Adi czasy aut nie do zarznięcia minęły.Bo auta są coraz bardziej naszpikowane elektroniką a to ona głównie szwankuje.Jest coraz więcej rozwiązań technologicznych w ramach poprawy bezpieczeństwa,ochrony środowiska etc...To wszystko zwiększa ryzyko awarii.Kiedyś Toyota też była wzorem bezawaryjności a nie dawno Avensis dał trochę po d*pie...Wcale nie mam zakorzenionego VW.To że jeżdziłem autami tej marki (od 97 nowe Polo od 2000 nowy Passat)było wynikiem tego że na te czasy miałem tyle a tyle pieniędzy a te auta spełniały moje oczekiwania.Wydaje mi się że powodem tego że VW jest tak rzadko spotykany we flotach jest wynikiem ceny badz też wynikiem polityki VW.Piszesz nieprawdę Adi.Firma która ma do floty przykładowo na stanowisko menedzerskie zakupić auto zakupuje auto pewnej klasy.I nie jest to wybór w stylu patrzymy na kasę kupujemy Fabie bo Golf za drogi.Raczej nie mamy na Golfa bierzemy Astre.Lub Focusa.Obojętne.Klasa ta sama kasa mniejsza.Człowiek na stanowisku senior brand manager Fabią jezdził nie bedzie.O to tu chodzi.Nie znam żadnego przedstawiciela,managera który nie wolałby nowego Passata zamiast Avensisa,nowego Golfa zamiast Focusa.Ale go nie dostają.Prawda coś w tym jest Polacy "kochają" VW.W sumie sam nie wiem czemu.Gdzieś to musi mieć swoje podłoże. Ps.Cała trójca Sharan,Galaxy,Alhambra to trochę niewypał w bezawaryjności.