Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Gość Wojciech Kin

Wszyscy kochają zegary, ale nikt nie szanuje zegarmistrzy2

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Wojciech Kin

Może ktos mi wyjaśni dlaczego wsród tak wielu miłośników zabytkowych zegarów i zegarków nie ma zbyt wielu ludzi szanujących prawdziwych fachowców. Zegarek jest cacy, ale zegarmistrz jest be. Wszyscy kochają zegary, ale za naprawę to już się nikomu nie chce płacić. Jak ktoś chce mieć naprawdę dobrze naprawiony zegarek, to musi się niestety liczyć z większym kosztem. Wiadomo, że są tacy "fachowcy" co zegarek "naprawiają" nożem i olejem słonecznikowym, ale prawdziwi fachowcy muszą nad niejednym zegarkiem siedzieć długie godziny, a nawet długie dni!!! Dlaczego klient uważa, że za naprawę zegara nie należy płacić? Wielu klientów uważa, że nawet jeśli naprawa jakiegoś antyka zajmuje kilkadziesiąt godzin (a są takie naprawy), to cena nie powinna być wyższa niż 50-100 zł.... A jak ostatni zegarmistrz wykituje z głodu, to kto naprawi taki zegar? Może warto wspierać wymierające zawody, tym bardziej że zamiłowanie do antycznych zegarów jest coraz większe. W Bydgoszczy obecnie jest 20-30 punktów ex-zegarmistrzowskich zajmujących sie tylko wymianą baterii i tylko 4-5 zakładów, w których pracują fachowcy z prawdziwego zdarzenia, tacy, którzy umieją naprawić prawie wszystko, łącznie z dorabianiem części. Połowa z nich to emeryci na pół etatu. Mimo to klient uważa że stary zegar powinno się naprawiać praktycznie za darmo, a jak naprawa "za droga" to klient woli iść na bazar i kupić jednorazowego chinola za 5 zł. Jest też kwestia kompletnego niezrozumienia napraw. Są ludzie, którzy po naprawie żądaja zwrotu starego zużytego czopa ze ściennego Junghansa... albo zwrotu popękanego kamienia z Pobiedy.... I jeszcze są obrażeni że zegarmistrz ich oszukał, jesli nie chce tych "rzeczy" oddać. Czy wśród forumowiczów są tacy, którzy doceniają prawdziwych fachowców i rozumieją że z tej pracy trzeba też wyżyć, a nie tylko dopieszczać za pół darmo zabytkowe mechanizmy? Zegarmistrz może lubić swoją pracę, ale nie będzie przecież pracować za grosze. Pamiętajcie, że ceny za usługi zegarmistrzowskie prawie wcale nie poszły w górę w ciągu ostatnich 10 lat, a nawet wiele usług mocno potaniało z powodu zalewu rynku bezużytecznym złomem produkcji chińskiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ludzie którzy nic nigdy własnymi rękami nie zrobili (poza pisaniem durnych pism w Wordzie i nikomu nie potrzebnych tabelek w Excelu) nie zdają sobie sprawy ile czasu i pracy kosztuje naprawienie takiego zegara. Ostatnio jak pytałem o cenę naprawy i przeglądu zegara z kurantem (rozbiórka i czyszczenie mechanizmu, polerowanie czopów, regulacja przystawki balansowej itp.) i zegarmistrz mi powiedział "nie mniej niż 200 zł" to chyba był szczerze zdziwiony jak nie protestowałem. Ale zdarzają się i tacy co nie zajrzą nawet do środka i powiedzą 350 zł albo nie chcą naprawić Mołni "bo się nie opłaca".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim miasteczku poziom dochodów i zamiłowania do zegarków jest niski. Jedyny zegarmistrz, który wie co to balans zawsze zaczyna od "ale to będzie kosztowało...". Taki rynek, takie czasy. Ale miło widzieć jego minę jak się mówi, że cena jest ok i się zgadzamy.

Sam mam teraz do naprawy stary zegarek i dziurę budżetową. Więc go nie niosę do "taniego" tylko czekam na kasę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bo ludzie którzy nic nigdy własnymi rękami nie zrobili (poza pisaniem durnych pism w Wordzie i nikomu nie potrzebnych tabelek w Excelu) nie zdają sobie sprawy ile czasu i pracy kosztuje naprawienie takiego zegara. Ostatnio jak pytałem o cenę naprawy i przeglądu zegara z kurantem (rozbiórka i czyszczenie mechanizmu, polerowanie czopów, regulacja przystawki balansowej itp.) i zegarmistrz mi powiedział "nie mniej niż 200 zł" to chyba był szczerze zdziwiony jak nie protestowałem. Ale zdarzają się i tacy co nie zajrzą nawet do środka i powiedzą 350 zł albo nie chcą naprawić Mołni "bo się nie opłaca".

 

Spokojnie, te tabelki wcale nie muszą być aż tak durne i nie przez Wordy czy Excele tak jest.

Ja myślę że jak każdy fachowiec który świadczy usługi, zegarmistrz powinien być wynagradzany godziwie za swoją pracę i nie słyszałem od znajomych żeby marudzili jeśli trzeba było zapłacić.

Myślę że na raczej kiepski ogólny wizerunek zegarmistrza pracują pseudo-zegarmistrze którzy faktycznie niewiele umieja ale cenią sią znacznie i niejednokrotnie naciągają klientów na nieopłacalną naprawę, która zresztą i tak po krótkim czsie okazuje sie pomyłką.

Tak rozwaliłem pięknego starego Tissota Seastar dając go do zegarmistrza którego znalazłem na stronie Tissota więc byłem pewien że to będzie dobry adres. Po 6 miesiącach ciągłych kłopotów gość się poddał i dostałem rabat na nowy zegarek. Okazało sie że taki rabat to mogłem sobie dostać wszędzie. Ale że 240 zł wziął najpierw to już moja strata.

