Wcale się nie dziwię. Z rozmów ze znajomymi wynika (oba przypadki służby- dłuższa i po studiach), to była totalna strata czasu. Do tego rażąca głupota przełożonych- choroby lub odmrożenia bo nie dali im założyć odpowiedniego ubioru lub trzymali na mrozie. Rozmawiałem z zawodowym żołnierzem i pytam się go czy nie chce zrobić szkoły i zostać ofiecerem. Powiedział, że nigdy w życiu, po tym co widzi każdego dnia w swoim oddziale, tj. jak jego przełożeni (oficerowie) mają robione za***iste awantury przez swoich przełożonych. On przy nich ma ciszę i spokój. Nie chce tych pieniędzy ani stopni, no chyba żeby osiwieć ze stresu i robić poligon swojej rodzinie w domu aby odreagować. Wcale się nie dziwię. Z rozmów ze znajomymi wynika (oba przypadki służby- dłuższa i po studiach), to była totalna strata czasu. Do tego rażąca głupota przełożonych- choroby lub odmrożenia bo nie dali im założyć odpowiedniego ubioru lub trzymali na mrozie. Rozmawiałem z zawodowym żołnierzem i pytam się go czy nie chce zrobić szkoły i zostać ofiecerem. Powiedział, że nigdy w życiu, po tym co widzi każdego dnia w swoim oddziale, tj. jak jego przełożeni (oficerowie) mają robione za***iste awantury przez swoich przełożonych. On przy nich ma ciszę i spokój. Nie chce tych pieniędzy ani stopni, no chyba żeby osiwieć ze stresu i robić poligon swojej rodzinie w domu aby odreagować.