Hej! miło,że pytasz-to jest złożona kwestia, więc będzie mały elaborat. Na początku -po założeniu- miałem przez chwilę myśl,że wrócę do standardu,czyli środkowych ogniw na błysk, ale potem zobaczyłem identyczną (wyjąwszy tarczę) Espadę w naszym centrum handlowym i doszedłem do wniosku,że nie dość że wygląda ten błysk nie za elegancko, to już w momencie zakupu jest w (delikatnie mówiąc) umiarkowanym stanie. Miałeś więc rację,że paskudnie i natychmiast się rysuje. Użytkownicy na forach zachodnich tez zresztą mieli takie doświadczenia i wszyscy przeszli na mat i półmat. Natomiast miałem wrażenie,że jest jakoś tak jednolicie smutno (tzn. zrobione tak porządnie i fabrycznie ,że aż za bardzo ) ale kilka razy przetarłem zwykłą! szmatką z mikrofibry i jest cudnie. Albo więc wykończenie śr.ogniw złapało minimum światła,doczyściło się i pięknie się dopasowało, albo ( co równie możliwe) po prostu się przyzwyczaiłem. Tak,czy owak lepiej być nie może. Zresztą,przyzwyczaiłem się do tego zegara do tego stopnia,że dziś przeleciał się ze mną rano do Brukseli. Pomimo,że na spotkania musiałem włożyć typowego garniturowe Portofino. p.s. Pasek wykorzystałem do vintage'owego granatowego JLC z lat 70. ( pokażę niedługo) natomiast gdyby był Ci do jakiegoś projektu bardzo potrzebny, to jestem gotów po koleżeńsku zwrócić. Bo Espada ewidentnie zostanie na TEJ bransolecie. Pozdrowienia!