Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Czesiek

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    326
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Czesiek

  1. W końcu udało mnie się wygrać nierówną walkę z upartym mechanizmem zegara kościoła w Moryniu. Poniżej przedstawiam sposób w jaki rozwiązałem problem podnoszenia obciążników napędowych: Podnoszenie obciążnika mechanizmu chodu jest niezależne. Natomiast obciążniki mechanizmów bicia kwadransów i bicia godzin są podnoszone jednym silnikiem. Odbywa się to w taki sposób, że obciążnik mechanizmu bicia godzin (podczas podnoszenia go ku górze) osiąga górne położenie wcześniej niż obciążnik mechanizmu bicia kwadransów i "czeka" na niego zablokowany przez poprzeczkę (element blokujący). W tym czasie koło zębate, współpracujące z bębnem napędowym mechanizmu bicia godzin, obraca się na sprzęgle ciernym, a bęben napędowy nie obraca się. Po osiągnięciu górnego położenia obciążnika mechanizmu bicia kwadransów silnik zatrzymuje się i cała "zabawa" zaczyna się od nowa - obciążniki opadają, są podnoszone ku górze i tak w kółko.
  2. A ja po prostu robię swoje i małymi kroczkami staram się uratować to się da na wieżach jako przeszłości zacne świadectwa. Nie jestem biznesmenem, nie jestem pozyskiwaczem funduszy, nie mam menadżera, nie znam się na strategii rozwiązań systemowych i nie ogarniam "globalnie" problemu zabytków techniki zegarowej. Ale, myślę, że to co robię: dokumentacja, dzielenie się problemami na forum, remonty i uruchamianie starych mechanizmów, to może być kroczek, bez którego nie da się przejść 100 km. Zacytuję z pamięci klasyka - A. Asnyka: "Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy, choć macie sami doskonalsze wznieść; na nich się jeszcze święty ogień żarzy i miłość ludzka stoi tam na straży, i wy winniście im cześć!" Więc robię swoje ))
  3. A zrobisz fotki temu "Eppneru" w jaki sposób poprowadziłeś pędnię i linki obciążników?
  4. Kiniol: Super! Gratuluję przenosin. Może i ja kiedyś cuś takiego dokonam A jeżeli chodzi o klasztor jasnogórski , to miałem nieaktualną już wiedzę ...
  5. I jeszcze jedno: ileż to uroku i tajemniczości jest, gdy w nocy wchodzę na wieżę. Wkoło ciemno, cicho i tylko gdzieś w górze słyszę miarowe tykanie zegara. Przecież to słychać jego duszę. Wieża żyje. Niezapomniane przeżycie. )
  6. Zawsze mnie kusi aby zaproponować przeniesienie mechanizmu na na parter )) dla zwiedzających. )). Mniej zap*****ania po schodach: w tę i we w tę ))
  7. Kiniol: Z tą translokacją, to myślę o tym od lat. Jak zwykle są problemy. Techniczny i konserwatorski. 1. Techniczny: Przeniesienie mechanizmu niżej dla lepszego serwisowania i możliwości zwiedzania to dobry pomysł, ale wymaga przedłużenia pędni, podzielenia pędni na kilka odcinków łożyskowanych każdy z osobna, aby nie sumowały się ciężary (np. każdy odcinek pędni np. 3 m oparłby się na własnym łożysku i połączony z "sąsiadką" np. sprzęgłem widełkowym. Takie rozwiązanie wymaga wymiany lin naciągowych dla obciążników - to akurat może być zaleta bo zwiększy się dzięki temu pojemność napędów. 2. Konserwatorski: To co wyżej, to jest mały pikuś. Kłopot jest ze strony konserwatorskiej. Taka translokacja jest niezgodna z zasadami sztuki konserwatorskiej i wymaga w każdym przypadku indywidualnego podejścia do problemu. Ktoś ten mechanizm, kiedyś tam kiedyś, zainstalował. Właśnie na górze, w tym, a nie w innym miejscu, może i policzył wytrzymałość elementów konstrukcyjnych wieży. I chyba przez szacunek dla dawnych mistrzów takie przenosiny powinny być SPORADYCZNE i w sytuacjach rzeczywiście niezbędnych (np. dla uratowania mechanizmu, bo np.: "gdy nie będzie zwiedzających", to zegar - na złom i "elektronik" na górę!). Najlepszym rozwiązaniem jest tak jak na wieży np. ratusza w Toruniu lub na wieży klasztoru jasnogórskiego: oszklona budka i można podziwiać mechanizm i jego pracę. Ale temat niezwykle trudny i ciekaw jestem Twojego zdania i nie tylko Twojego. Zachęcam do dyskusji forumowiczów. Co o tym sądzicie?
