Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

aronus

Co Was kręci najbardziej

Rekomendowane odpowiedzi

To moja osobista ręka :D

Ja dałem 1300, uważam,że drogo,ale miałem straszną ochotę na tą Rakietę ;)


Pozdrawiam,
Zbyszek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak myslałem, że fuksiu tutaj -> http://allegro.pl/rakieta-zloty-rosyjski-zegarek-nareczny-i2706620659.html

odrobinkę pojechał! ...ale w sumie to chyba słusznie! bo przecież włożył tyle swojej robocizny w okolicy indeksu pierwszej

...a w końcu firma z tradycją sięgającą 1991 roku! to zobowiązuje :)


koszyk tourbilliona do hublota ...niebity! kupię

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Orzesz kuźwa! tu nastepny orzeszek wymachujący dyplomem zegarmistrzowskim (zapewne zaiwanionym dziadkowi) na podparcie swego autorytetu! a ciemny lud niech wie, jak wygląda "centralny sekundnik" i "czerwony cyferblat -> http://allegro.pl/piekny-zegarek-wostok-boctok-17k-cal-2605-dol-seku-i2725837340.html


koszyk tourbilliona do hublota ...niebity! kupię

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Akwafan

Masz rację, ten facet z tym swoim śmiesznym dyplomem, to jakaś totalna żenada... Śmieje się z tego do łez, gdy tylko widzę te wszystkie jego tandetne zegareczki, które ciągle wystawia na Allegro...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takie papiery kupić można za parę złotych na każdym pchlim targulaugh.gif

i można być wtedy pełnowartościowym zegarmistrzem z lewymi papierami :)


KUPIĘ - TROCHĘ WOLNEGO CZASU ! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do zegarmistrza z A.......o to profesjonalizm jego opisów po prostu powala na kolana, staż zawodowy urzekający, a fotka dyplomu sprawia, że aż łza w oku się kręci, a jego zaufanie do swojej roboty przekładające się na 7-mio dniową gwarancję rozruchową od razu powoduje, że wiara w mistrza rośnie i szybciutko uciekam z jego aukcji :D Mój zegarmistrz twierdzi, że on jest od roboty, a nie od rozczulania się nad każdym przyniesionym zegarkiem. Na historii marek i teoretycznym rozbieraniem wszystkiego na czynniki piersze , znają się zaś kolekcjonerzy miłośnicy i to on o wiele rzeczy może się ich pytać :D :D

Wracając do tematu..................praktycznie już wszystko zostało powiedziane. Mnie kręcą Mołnie - i wszelkie na jej temat wariacje, oczywiście Wołny Wostoki P i Ałmazy - zewnętrzna prostota, elegancja i piękne werki, Kirowskie szczególnie w krabach ze względu na ich elegancję wynikającą z prostoty, Kamandiry i Amfibie - urocze bo i troszkę piękne i troszkę kiczowate w swej zewnętrznej powłoce i oczywiście nie gniotsa i łamiotsa. Oraz wszystkie inne, które wpadną w oko.

Rajcuje mnie atmosfera bazarowych poszukiwań, grzebania w złomie, czeszczenia, polerowania, składania czyli po prostu ratowania pięknych użytkowych przedmiotów od zapomnienia. Każda ruska sztuka wyrwana z rąk pseudo poszukiwaczy złota daje po trzykroć więcej radości.......

Większości swoich nabytków nigdy nie będę nosił na ręku ani w kieszeni bo są od tego aby cieszyły oko i dawały radochę z ich nakręcania i dopieszczania, a od noszenia na co dzień są jak to już ktoś napisał współczesne woły robocze.

