Wybaczcie, wrócę jeszcze do naszej wczorajszej konwersacji. I tu mała historyjka z życia wzięta. Przed rokiem będąc na jednym z warszawskich bazarków wypatrzyłem u sprzedającego ( starszy człowiek, o ile dobrze pamiętam imię pan Stanisław ) ładowarkę telefoniczną do samochodu. Pytam ile? 5 zł A czy sprawna? Sprzedający nie wiedział i mówi do mnie: niech ją Pan zabierze, a jak będzie sprawna to się rozliczymy. Zabrałem, ładowarka sprawna. Po kilku miesiącach wracam, przypominam panu Stanisławowi całą sytuację, wręczam z uśmiechem 5 zł. I wtedy wywiązuje się dyskusja na co stojący obok nas kolega p. Stanisława mówi coś takiego: "...ludzie w znakomitej większości są przyzwoici, niestety wśród nich znajdą się jednostki, które psują atmosferę i ten smród przenosi się na wszystkich"...czy tak nie jest??? Podłość i głupota była, jest, będzie, czasami należy ją wyminąć i nie dać się pokonać zachowując konieczną przy tym hardość. Pozdrawiam Was wszystkich