Poważnie? Wchodzą jak koledzy do salonu, a zaliczkę z paragonem ma klient, który odbiera przecież swój zegarek. Nie są w stanie tego ogarnąć. Poza tym handlarz równie dobrze może czekać przed salonem, albo po prostu przyjąć swoją prowizję wcześniej i oddać klientowi paragon wraz z zamówieniem. Nic prostszego. Powiem szczerze, że ta cała sytuacja mocno mnie nastawia negatywnie na Rolexa. Poza tym już żenujące jest samo czekanie na zwykłego Submarinera przez 1,5 roku. Wyobraźcie sobie sytuację, gdzie taki Kowalski zobaczył fotki Submarinera i mu się spodobał. W naszym środowisku zegarkowym większość już miała możliwość obejrzenia takiego Submarinera na żywo i przymierzenia go, ale wróćmy do Kowalskiego. Spodobał mu się na zdjęciach, wpłacił 3,5k na tak na prawdę niewiadomo co. Tutaj Omega bije Rolexa pod każdym względem. Nie kupujesz kota w worku. Prawie każdy zegarek możesz sobie obejrzeć gdzieś w salonie na terenie PL, przymierzyć i zdecydować. W przypadku Rolexa na możliwość przymierzenia musisz czekać 1,5 roku inwestując na ten czas swoją kasę. Czy to nie jest chore? Przecież to marka, która klepie prawie bańkę zegarków rocznie, to nie PP, VC, czy inna marka ze szczytu. Chyba mogliby chociaż po 2 szt. pokazowe zafundować swoim dużym AD z zastrzeżeniem, że zegarki nie na sprzedaż, a jedynie modele pokazowe. Przecież dla Rolexa koszt. byłby tak mały, że aż śmieszny, a jakże pomógłby klientom w decyzji. Ogólnie to co odwala Rolex i jego AD w ostatnim czasie jest mocno odpychające od marki. Od początku byłem bardzo pozytywnie nastawiony do Pepsi, a im dłużej czekam tym bardziej zastanawiam się czy go po prostu nie sprzedać. Jakoś ta radość z zegarka mi mija przez tą ich całą „otoczkę luksusu”