Cześć Wszystkim!
Po udanych serwisach Poljota i Atlantica, na stół wjechała świeżo upolowana, piękna Doxa Anti-Magnetic z lat 50. z miodową tarczą. Klasyk na chodzie, kupiony za grosze, więc zapał do pracy był spory.
Sam serwis przebiegł gładko. Po wszystkim zegarek ląduje na wibrografie – szybka regulacja odchyłki i banan na twarzy. Wykres czysty, balans śmiga jak szalony, wszystko trwało jakieś pół godziny. Pełen sukces, prawda? No to składamy.
Zakładam tarczę, wskazówki, wciskam w kopertę i... zegarek stoi. Myślę sobie: „No nie, co jest?”.I w tym momencie zaczął się klasyczny proces dedukcji.
Jako pierwszego podejrzanego sprawdziłem sekundnik – czy przypadkiem nie haczy o minutową. Szybki rzut oka pod lupę i pudło, jest zachowany odpowiedni luz. Kolejna myśl: może sprężyna w bębnie wyskoczyła z zaczepu i ślizga się wokół osi? Otwieram bęben, ale tam też wszystko leży idealnie . Jako trzecią opcję sprawdziłem pod kątem wskazówkę minutową, czy nie ociera o godzinową, jednak znowu pudło, wszystko było prosto.
Zrzucam więc wskazówki i ruszam balansem. Chwilę chodzi, ale widzę, że amplituda kuleje, po czym zegarek znowu staje. Wskazówki zostały ostatecznie wykluczone.
Zaczynam analizę od początku. Na samym wibrografie, bez założonej tarczy, przez pół godziny wszystko działało perfekcyjnie. Skoro stanęło po montażu tarczy... zdejmuję ją znowu. Patrzę na drugą stronę i AHA! Tu cię mam! Pod spodem malutki, ledwo widoczny ślad tarcia od koła godzinowego.
Sprawdziłem koło godzinowe na płaskim – proste jak strzała. Tarcza? Bez żadnych odkształceń. Coś po latach po prostu straciło idealny fabryczny dystans.Pytanie: co zrobić? Potrzebny dystans. I z pomocą przyszła uszczelka od ruskiej damki. Szybki mod, poskładałem wszystko do kupy i zostawiłem pacjenta na nocną obserwację. Diagnoza była prosta: jeśli przechodzi całą noc i rano będzie cykać, ogłaszam sukces.I tak też było! Doxa idzie idealnie.
Pierwszy raz w mojej półtorarocznej praktyce trafił mi się tak nietypowy przypadek. Niby wszystko proste, a jednak setne części milimetra potrafią zablokować werk. Pomyślałem, że podzielę się z Wami tą przygodą – może komuś z Was przy podobnych objawach zaoszczędzi to rwania włosów z głowy.
Pozdrawiam i do usłyszenia przy kolejnym pacjencie na stole!