Pozornie dwa podobne zegary w stylistyce, której szukam, a jednak…
W Murph’ie bardziej przemawia do mnie tarcza. Jej symetria, a przede wszystkim lekki „wintydż” klimat (beżowa luma), który wraz z polerowaną lunetą powoduje że zegar idzie bardziej w stronę codziennej elegancji, ale w zależności od tego na co się go założy sprawdzi się też idealnie jako EDC na praktycznie każdą okazję (takie zdanie przynajmniej wyrobiłem sobie na podstawie zdjęć i filmów w Internecie😉).
Na korzyść Hanharta przemawia (tak mi się przynajmniej wydaje) twardsza stal, fajna mikroregulacja bransolety w nowym zapięciu, i (chyba najważniejsze) swego rodzaju manufakturowość/niezależność marki (lubię, jak za produktem stoją ludzie, a nie wielkie korporacje).
W wątku o Hanharcie czytałem opinie, z których wynika że jakość wykonania Preventora stoi o przynajmniej level wyżej niż w przypadku Hamiego.
Różnica w cenie to około 1k PLN (oba zegarki w wersji na bransolecie).
Do brzegu, będę dozgonnie wdzięczny za opinie Osób, które posiadały/posiadają obu delikwentów i przekonają mnie że warto dopłacić do Hanharta, opcjonalnie wybiją mi to z głowy pisząc że Murph to klasyka gatunku i super zegar🤣