Bond podobał mi się, ale pozostawił pewien niedosyt... 1. Początek (Meksyk) znakomity, potem już gorzej z tempem i rytmem akcji. 2. Nawiązania do dzieciństwa i poprzednich odcinków słabe i naciągane. 3. Waltz nie pokazał tego co potrafi, a czego spodziewałem się po Django, Bękartach i Rzeźni 4. W scenie w wagonie restauracyjnym zabrakło sakramentalnego "wstrząśnięte, nie zmieszane"