Kiniol: Z tą translokacją, to myślę o tym od lat. Jak zwykle są problemy. Techniczny i konserwatorski. 1. Techniczny: Przeniesienie mechanizmu niżej dla lepszego serwisowania i możliwości zwiedzania to dobry pomysł, ale wymaga przedłużenia pędni, podzielenia pędni na kilka odcinków łożyskowanych każdy z osobna, aby nie sumowały się ciężary (np. każdy odcinek pędni np. 3 m oparłby się na własnym łożysku i połączony z "sąsiadką" np. sprzęgłem widełkowym. Takie rozwiązanie wymaga wymiany lin naciągowych dla obciążników - to akurat może być zaleta bo zwiększy się dzięki temu pojemność napędów. 2. Konserwatorski: To co wyżej, to jest mały pikuś. Kłopot jest ze strony konserwatorskiej. Taka translokacja jest niezgodna z zasadami sztuki konserwatorskiej i wymaga w każdym przypadku indywidualnego podejścia do problemu. Ktoś ten mechanizm, kiedyś tam kiedyś, zainstalował. Właśnie na górze, w tym, a nie w innym miejscu, może i policzył wytrzymałość elementów konstrukcyjnych wieży. I chyba przez szacunek dla dawnych mistrzów takie przenosiny powinny być SPORADYCZNE i w sytuacjach rzeczywiście niezbędnych (np. dla uratowania mechanizmu, bo np.: "gdy nie będzie zwiedzających", to zegar - na złom i "elektronik" na górę!). Najlepszym rozwiązaniem jest tak jak na wieży np. ratusza w Toruniu lub na wieży klasztoru jasnogórskiego: oszklona budka i można podziwiać mechanizm i jego pracę. Ale temat niezwykle trudny i ciekaw jestem Twojego zdania i nie tylko Twojego. Zachęcam do dyskusji forumowiczów. Co o tym sądzicie?