Właściwie to wszyscy macie trochę racji,,,, ,kiedy uczyłem się rzemiosła jako czeladnik -często klienci przynosili do naprawy czasomierze (najczęsciej budziki) które nosiły ślady napraw ,majsterkowiczów fachowców (fachura)-efekt był taki że naprawa i konserwacja zegara była dużo droższa ,często połamane osie ,czopy itd.ale klient za to ponosił konsekwencje płacąc rachunek ,chciał zaoszczędzić -wyszło odwrotnie -jego wola- przed naprawą uzgadniało się kwotę .,w wypadku tego wieżowego jest tak że pani dyrektor zaoszczędziła......... bo majsterkowicz mechanik wyczyścił posmarował ,nic nie połamał i mechanizm ożył . znaczy wszystko ok. ......... do czasu ------i tak w końcu musi trafić w ręce profesjonalisty i zamiast tych 22 będzie 40ci ale czy klient się na to zgodzi ,???swoją drogą lepiej chodzić do lekarza (profesjonalisty)niż do znachora -ale i z tym różnie bywa -wszystko zależy od klienta >