Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Gość GORKY 8

temat o rowerach

Rekomendowane odpowiedzi

Gość SPORTURA 01
grzesiek, dzięki za podpowiedź.

Przyznam szczerze, że tak mi się spodobały wertepy, że zastanawiam się nad kupnem drugiego, szosowego roweru. W dzisiejszych czasach posiadanie dwóch to już chyba nie jest żadna ekstrawagancja :wink:

 

Ja mam trzy :D

 

Trzeci jest na błoto, plażę i śnieg.

post-0-0-48549400-1330654057.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja mam trzy :D

 

byl i taki plan, trzeci mial byc szosowka, ale jak to zycie poukladalo, to go sobie nie sprawilem.

 

a kto z Was smiga na maratonach? u Grzeska Golonki, Grabka czy Zamana? lub planuje w horizonfive?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość crategus
@Bartek - jak się sprawuje ta przyczepka?

Swietnie- tylko jedna uwaga- trzeba sie do niej przyzwyczaic (z pelnym obciazeniem). Ja przed wyjazdem do Eire jezdzilem z nia tylko z jakims malym balastem... w momencie jak ja napakowalem do tych +30kg to sie niezle zdziwilem... Na poczatku troche rzuca, kazdy ruch rowerem na bok to potencjalne ka-bum :D Dochodzi jeszcze oczywiscie dluzsze hamowanie itd... Ale po jakims czasie jazda z nia zaczyna wchodzic w krew (czyli inne zakrety, nie przesadzanie z predkoscia) i naprawde- na wyprawy- szczerza ja polecam. W terenie tez jest super- spokojnie mozna zaliczac z nia off-road.

 

Fajne. Ale cóż to Bartek z domu Cię wygonili. :D

 

Nadarzyla sie okazja- kumpel pracuje w Irlandii przy rowerach, mial urlop wiec podlecialem na szybkiego tripa. Jak kiedys napisze jakas relacje z wyprawy to nazwe ja Non Stop Wmordewind :) No... i po 6 dniach strzelilo mi kolano ;p (na szczescie plan minium zaliczylismy, czyli PD wybrzerze + Ring of Kerry i Ring o Beara czy jak to tam bylo).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01
a kto z Was smiga na maratonach? u Grzeska Golonki, Grabka czy Zamana? lub planuje w horizonfive?

 

No trochę ja :oops:

W tym roku planuję:

1) Łobez 2.06. - 100 km.

2) Gryfice 16.06. - 115 km.

3) Gorzów 25.08. - 209 km.

4) Kołobrzeg 29.09. - 230 km.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sportura, to moze my sie znamy? narazie nie planuje nic bo mam sporo roboty przy domu, ale kiedys sporo jezdzilem. od 2005r. koszulce

Maruderow, kojazysz? :wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01
Sportura, to moze my sie znamy? narazie nie planuje nic bo mam sporo roboty przy domu, ale kiedys sporo jezdzilem. od 2005r. koszulce

Maruderow, kojazysz? :wink:

 

Krzysiu być może gdzieś się spotkaliśmy. Sam jednak wiesz, że na wyścigu trzymamy się z sobą. Generalnie uczestniczy większa grupa kolarzy z Kołobrzegu z klubu KTC i ...trzymamy się z sobę. Wspólny start i cała reszta. Ale w tym roku jak się nasze losy skrzyżują to będzi mi bardzo miło. :D Niestety koszylki nie kojarzę. :x Pozdrawiam Andrzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a kto z Was smiga na maratonach? u Grzeska Golonki, Grabka czy Zamana? lub planuje w horizonfive?

 

No trochę ja :oops:

W tym roku planuję:

1) Łobez 2.06. - 100 km.

2) Gryfice 16.06. - 115 km.

3) Gorzów 25.08. - 209 km.

4) Kołobrzeg 29.09. - 230 km.

