I ja się ostatnio dorobiłem "nowego" egzemplarza. Zegarek po moim dziadku, był w stanie agonalnym, koronka latała luzem, wskazówki również. Nie znam się, więc zaniosłem do zegarmistrza na reanimację. Został naprawiony, przesmarowany, koperta delikatnie przepolerowana, większe rysy zostały. Dostał nowe szkło i pasek. Żeby jakiś tam vintage look został, poprosiłem ,żeby tarcza i wskazówki zostały, jak są. Fotka przed naprawą jest słaba, nie myślałem wcześniej o dokumentacji. Zegarmistrz twierdził, że reanimacja ekonomicznie nieopłacalna, ale tu dochodzi wartość sentymentalna tego danego egzemplarza. Dla mnie wyszło super.