Upalne popołudnie na pokładzie jachtu kołyszącego się na falach Lazurowego Wybrzeża w latach 70. XX wieku. Promienie słoneczne bezlitośnie palą tarczę zegarka, który wystaje spod mankietu lnianej koszuli. Przez dekady ultrafiolet i wilgoć prowadzą cichy, chemiczny dialog z lakierem oraz tarczą, powoli trawiąc pierwotną, głęboką czerń. Wynik tego procesu jest nieprzewidywalny, kapryśny, ale dla współczesnego kolekcjonera – bezcenny. Tak rodzi się patyna, a tarcze, Zobacz pełną treść