Życzę udanych łowów ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zauważyłem, że w praktyce najczęściej nosze i najbardziej lubię "brzydkie" masywne radzieckie zegarki - telewizorki, "sztabki", np. takie:

http://www.mechanicznezegarki.republika.pl/Poljot23brazowy.html

i inne masywne okazy z lat 80'tych. Zegarki obiektywnie ładne i eleganckie zdecydowanie rzadziej trafiają na mój nadgarstek. No i nie przepadam za metalowymi bransoletami, wolę skórzane paski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Jak rozumiem chodzi o radzieckie a teraz rosyjskie mechanizmy? W czasie przeglądania aukcji, nie tylko polskich, bawi mnie jak kilku licytujących prawie się pobije o coś co nie jest tego warte. Dla przykładu mechanizm ewidentnie złożony z minimum dwóch jako "leżak" czyli "sztuka nówka nie śmigana". Tu nasuwa się pytanie czy chcielibyście mieć niespokrewnioną śliczną 40. letnią dziewicę w swoim otoczeniu. A także, zasadniczo ważniejsze, czy aby na pewno z nią jest wszystko O.K.? :) I jeszcze bardziej filozoficzna kwestia czy z dwóch "prawie dziewic" da się złożyć jedną "pełnowartościową dziewicę" :) ? Dobrze się zastanówcie drodzy licytujący czego sobie życzycie...

Inną zabawą związaną z aukcjami jest określanie ile ktoś będzie musiał wrzucić w dany mechanizm lub zegarek by miało to ręce i nogi. Tu także sprawdza się zasada, że ludzie kupują oczami a nie głową.

Poza tym ubawem, już w bardziej realnym świecie, kręci mnie świadomość, że nie mam rozgrzebanego żadnego mechanizmu czy zegarka. A wszyscy są na swoich miejcach czyli jedni w kopertach a inni czekając na lepsze czasy w kapslach ochronnych. Po prostu nie lubię rozgrzebanej roboty a tym bardziej zakupu kilograma zegarków lub mechanizmów, które potem czekają nie wiadomo na co. Stąd moje zakupy są obecnie nader skromne.

Tu pewnie parę osób zaskoczę ale nie mam jednego jedynego typu mechanizmu, nie tylko z ZSRR, który uznałbym za wart zakupu czy przywrócenia do stanu "NOS". Po prostu jak pojawia się w mojej przestrzeni możliwość nabycia coś rokującego, za uczciwą cenę, to kupuję i już. A kupuję by go nosić lub by ktoś go nosił. Szuflada to więzienie dla zegarków.

Kręci mnie także pakowanie solidnych radzieckich mechanizmów do współczesnych kopert ze stali nierdzewnej. Ale nie tych o średnicy 50mm i grubości 15mm. Nader preferuję subtelny urok elegancji. I jeszcze jedna koszmarna sprawa. Przeszklony dekielek! Skoro ja wiem, że cyferblat jest np. od Omegi danego typu a także wiem, że płyty mają szlif to po co u licha mam jeszcze to uwidaczniać. To samo tyczy się zegarków z ZSRR. Swoją drogą szlify w tanich radzieckich mechanizmach są naprawdę elegancko wykonane. No chyba, że jakiś tłumok zajedzie płytę śrubokrętem. Szwajcarska "smocza skóra" przy nich się po prostu "chowa".

Właśnie sobie uświadomiłem, że noszony codzienni od ponad miesiąca Wostok nie wymagał korekty czasu... A ja zegarków i zegarkom nie oszczędzam uroków życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez lata mój styl to był zegarek z trzema tarczkami - służącymi jako stoper - na bransolecie. Ale od jakiegoś czasu zacząłem gustować w bardziej 'klasycznych' czasomierzach... Dla mnie najładniejszy zegarek to tylko i wyłącznie! okrągła tarcza! Nie lubię żadnych kwadratów, prostokątów, itp... Najlepiej jak ma kilka cyfer na blacie. Że mechaniczne to chyba nie muszę wspominać.. O ile lubię bransoletę to do tego typu zegarków jednak pasek wygląda dużo ładniej..

Pozdrawiam w ostatnim dniu roku 2012 ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie kręci cykanie Mołni, trochę nostalgiczne, mocne a zarazem subtelnie wolne. To jak praca silnika w starym Mercedesie 200D, milion razy fajniejsza niż wysokoobrotowe silniki common rail.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.