Zgodzę się, jest to inna niedostępność a mamy ich przecież kilka. Nie porównywałbym limitki Lambo do zwykłych modeli Rolexa czy Patka. Mówimy o modelach standardowych a nie limitkach. Limitki samochodów są z zasady produkowane do podniesienia wartości, jego przechowaniu itp. Bardziej porównałbym to przykładu z życia - z 2 lata temu w skodzie Superb Ellegance ale z panoramą i co? proszę czekać do 9 m-cy ze względu na panoramiczny dach, w BMW - 2, 5 m-ca czekania. Nie tak dawno, Mustang i okazało się, że nie mają GT do jazd próbnych a można tylko podjechać pooglądać jak dojedzie do klienta. To jak mam kupić? Bez przetestowania? W innych salonach - Audi dostępne od zaraz, jazda testowa a nie wspomnę już o Lexusie - chce Pan autko na weekend żeby się przekonać? Kilka osób, które znam z tego powodu wyjechało z konkurencyjnych salonów samochodami. Znam kilku co nie kupią już Porsche ze względu na obsługę klienta w jednym z salonów- zmienili Cayenn na X6 czy LX Wiem, że jesteśmy tylko małym, skromnym wręcz niedoszczegalnym rynkiem ale te 20 % robiące obrót ma ten sam problem z dostępnością co my. Jak cena skoczyłaby w górę to ilość osób chcących kupić lub których stać na dany model w innych krajach też by spadła, przyjmując że przelicznik jest dla nich 4-5 razy niższy. Jak już wchodzimy w marketing to pamiętam jeden ciekawy przykład z szkoleń- co lepiej, łatwiej sprzedać i na czym więcej zarobimy - 100 maluchów z zyskiem 10 % na sztuce czy 10 mercedesów z narzutem 25 %, wyliczenie wychodziło dość ciekawie w zależności od ceny. To ich strategia, są tam głowy o wiele mądrzejsze od mojej i z pewnością wiedzą co robią ale mam prawo nie zgadzać się z takim podejściem do mnie jako klienta. Idę kupuje co jest lub gdzie indziej. Na CH24 też nie zapłacę 50-100% więcej - dla zasady. Oczywiście każdy ma wybór i każdy robi jak uważa - wiele osób na forum powie,że się ze mną nie zgadza i mają do tego prawo a ja to szanuję, tak jak i Twoje zdanie. Po prostu nie akceptuję tego rodzaju niedostępności. W szczególności na R i PP od jakiego czasu, zamiast rozmawiać o zegarkach, o naszej pasji rozmawiamy o ich dostępności, przerzucając się argumentami. Przykre...Daliśmy się wkręcić w ten wir i ja już przestaję się nakręcać