Tarczę można będzie ewentualnie odnowić w dalszej przyszłości, zwłaszcza, że nie będziesz tracił na kosztach przesyłki (Poznań). IMO to co zaproponował Krzysiek ma jednak pewną wadę, zegarek z taką tarczą nie za bardzo nadaje się do noszenia - ale to tylko wg mnie. Też przez ten dylemat przechodziłem. Wybrałem renowację, i zawsze jak zakładam ten zegarek to wspominam ojca. Niestety stan tarczy i koperty powodował, że zakładając ten zegarek na rękę musiałem go chować pod rękawem. BTW - zegarek służył mojemu ojcu od roku 1946 do 1986, później został zastąpiony innym. Był w tym okresie jego jedynym zegarkiem noszonym codziennie, również w pracy (warsztat mech.). Oczywiście zero konserwacji, czyszczenia, smarowania. Do zegarmistrza trafiał tylko na wymianę stłuczonego szkiełka. Nie pamiętam czy miał kiedykolwiek złamane czopy osi balansu i czy kiedykolwiek wymagał naprawy. Po renowacji w Chronosie tarczy i koperty wyczyściłem i nasmarowałem mechanizm oraz na nowo "poniebieszczyłem" wskazówki bo miały nalot korozji. To jest Zenith 12-4-P.