Tak myślałem. Dziś zaniosłem go do zegarmistrza i po dokładnym obejrzeniu (co uczyniliśmy razem) potwierdził, że tarcza została "podmoknięta być może od deszczu". Odnalazł niedopasowanie szkiełka i jednak odradził czyszczenie. W rzeczywistości uszkodzenie przypomina trochę kolorystycznie zarys linii brzegowej na starych mapach. Obaj się zgodziliśmy, że jednak dodaje to jej uroku. W końcu to stary zegarek więc tak zostanie.. Atlasa zostawiłem w spokoju. Do czyszczenia poszedł Blonex: przed:foto od poprzedniego właściciela. i po: w użyciu były gumka mysza (wg. porady z forum) i wacik z detergentem "wszystkim znany, zielony, sympatyczny Pan L." Efekt połowiczny ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa.