wiesz, Klod... ja w drugiej chwili (bo w pierwszej to był Jeep )zastanawiałem się nad bejcą, 530d rok 00-01. Po kupnie peepka, miałem okazję śmignąć taką bejcą... wiesz alu ''17, 221km (po chiptuningu), V6 i wogóle, telewizor na pokładzie... wsiadłem... hmmm no nic, nisko jakoś, twardo, ale nic... zapalam silnik... ło matko jedyna! tak pracuje V6? To tdi w skodzie lepiej pracowało czy v6 w grubasie mojego ojca (mb124 300d)! No nic jadę, prosta ok, śmiga si e jak gokartem, tyle, że mi się już to nie podoba, tory tramwajowe mnie wytrząsły hehehe, w zakrętach się trzyma, ale ja już pośmigałem w życiu szybko i nie rajcuje mnie wchodzenie w mieście w zakręt 140 km/h, zawieszenie - prawy przód tak pukał niemiłosiernie, że aż żal... ja wiem co powiesz, i potwierdzam - jak dbasz, tak masz bardzo ale to bardzo zawiodłem się na BMW '01 530d. moim zdaniem fatalnie się tym jechało. może to i zasługa obniżenia, felg, opon, pracy silnika, stuków-puków... właściciel, na moje oko, to rzeźnik i tyle, nie lubię kiedy ktoś wkręca auto na maxa, napiżdża po drodze jak jakiś pojeb (przepraszam za wyrażenie) ale na wspomnienie przejażdżki tak mi się zbiera. Co z tego, że z zewnątrz błysk ? Kurcze, no zawiodłem się i już. wiem, że BMW robi dobre auta i w odpowiednich rękach są to naprawdę auta luksusowe, wygodne, ciche, po prostu przyjemne. ale to doświadczenie mnie strasznie zniechęciło. mój szwagier ma 524td, leciwa ale kurcze! jak ona fajnie mruczy! nic nie stuka, nie puka. jechałem nią rok temu - super kolubryna! ale ta nowa - nie.