To że trafiła do Ciebie taka sztuka, to bardziej wina sklepu niż producenta, biorąc pod uwagę że wszyscy dziś „tłuką” w Chinach (chyba bez wyjątku) - wszystkim pewnie takie „chochliki” się zdarzają 😉
Co do samego Pająka, też nigdy fanem nie byłem, dziś próbujemy się zakumplować z Shamanem który gości w mojej kieszeni od jakiegoś czasu, i w porównaniu z Sebenzą którą przez ok. 15 lat nosiłem w portkach, to przepaść - duży, ciężki byk … ale co ciekawe i bardzo mi się spodobało, to właśnie ta „dziurka” robi robotę. Jestem w stanie szybko go otworzyć praktycznie w każdej pozycji, intuicyjnie czy to kciukiem czy palcem serdecznym bez jakiś wcześniejszych „treningów”, i prostota tego ostrza - osobiście nie lubię udziwnień w postaci zębów, piłek czy fałszywek. Sebenzą czas się już zająć, bo nigdy jakoś specjalnie o nią nie dbałem, i trochę się upaprała a i nie otwiera się już tak ochoczo jak kiedyś, tak więc po SPA zdecyduje kto w kieszeni pozostanie 😄
Gdybym miał zdecydować pomiędzy dwiema nowymi sztukami, nawet bym się nie zastanawiał - Sebcia zawsze robiła robotę, choć za składakami specjalnie nie przepadam 😉