Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Marcusfff

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    189
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

395 Entuzjasta zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Kraków

Ostatnie wizyty

519 wyświetleń profilu
  1. Świetna jest ta wersja czerń+grafit i do tego fotka super.
  2. Czy Speedy pasuje do garnituru? Otóż z odpowiednim paskiem jakoś uchodzi.
  3. Wygląda na mariaż idealny- szwajcarska koperta i japoński werk kwarcowy
  4. A ja mogę tylko poradzić- nie nakręcaj się zanadto. Droższy zegarek wcale nie będzie niósł większego ładunku emocjonalnego ani nie będzie lepszą pamiątką. Wydasz tylko na inną głupotę Wspomniałeś, że Twój tata nosił Atlantica. Może to jest właściwy sentymentalnie kierunek? https://wkruk.pl/zegarki/atlantic/zegarek-atlantic-worldmaster-1888-automatic-vintage-edition-3 https://wkruk.pl/zegarki/atlantic/zegarek-atlantic-worldmaster-automatic-moonphase Jeżeli jednak coś z wyższej półki, to polecany tu Longines faktycznie będzie dobrym wyborem: https://www.longines.com/pl/p/watch-the-longines-master-collection-l2-949-4-93-6 https://www.longines.com/pl/p/watch-conquest-l3-830-4-92-6 Z innych, które tu jeszcze się nie pojawiły: https://echoneutra.com/products/averau-39-3h-blue-degrade https://aerowatch.pl/zegarek/aerowatch-milan-gent-automatic-60998-aa01/
  5. Prawda. Żeby zrekompensować OT- rzadko damskie zegarki goszczą w tym wątku. Ref. 511.0508 cal. 625 z końca lat siedemdziesiatych. 25mm bez koronki. Miała szczęście w nieszczęściu spaść prawie zaraz po zakupie i ścięło koło minutowe. Przeleżała w pudełku i dopiero dwanaście lat temu przed naprawą ściągnąłem jeszcze oryginalną folę z dekla. Dziś często gości na nadgarsku szanownej małżonki.
  6. Emigranci są często konserwatystami językowymi i paradoksalnie trudno przyjmują nowe słowa zwłaszcza np. anglicyzmy mieszkając w krajach anglojęzycznych. Odbierają to właśnie jako przeplatanie mowy ojczystej i jej skażenie, mimo że dla Polaków mieszkających w Polsce słowa te stały się już naturalną częścią jezyka. Zwracał na to uwagę prof. Miodek w jednym z wywiadów. Potwierdza to też moja obserwacja czyniona na, nielicznej co prawda, rodzinie z USA, która wyemigrowała zaraz przed stanem wojennym. Z kolei z ich obserwacji wynika, że większe przeplatanie słów występuje u świeżej lub krótkotrwałej emigracji. Funkcjonuje tam nawet dowcip: Jestem już tu miesiąc- angielskiego jeszcze się nie nauczyłem a polskiego zapomniałem. Nie idzie się dogadać...
  7. O ile w pełni zgadzam się z diagnozą, o tyle nie do końca z receptą. Niczego mu nie ujmując, to jednego Rolexa już mamy, trudno będzie mu odebrać tę część rynku. Jako marka stał się wręcz kulturową ikoną, status ten można tylko przyznać jedynie może dwóm modelom z całego katalogu Omegi. Romantyczna część mnie chciałaby jednak widzieć Omegę w innej niszy, reprezentującą nieco inne wartości i trafiającą finalnie do innego klienta. Na ten moment odbieram ją, jak napisałem wcześniej, "wannabe Rolex".
