W moim przypadku, podobnie jak już ktoś tu pisał, biała obwódka wokół tarczy mniej mi się podobała niż cała tarcza w jednym kolorze i choć w czarnej wersji ta obwódka także jest inna niż cała tarcza to tej różnicy kolorów nie widać, tarcza wydaje się być jednolita przy normalnym sprawdzaniu godziny. Przyznać jednak trzeba, że niebieska wersja ma swój urok także i dużo bardziej nawiązuje do pierwowzoru. Ten niebieski ma w sobie to "coś". Ostatecznie wybrałem bardziej klasyczną i stonowaną wersję, z myślą, że bardziej będzie bardziej pasować na każdą okazję i do garniaka, i do jeansów. Ciężko mówić o cechach uniwersalnych, w wyborze zegarka zawsze wygrać musi kwestia gustu, w moim przypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia i trwa ona do dziś. Od momentu pierwszego zobaczenia go w internecie do momentu zakupu minęło mniej niż 24h. Po kilku miesiącach używania nadal podoba mi się tak jak pierwszego dnia. Poza stylistyką tarczy, odpowiadają mi w nim: rozmiar 42 - ani trochę za duży, ani trochę za małyprzyjemny ciężar - biorąc go do ręki czuć konkretną wagę, ale nie jest ona męcząca na nadgarstkuklasyczna, nie przekombinowana bransoletagrubość współgrająca z całą stylistyką i bransoletądatownikczerwona wskazówka z literką Tzawsze lubiłem markę TissotŚrednio przepadam za chronometrami, lubię klasyczne tarcze z pustą przestrzenią i widok płynącego po nich sekundnika i to w PRS 516 mam :-) A wręcz usunąłbym napis "Automatic" i oznaczenie wodoszczelności, żeby jeszcze więcej pustej przestrzeni zyskać. Jeśli chodzi o sprawowanie się zegarka akurat trafiłem na model mający +14s na dobę. Trzyma tyle od samego początku, teoria o rozprowadzaniu smarów przez pierwsze miesiące w moim przypadku nie zadziałała. Tak samo nie działa odkładanie zegarka na noc w konkretnej pozycji. Każdą z nich przetestowałem i zawsze podobny wynik. Trochę sporo, ale da się z tym żyć, jedna korekta w tygodniu mi wystarcza, ustawiam minutę za mało i czekam do minuty za dużo. Pozdrawiam.