  8. Przestawiam wajchę zwrotnicy naszej rozmowy na tor bardziej humorem podszyty, aby nie zabrnąć za daleko ... A oto ów tor: W pewnym kościele zaproponowałem podnoszenie obciążników za pomocą silników (elektrycznych - ma się rozumieć). Korzyść - wiadomo: wygoda, wszystko "samo" się robi, itp, itd. Pojemność napędu w tym zegarze wynosiła coś 3 czy 4 dni. Ale proboszcz się nie zgodził, bo uznał, że gdy kościelny nie będzie musiał wchodzić na wieżę co 3 dni, to już w ogóle nie wytrzeźwieje )))))) A tak - co trzeci dzień musiał się meldować na wieży trzeźwy jak świnia. Tylko miejscowy sklepikarz nie był zadowolony, bo mu pijalność wód ognistych "nieco" spadła. Ot, taka historyjka dla skierowania naszych rozważań na tor pełen humoru
  9. Jest takie powiedzenie pasujące do tego co Kiniol powiedział: "Jeżeli cokolwiek robisz, to rób to tak jakbyś miał żyć wiecznie, a żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro." Kiniol: rzeczywiście - dopiero za ok. rok będę mógł stwierdzić czy "kukułka" wieżowa kościoła w Moryniu jest zwycięstwem, czy porażką
  10. W końcu mogę napisać instrukcję konserwacji i obsługi zegara, uffff W zasadzie mam ją na ukończeniu. Nie pozostaje nic innego jak rozglądać się za następnymi "kukułkami" wieżowymi ))))))))). Kiniol i Michał: dziękuję za gratulacje i uznanie, ale jeszcze nigdy nie miałem tylu problemów z zegarem co z tym. Uparta była bestyja, ale wiedziałem, że to ja w końcu wygram. . I jak tu nie twierdzić, że mechaniczne zegary nie mają duszy? No jak?
  11. Ten wyłącznik krańcowy na linie obciążnika chodu - zostawię A to sprzęgło cierne na bębnie napędowym bicia godzin - zostanie i będzie pracowało po zablokowaniu obciążnika aż do momentu gdy pozostałe obciążniki osiągną górny poziom i zatrzymają się w wyniku zadziałania któregoś wyłącznika krańcowego. Obciążniki chodu i bicia kwadransów poruszają się "zgodnie" i razem osiągają te same poziomy (na dole i na górze).
  12. No i twarz zimna ... Zegar wczoraj się zatrzymał. Przyjechałem dzisiaj na wieżę, a tam obciążniki są w takich pozycjach: Obciążniki chodu i bicia kwadransów zgodnie opadły na podłogę piętro niżej i tam tak pozostały, a obciążnik bicia godzin - w pozycji najwyższej z wyłączonym wyłączniku krańcowym. Wyłączniki krańcowe połączone są ze sobą szeregowo. Muszę znaleźć inny sposób podnoszenia obciążników. Chyba najlepszy - to silnik dla każdego bębna napędowego z osobna. Muszę nad tym pomyśleć i to szybko, bo czas nie próżnuje
  13. I tak muszę jeszcze tam pojechać i poprawić wychwyt (palety, zęby koła wychwytowego), bo się nieco "zmęczyły" współpracując z tym karkołomnym sposobem podnoszenia obciążnika chodu. . No i wypadałoby instrukcję dać proboszczowi, nauczyć człowieka - opiekuna jak obsługiwać mechanizmy, popsuć wszystko, wyjechać i na drugi dzień sprawdzić jak sobie opiekun poradził z "popsutym" zegarem
  14. Te koła to przekładnie obiegowe. Podczas opadania obciążników przekazują moment napędowy do mechanizmów bicia i chodu, a podczas "nakręcania" czyli gdy silnik podnosi obciążniki w górę, nawijane są liny na bębny napędowe bez utraty momentów napędowych.
  15. A tak wyglądają mechanizmy zegara w całej okazałości: Pominąłem w tym rysunku pędnie z tarczami. Ale to innym razem pokażę.
  16. Karkołomny - to mało powiedziane. To jest po prostu sp....one ... A firma: Rochlitz z Berlina.
  17. Wyłącznik krańcowy obciążnika bicia godzin Wyłącznik krańcowy obciążnika chodu Sposób zamocowania liny obciążnika bicia godzin Do tej pory linki obciążników były zamocowane na jakieś dziwne węzły - psie uszy zawiązane dość przypadkowo do różnych elementów mechanizmu zegarowego.
  18. Poniżej przedstawiam parę "ciekawostek" mechanizmu. Sprzęgło cierne podnoszenia obciążnika chodu Sprzęgło cierne podnoszenia obciążnika bicia godzin
  19. Wyłączniki krańcowe 3 i 4 musiałem zamontować, gdyż sprzęgła cierne na kołach napędowych 7 i 8 nie spełniały swojej roli i blokując podnoszenie obciążników przy działającym silniku napędowym niszczyły wychwyt. Takie rozwiązanie ktoś zastosował chyba 20 lub 30 lat temu i zegar nie mógł chodzić. Obciążniki nie opadały w tym samym czasie i nie były podnoszone na jednakową wysokość przy pomocy jednego silnika. Dlatego zastosowanie wyłączników krańcowych rozwiązało problem. Uff!
  20. A oto urządzenia do podnoszenia obciążników:
  21. Ponieważ nie dało się zrobić zdjęcia mechanizmu z odpowiedniej odległości więc pomyślałem od czegóż jest oko, ołówek, papier i coś do mierzenia. I oto poniżej przedstawiam rysunek mechanizmu. Dla czytelności rysunku pominąłem silnik elektryczny i urządzenia związane z podnoszeniem obciążników. Te elementy zamieszczę na kolejnym rysunku. Widok od strony pędni i przekładni kątowej
  22. Wczoraj ruszyła kukułka na wieży kościoła w Moryniu. Jutro zrobię drobne poprawki i kolejny zegar wieżowy odżył
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.