Wiesz co, łapy opadają... Zlokalizowaliśmy gościa... Chodzi sobie z lasu na działkę gdzie żarcie ludzie wystawiają. Dzisiaj Moja go spotkała i woła, milutko po imieniu... kolo przystanął, usiadł, polizał łapkę i noga... tyle go widziała. Chyba jest na obozie surwiwalowym i jeszcze nie chce wracać. Mam żywołapkę, ale nie chcę wstawiać jej tam gdzie kocia stołówka, bo złapię kotkę sąsiada i będzie dym... Poczekam jeszcze na rozwój sytuacji. Wiem już gdzie jest i dokąd chadza...