Dawno mnie nie było na forum ale to z powodu "polowań na różne okazje" , które pochłonęły mnie bez reszty. Oto jeden z moich ostatnich nabytków. Wcześniej obiecany do pokazania - Sheffield. Kupiłem jako śpioka: Nie można go było nakręcić, koronka poruszała się bez oporu w obie strony. Po poruszeniu zdarzało sie przesunięcie sekundnika o 2 do 3 sek. Po odciągnięciu koronki dało się przestawić godzinę, datę przerzucało. Przez długi czas nie można się było do niego dobrać. Był bardzo mocno zakręcony. Dwóch miejscowych zegarmistrzów poległo przy otwarciu. Akurat trafił mi się wyjazd do Bielsko Białej. Dopiero tutaj trzeci fachman dał radę. Po obejżeniu werku stwierdzono w zakładzie zerwanie sprężyny i może jeszcze uszkodzenie zębatek na którymś z kół. Naprawa miała kosztować 50,- ale bez gwarancji na dokładność chodu ze względu na "stary, kołkowy mechanizm" Na szczęscie naprawy "nie można było zrobić od ręki". Zadowoliłem się tylko otwarciem. Po powrocie do domu uznałem, że sam sprobuję zawalczyć bo w odwodzie miałem mecha na ewentualną podmiankę. Moje oko laika od razu wychwyciło nierówne zawieszszenie koła naciągowego. Odkręcenie pokrywki, zwolnienie sprężyny, dopasowanie naciągu i skręcenie - 5 min. I 50 PLNów do przodu bo po nakręceniu ruszył z kopyta i wdzięcznie, głośno cykając DOKŁANIE pokazuje mi czas w podzięce za obudzenie. Nawet w nocy