Z góry przepraszam za odkop, ale nie mogę się powstrzymać od dodania czegoś od siebie. Wiem jakie jest podejście do tatuaży Polskiego społeczeństwa i nie ukrywam, że mnie ono dziwi, wiem, że pewne stereotypy utrwaliły się, przez dekady. Starsze pokolenie może kojarzyć to formę sztuki z "typami" spod ciemnej gwiazdy, ci jeszcze starsi mogą mieć uraz przez tatuowane nr. z obozów, ale umówmy się tatuaż jest równie starą formą sztuki jak malarstwo, rzeźbiarstwo itp. Kiedyś również pełniły i do tej pory w pewnych kręgach pełnia funkcje, "manifestacji" swojego statusu społecznego, czy miejsca w grupie. Podobnie jest z samo okaleczaniem. Uważam, że nazywanie kogoś, dziwolągiem, nienormalnym, zboczeńcem itd jest lekko nie na miejscu, zdaję sobie również sprawę z tego, że pewne zachowania czy normy kulturowe są przypisane do danych warstw społecznych czy też kultur, ale w dobie globalizmu i wszechobecnego przenikania się kultur IMHO pewne zjawiska społeczno-kulturowe wpisują się w nową rzeczywistość. Patrzenie na sztukę tatuażu czy piercingu przez pryzmat PRL-owskich gitów w obecnych czasach jest bezsensowne, ale przyjmując taki sposób myślenia, można zaryzykować twierdzeniem, iż człowiek pijący w dzisiejszych czasach np: Wino jest nienormalnym, przecież przez całe poprzednie stulecie pijało się wódkę. Niektórzy się pytają po co sobie wydziergałeś smoka na plecach, kwiata na ptaku czy cokolwiek innego w jakimkolwiek innym miejscu? A po co kolekcjoner obrazów wydaje setki tysięcy $ na kawałek płótna i farby, a w dodatku trzyma to w sejfie? Moim zdaniem tatuaż jest sztuką, sam w tej chwili nie posiadam, żadnego, ale to kwestia czasu, ale sam fakt, że dajesz artyście siebie jako płótno, czystą kartkę którą zapełnia, czymś co ma dla ciebie szczególne znaczenie jest czymś wyjątkowym. Oczywiście jest grupa ludzi którzy myślą niestety w zupełnie inny sposób. Zrobię sobie dziarę bo to "za***isty" szpan, lans i dobry sposób na dupcing i dowartościowanie się, przez słuchania ohów i ahów na temat znaczka nike, adidasa na czole czy babki z brodą na łonie, ale to tyczy się wszystkiego i wszystkich grup społecznych, hobbystycznych czy jakichkolwiek innych. Zawsze znajdzie się kilka "zgniłków" przez których cierpi reszta. Jeszcze chciałbym się odnieść do tego Jako student psychologi, nauczyłem się już, iż psychologia jest tak subiektywną formą nauki, iż ciężko wiele, twierdzeń czy wyników badań uznać za pewnik (szczególnie biorąc pod uwagę, że w dzisiejszych czasach większość rewolucyjnych odkryć czy tez jest popierana badaniami które są fabrykowane, ale to temat na inną dyskusję.), nawet w odniesieniu się do względnie pospolitych zachowań czy zjawisk. Poza tym dyskusja na tematy o których się nie ma większego pojęcia, nie znając genezy pewnych zjawisk i wypowiadanie pewnych twierdzeń na podstawie pojedynczych jednostek (czy grupy ekstremistów) i do tego generalizowanie tego nadaję się jedynie do "Dziewczyny", "Bravo", "Faktu" czy "Cosmopolitan". Pozdrawiam