Zegarmistrz.... Jak się trafi taki co 1. zbiera zegarki, wie co i jak i 2. przyjdzie do niego ( przepraszam za określenie ) "naiwny" klient 3. ten zegarmistrz nie ma nic wspólnego ze słowem "MISTRZ" jaki jest w nazwie jego zawodu to jest bieda. Chcę powiedzieć, że muszą zadziałać te 3 punkty żeby nie obrazić kogoś z Was. Moja historia: marzec 2017 zaniosłem do takiego miglanca przyszykowane 2 szt Kirowskie kraby bezzębne w częściach, nic tylko przeczyścić mechanizmy, dać nowe szkiełka do kopert i złożyć do kupy. Wszystkie komponenty oryginalne. Dołożyłem jeszcze jakieś graty na zapas. I tak do września 2017 dzwoniłem z pytaniem kiedy moje kraby będą gotowe?....Pan fachowiec zbywał mnie, że ma dużo pracy, że już za tydzień, za miesiąc...We wrześniu potrzebna była mi jedna z tarcz jakie mu zostawiłem w mechanizmie będącym dawcą. I co się okazało....Jak otwarte zostało pudełko z moimi skarbami to część z nich odparowała, wskazówki, jedna z kopert, koronka. Pan się tłumaczył, że gdzieś włożył zapomniał...cha, cha... Trafił klienta, albo nawet dwóch, który dał mu taki zegarek do naprawy, wykorzystał moje rzeczy i grubo go skasował. Mnie oczywiście unikał. Powiedziałem Panu co o nim myślę i zażądałem oprócz tego co pozostało w moim pudełku 200zł. Pan zegarmistrz wręczył mi tą kwotę, rozstaliśmy się i już nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego... Zobaczcie, nie chodziło o precyzyjnego Wostoka tylko śmieszne części do Kirowskich...A teraz wisienka: ten Pan jest zrzeszony z nami na forum i druga wisienka: wczoraj kupiłem kolejnego kraba przez portal Ol..od Pani, która zbiera zegarki. Od słowa do słowa, co zbiera, jakie zegarki, schodzi na temat zegarmistrzów i okazuje się...ona słyszała, że ten wspomniany wyżej to bardzo dobry zegarmistrz jest....wyprowadziłem ją z błędu...Życzę nam wszystkim żebyśmy na takich nie trafiali...