Jakieś 6 lat temu miałem ogromne problemy z masą ciała, byłem po prostu gruby (130 kg przy 175 cm wzrostu), więc szukałem czegoś, żeby się poruszać. Padło na brazylijskie Jiu-Jitsu . W zasadzie od pierwszego treningu wsiąkłem w atmosferę w klubie i pochłonął mnie ten sport. Efekt: - 40 kg wagi w niecały rok, purpurowy pas od ponad roku i kilka medali z zawodów różnej rangi. Obecnie robię 4 treningi w tygodniu i mam wyrzuty sumienia za każdym razem, jak odpuszczę któryś. Właśnie przygotowuję się do startu na mistrzostwach Polski, które odbędą się w Poznaniu w listopadzie. Choć nie jest to sport dla każdego, jak każdy sport walki, to ma w sobie jakieś takie piękno, przez fakt, że jest bardzo techniczny i każdy, baz względu na warunki fizyczne może znaleźć w nim zestaw technik dla siebie. Poza Jiu-Jitsu interesuję się też jazdą na rowerze MTB (obecnie XC, ale ciągnie mnie w stronę Trail/Enduro - jak przestanę wydawać wszystkie luźne pieniądze na zegarki to może się przesiądę). Miałem też krótki epizod z Motocrossem, ale z tego sportu wyleczyła mnie kontuzja wyłączająca mnie z jakichkolwiek treningów na ponad 3 miesiące i kradzież motocykla, raczej już do tego nie wrócę. Interesuje mnie też fotografia, choć to raczej taki entry level - zakupiona pierwsza lustrzanka nawet jeszcze nie dotarła, a do tej pory robiłem zdjęcia starym kompaktem, albo telefonem. Zobaczymy po kupnie apratu, może hobby się rozwinie.