Ten Łobez i Gryfice mtb? Bo widzę, że reszta szosowe (chyba, jeśli nie sprostuj mnie ;-)).

 

Ja zadebiutowałem w ubiegłym roku w Barlinku, w którym to zawody odbywają się się w ramach cyklu:

http://gryfmaraton-mtb.pl/

W prawym dolnym rogu jest rozpis miejsc i terminów. Może któryś z nich Wam pasuje, wtedy moglibyśmy się spotkać, gdyż planuję wystartować we wszystkich. 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01

Te które podałem to są imprezy z cyklu maratony szosowe z tym, iż Łobez i Gryfice na "dokładkę " obejmują mtb. Cały cykl http://www.supermaraton.org/. Pozdrawiam Andrzej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość seth11

img2535fo7.gif

 

W takiej jeździsz koszulce Andrzeju?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01

:D:):) Skurkowańcy ano w takiej :):):)

post-0-0-79127300-1330654255.jpg

 

A na twoim zdjęciu Sławek Sz. doskonały kolarz, wspaniały człowiek no i oczywiście mój dobry kolega nie tylko z klubu :D

post-0-0-55073600-1330654256.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ile najwiecej pocisneliscie na takim bike'u?

 

probowal ktos z Was jadac na rowerze zrobic 3 obroty glowa ( z gornego polozenia poprzez prawie ramie, potem w kierunku mostka, lewe ramie i do pozycji normalnej ) ?

 

jezeli nie, to lepiej nie probujcie... tym bardziej na betonie


Pozdrawiam, Daniel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01

W grupie w deszczu na prostej przy lekkim wiaterku 67 widziałem :D

Z górki z wiatrem się nie liczy. :D

Solo na prostej 53 i to dłuższy odcinek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na MTB na asfalcie 42,5. Jak się zatrzymałem, myślałem, że dostanę zawału :D


Time is meaningless, and yet it is all that exists.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01
Ja na MTB na asfalcie 42,5. Jak się zatrzymałem, myślałem, że dostanę zawału :D

 

Gratuluję, bardzo dobry wynik. :D

Ja jak jechałem w tym deszczu w środku grupy to myślałem, że się ze...m ze strachu. Jak ktoś jechał na szosie w deszczu to wie o czym mówię. Opory toczenia żadne. Rower sam jedzie. W sumie to tak jak jazda w nocy bez świateł z prędkością ponad 200.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To tak:

-"mtb", nudny asfalt do garażu, koniec treningu, widzę głównie przednie koło, V około 30km/h - czuję uderzenie, lecę, ląduję na twardym, widzę Matiza z tylnymi drzwiami otwartymi o 180 stopni

-szosówka kumpla, zapięte noski, asfalt, długa prosta, mam pierszeństwo - widzę drzwi malucha, faza lotna, leżę, noski trzymają, ja trzymam kierę, leżę na plecach rowerem w górę :wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D

Co nas nie zabije, tylko nas wzmocni :wink:


Time is meaningless, and yet it is all that exists.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01
:D

Co nas nie zabije, tylko nas wzmocni :wink:

 

Marku pięknie to ująłeś. :D

Grzesiu na szosie i na kolarzówce nigdy w noskach. :idea:

mtb w ostateczności i to bez pasków.

 

Prawda. Dla każdego rowerzysty jadącego na szosie zatrzymujący się przed nim samochód jest zawsze zatrzymującym się nagle, a otwierane drzwi i wysiadający kierowca jest wielkim zagrożeniem. Prawie tak samo jak pies lub inne kacze stworzenie wpadający pod przednie koło.

 

Mam kolegów (ja osobiście tego nienawidzę), którzy robią sobie zabawę polegającą na jeździe za samochodem ciężarowym lub autobusem. W momencie kiedy pojazd nas wyprzedza i jesteśmy na 1/3 jego długości gwałtownie przyspieszamy i jak nas już wyprzedzi mocny skręt kierownicą w lewo i wpadamy w lej i zasuwamy tyle ile wytrzyma nasza wyobraźnia. Zdarza się, iż prędkość przekracza grubo 80 km/h. Problem jest wtedy gdy za pojazdem jest przyczepa no i wtedy gdy pojazd zaczyna hamować.

