Moje doświadczenie (zaznaczę, że z bodajże 2007 lub 2008 roku, więc może być już bardzo nieadekwatne do stanu usługi na dziś) to zmasakrowana koperta, porysowane szkiełko (ponoć takie weszło do serwisu, co jest dziwne o tyle, że zegarek był NOSem a ja tylko chciałem zrobić przegląd i sam go tam zaniosłem). Po zrobieniu awantury wymienili szkiełko, wypolerowali na ile się dało (a nie bardzo się dało) wgiętą kopertę. A jak zegarmistrz przy mnie walnął w bransoletę młotkiem, żeby ją poprawić, to odpadła luminescencja z pierścienia wokół tarczy. Przy mnie. jak mu pokazałem (a wzrok mój mógł spopielać) to naiwnie zapytał "a to tak już nie było?" skończyło się awanturą i mailem do swatch group. przeprosili. A Mido Commandera sprzedałem. Straciłem do niego serce. Gdzieś to kiedyś opisywałem na Forum ale w szukajce nie umiem znaleźć - chyba za stare. Pozdrawiam,