  8. W zasadzie się zatem zgadzamy, ale odnosząc się po kolei: Jestem akurat świeżo po przymiarkach w Longinesie i tak- mam HC, na GMT zachorowałem i jak się coś nie odwali, to zagości u mnie pod koniec roku na 90%. Flybacka brałbym z dziką rozkoszą, ale jedno chrono mi wystarczy i to miejsce zajmuje akurat Speedy. Ultrachron niestety źle leży a był brany pod uwagę zamiast HC. Jest piękny i nosiłbym jako daily, podobnie jak sektora i Conquesta power reserve. Niestety, zegarek noszę tylko na jednej ręce i 4-5 sztuk stale rotowanych zegarków to dla mnie wystarczająco. Ale nie o tym- chodzi o to, że odczuwam znacznie większą ekscytację przeglądając katalog Longinesa niż ukochanej Omegi. Jest też tam więcej zegarków, które chciałbym mieć. To było clue mojej myśli, natomiast zdaję sobie sprawę że ja sam, ani nawet tutejsza zbiorowość fanów zegarków nie jest próbką reprezentatywną. I tu przechodzimy do wątku, który słusznie podkreśliłeś, czyli marketing. Trzeba zauważyć, że sam w sobie bardzo się zmienił. Teraz nie wystarczy lecieć na Księżyc, zrobić sesję z gwiazdami albo umieścić logo przy pomiarach czasów na Olimpiadzie lub F1. To owszem, pomaga i trafia, ale do stosunkowo wąskiej grupy odbiorczej fanów zegarków lub danej branży czy dyscypliny. To z grubsza podobne grupy fanów i zapaleńców, do tej, co chce mieć TH Monaco, bo kojarzy się ze Stevem McQueenem. Teraz prawdziwy marketing robi się prze influencerów na Insta, TikTokach czy gdzie tam jeszcze. Tak urósł praktycznie z niczego Daniel Wellington. Tak wiem, teraz siadł i się restrukturyzuje, ale sukcesu odmówić mu nie można. Rolex z kolei jest bardzo specyficznym przykładem. To w ogromnej mierze zegarek- deklaracja. Sięgają po niego nie tylko entuzjaści zegarmistrzostwa, ale wszyscy Ci, którzy potrzebują lub chcą podkreślić lub zamanifestować swój status społeczny. Marka Rolex wypalona jest w mózgach mnóstwa bogacących się ludzi niczym Giewont w głowach turystów w Zakopanem. Podkręcana socialmediami nabywców reklama tworzy się praktycznie sama. Ale na taką pozycję na rynku pracuje się dekadami a do tego trzeba mieć na prawdę sporo szczęścia. Na to wszystko nakłada się rewolucja smartwatchowa, która po cichu podjada fanów zegarków mechanicznych. Z mojego otoczenia przynajmniej dwie osoby zaczęły na codzień korzystać ze smart zegarków. Mechaniczne zostały na "od święta", więc i motywacja do nowych zakupów jest mniejsza. Z drugiej strony, wydaje mi się, że w odbiorze masowym mocno trendują marki mocno biżuteryjne i te, które specjalizują się w spektakularnych zegarkach, jak np. Jacob&Co, Bvlgari, Van Cleef. Reasumując, obserwujemy postępujące zmiany branży na wielu różnych płaszczyznach. Nie wiem, jak się to zmieni i gdzie finalnie Omega znajdzie swoje miejsce. Stąd właśnie był mój wniosek, jak postrzegałem i chciałbym nadal postrzegać Omegę. Jako luksusową markę solidnego zegarmistrzostwa, z bogatym i utrwalanym dziedzictwem, adresowaną do entuzjastów tak zegarmistrzostwa jak i historii. A widzę gonienie w piętkę i odcinanie kuponów.