 

Niebezpieczeństwo w momencie zahamowania pojazdu jadącego przed nami jest porównywalne z sytuacją gdy samochód nas wyprzedza i zjeżdża na prawo, a potem hamuje. Kierowca robi to normalnie, ale my w tym czasie jadąc z prędkością ponad 40 km/h przejeżdżamy ładny kawałek i wtedy nie mając innego wyjścia robimy gwałtowny skręt w lewo a on skurkowaniec już tam na nas czeka z otwartymi drzwiami. Tragedia. Raz to miałem i skończyło się w miarę dla mnie nietragicznie zatrzymałem się na drzwiach, które wyrwało z samochodu. Rower był do kasacji, a ja byłem tylko mocno poobijany. Kolega, który miał mniej w takiej samej sytuacji szczęścia doznał skomplikowanego złamania i barku i biodra. Na rowerze już nie jeździ. Takich kierowców pozabijać potem poćwiartkować, posolić i rzucić psom na pożarcie. Ci co jeżdża po górkach i błotkach mają tylko wystające korzenie koleiny ale to wszystko jest betka z tym co na szosie.

Ale przecież nikt nie karze mi jeździć po szosie. :x Fakt ale ja to kocham i mam głęboko gdzieś to całe niebezpieczeństwo. Trzeba tylko unikać jazdy solo.

 

Aha, ubezpieczyłem się indywidualnie od wypadków komunkacyjnych na 1.000.000 zł. W razie czego rodzina coś będzia miała oprócz urny z prochami. :twisted:

 

Sorry, że się rozgadałem (rozpisałem) ale miło pogadać z kolegami o innych bzikach niż zegarkowe. Może kiedyś przy piwku (może latem) pogadamy, powspominamy pochwalimy się swoimi bliznami i połamanymi gnatami. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość seth11
A na twoim zdjęciu Sławek Sz. doskonały kolarz, wspaniały człowiek no i oczywiście mój dobry kolega nie tylko z klubu :D

post-0-0-55396900-1330654375.jpg

 

Twojego zdjęcia specjalnie nie umieszczałem :wink: :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niestety koszylki nie kojarzę. :x

 

sie wydalo, smigasz wiecej na szosie po prostu :wink: . a jak zdaza Ci sie na mtb to powinienes kojazyc niebieskie M'ki:

 

post-3565-0-20939900-1330654377.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SPORTURA 01
Twojego zdjęcia specjalnie nie umieszczałem :wink: :)

 

Ale przecież moje zdjęcie zostało umieszczone. ;):):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja kiedyś gdy miałem ok 18 lat (b. głupi wiek) również czasami jeździłem za ciężarówkami i autobusami, raz nie wyhamowałem za hamującym pojazdem , skończyło nie za bardzo, ale bez większych obrażeń, nie zrażony kontynuowałem swój proceder,

drugi raz było dużo gorzej, gdy jadąc za autobusem nagle poczułem jakby ktoś mi wyrwał kierę z rąk a ja zaliczyłem długi lot i głęboki peeling skóry na asfalcie, po podniesieniu się i obejrzeniu do tyłu, stwierdziłem że wpadłem w dziurę głębokości leja bombowego, koło wbite ( zostało w dziurze) rower połamany a ja blizny noszę do dzisiaj, chyba nie muszę dodawać że od tej pory zaprzestałem jazdy tuż za samochodami ? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja kiedyś gdy miałem ok 18 lat (b. głupi wiek)

czemu?;)


Pozdrawiam, Daniel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja kiedyś gdy miałem ok 18 lat (b. głupi wiek)

czemu?;)

Z założenia :wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.