Jeśli te okoliczności,ktore są podawane są prawdziwe to kolega pójdzie pierdzieć w pasiaki. Nic go nie broni bo tu nie było obrony koniecznej ani jej przekroczenia. Odstawił psa do domu, wyjął AR z szafy, załadował magazynek ( zakladam, że załadował ale mam podejrzenia, że już leżał załadowany w szafie - kolejne wykroczenie) i poszedł zapolować na żuli. Gdyby to zdarzyło się na spacerze, został, napadnięty, miał klamkę przy d*pie, wyjął, odpalił agresora to byłby inny temat. Tutaj będzie zabójstwo. Nikt normalny bez złych zamiarów nie lata z ARem po osiedlu. Jakaś klapka odpadła w głowie. Najgorzej,że przez takiego lokalnego Punishera lewackie hoplofoby ruszą z nagonką na nasze środowisko.