  9. Generalnie, to co się dzieje z Omegą to temat na dłuższą i pogłębioną dyskusję. O większości wątków już tu rozmawialiśmy: wycena, horrendalna ilość limitek, ubijanie serii, kontrowersyjne liftingi, mała liczba komplikacji, pomijane okazje marketingowe itd. Z luksusowej marki, która moim zdaniem, powinna i była kierowana dla pasjonatów zegarmistrzostwa i historii, także tej okołozegarkowej, staje się wannabe Rolexem. Z jednej strony rozdrabnia się i goni swój ogon wypuszczając limitkę na 69-tą rocznicę pierwszego pierda w kosmosie a z drugiej po macoszemu traktuje niektóre klasyczne linie a także nie ma odwagi do sięgnięcia do swojej własnej historii. Jest teraz ogólna moda na vintage i chciałbym zobaczyć nową Geneve, Dynamic, Cosmic, Chronostop... Jest z czego czerpać! Tymczasem w katalogu Omegi wieje nudą. Z trudem wskazałbym łącznie cztery zegarki, które chciałbym mieć, z czego dwa już mam. Główne wariacje wszystkiego to tak naprawdę kolorki i materiały. Komplikacje? Niemal żadne. Ja chcę AT GMT w normalnym rozmiarze! Porównajmy to wszystko teraz z Longinesem, który jest teraz na ewidentnej górce. W katalogu znajdziemy monopushery, flybacki, GMT, hibeaty, rezerwy chodu. Dlaczego brak tego u Omegi? Żeby nie było, że tylko jątrzę- uważam, że Omega ma świetną jakość wykonania i obróbki, może nawet najlepszą w swojej klasie. Niektóre projekty są bardzo dobre np. Observatory jest cudowny, obecne AT świetne. Coaxial- spoko, coś co się wyróżnia, METAS- super. Tylko dlaczego zamykać to w takie sztampie, jaka prezentuje się w katalogu? Wracając do liftingu 300M... Jestem bardzo ciekaw, jak się sprawa rozwinie. Pierwszy SMPc miał 41mm i fajny lug2lug, przez co bardzo komfortowo mieści się na średnich nadgarstkach. Jakbym miał strzelać, to teraz zejdą do 40mm i zostaną przy jednym uniwersalnym rozmiarze, który zostanie nadbudowany bardziej masywnymi uszami. Druga sprawa, to obawiam się, że zniknie HEV. Jeżeli tak będzie, to 300M będzie dla mnie pogrzebany jak obecna PO. To też swoiste kuriozum- z fajnego zegarka toolowego z eleganckim sznytem, zrobili coś znacznie bardziej profesjonalnego a jednocześnie pozbawionego tego pro-elementu. Niestety proszę Państwa- jesteśmy, moim zdaniem, świadkami jazdy w dół. Trzymam jednak mocno kciuki za markę, bo Omega ma u nas rodzinne korzenie sięgające stu lat. Ta miłość jest jednak coraz trudniejsza.
  10. A ja się nie mogę przekonać do wypukłych grawerów na bezelu- dla mnie to cecha dyskwalfikująca. Wygląda to dla mnie tanio i kojarzy mi się bazarowo. Sorry =/ A lifting 300m podejrzewam, że jest tuż za rogiem.
  11. Tak, specjalnie pod ten. Zdaję sobie sprawę, że to ogólnie uważane za faux pas, ale raz, że bardzo zależało mi na tej kolorystyce, dwa, że welur moim zdaniem pasuje zwłaszcza do matowej tarczy, a trzy, że do wody w takim zestawie się nie wybieram. Poza tym Panerai i Black Bay często jest widywany na pasku, więc czemu nie sprpbować? Moim zdaniem wygląda świetnie, ale rozumiem, że to zestaw nie dla każdego do zaakceptowania 😅
  12. HC-ek dostał pasek wprost od kolegi @eye_lip. Miało być i jest letnio, ale w jesiennym anturażu też mu do twarzy, nie?
  13. HC-ek dostał dziś pasek od Mistrza @eye_lip. Pomarańczowy welur z błękitnym szwem i granatowymi szlufkami z aligatora. Dla mnie mistrzostwo! Pierwszy raz miałem przyjemność zamawiać pasek u kolegi i jeżeli wciaż ktoś się waha, to zdecydowanie warto! Jakość pierwsza klasa, fachowa porada przy projektowaniu i miły kontakt. No i to uczucie, że masz 1of1 😎 Jeszcze raz dziekuję Filipie! Pomysł był na letni pasek, ale na jesień też pasuje! Bonus: tak ubrany Speedy też nie bierze jeńców!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.