 

Takich historyjek pewnie jest bez końca i nie ma co uogólniać ale to musi rzutować i rzutuje na prace prawdziwych fachowców a takich dwóch miałem radość znać (już ich nie ma).

Poza tym ludzie dzisiaj nie grzeszą wyobraźnią i rzadki ktoś potrafi pojąć ile godzin pracy trzeba żeby zrobić coś porządnie.

Tandeta, tandeta i jeszcze raz tandeta - to jest przyszłość a tam nie ma miejsca na serwis bo serwis jak dobry to musi być drogi a tandeta z założenia musi być tania.


pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim wycena powinna byc fachowa, a nie na zasadzie jak stary to 150 złotych. Bo jak jakiś przeciętny składaczo-oliwiacz (o jeden poziom wyżej niż pasko-bateryjkarz) za zwykłe czyszczenie bez żadnych działań mających na celu autentyczne poprawienie stanu starego zegarka (nawet włosa nie poprawił i dalej jest źle ułożony) chce dwa razy więcej niż to normalnie kosztuje to chyba nic dziwnego w tym, że mnie to wkurza. Sam kiedyś wziąłem złomowatą mołnię, rozłożyłem i złożyłem z olejem syntetycznym (żeby podnieść realizm) i muszę przyznać, że nie jest to makabrycznie dużo pracy. Co innego, gdy pan Władysław przysyła mi kartę z wyszczególnionymi rzeczemi do zrobienia - wtedy 200 złotych jest ceną zupełnie do zaakceptowania. Nie mówie, ze to nie boli (jak się chce zbierać zegarki trzeba rezygnować z imprez w klubach :wink:), ale nie mogę mieć pretensji, bo wiem, za co płacę i ze zegarek będzie chodził tak dobrze jak to tylko możliwe. Wszystko zależy od profesjonalnego podejścia fachowca do rozmowy z klientem.

Oczywiście zawsze znajdzie sie imbecyl, któremu wydaje sie, ze zegarmistrz został stworzony, by jemu, Panu świata, naprawic zegarek za darmo, ale takich ludzi i tak raczej się nie zmieni...


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, ze dobrzy zegarmistrzowie (Ci prawdziwi) powinni się cenić, bo to fach wymierający i wielu z nich po prostu nie nadąża z robotą, tak wielu mają klientów. Rozłożenie , umycie i smarowanie i złożenie zwykłego mechanizmu zajmuje mi pewnie jakieś dwie godziny, przypuszczam więc, że dla zegarmistrza, który ma wprawę, to pewnie coś pomiędzy pół godziny a godziną. A przecież to cholernie specjalistyczna robota, do tego uciążliwa fizycznie (wytężanie wzroku, pochylenie nad stołem), więc zarobek powinien być większy niż w przypadku malarza ściennego czy kafelkarza! O trudniejszych sprawach takich jak dorabianie części już w ogóle nie wspomnę!

 

Wkurza mnie natomiast naciągnie klientów na tych drobiazgach, takich jak teleskopy, szkiełka, paski. Marże mają na tym po prostu nieprzyzwoite! (np. 3zł za tleskop, który w hurcie kosztuje 20x mniej)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest Wocio taki trik - "to nie ja jestem drogi, to części". Za robociznę płaci się w marzy na części.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Wojciech Kin

Prawda jest taka, że marże są wysokie wszędzie, nie "tylko u zegarmistrzów - zdzierusów", bo taka śmietanka w spożywczym to już 800% marży, słuchaweczki do walkmana w kiosku to 1500% marży itd.itp. A podatki: PIT, VAT, ZUS (bo to też przecież podatek!!!) ??? Te rzeczy pochłaniają 70-80% zarobków przeciętnego zegarmistrza. Uczciwy fachowiec, żeby zarobić głupie 1000 zł na nędzne życie, musi zrobić obrotu nawet 4000-5000 zł miesięcznie, bo nikogo nie obchodzi, czy zegarmistrz zarobi, tylko czy zapłaci na czas kolejny rachunek. Zresztą podobnie jest w każdej branży handlowo-usługowej, a przecież zegarmistrzostwo to praca wyjątkowo precyzyjna i wymagająca - to nie tylko handel, ale też wyjątkowo specjalistyczne usługi dla ludności. Jak komuś za drogo 3 zł za teleskop, to niech idzie do hurtowni, kupi pudełeczko teleskopów (50-100 szt. - bo 1 szt. nie sprzeda żadna hurtownia), przedtem założy działalność gospodarczą, (bo osobom prywatnym też hurtownie raczej nie sprzedadzą), potem opłaci czynsz np. 500 zł za lokal, zapłaci ZUS 800 zł i niech założy sobie taki teleskop taniej niz za 3 zł. Łatwo mówić, że ktoś jest zdzierus, jeśli się traktuje zegarmistrzostwo jako hobby. Pamiętajmy, też, że hobby to zajęcie "po godzinach", z którego nie trzeba utrzymywać rodziny. Ja też czasem sam naprawię sobie samochód albo telewizor "za darmo", ale nie mówię, że mechanicy to zdzierusy, bo to jest ich praca i jeśli nawet biorą 50 zł za zamontowanie opornika kosztującego w hurcie 2 zł, to jestem w stanie to zrozumieć, bo płacę w tym wypadku za coś, czego albo sam nie umiem zrobić, albo po prostu mi się nie chce. I takie jest meritum sprawy: jak się nie chce samemu zgiąć palucha i założyć paska, teleskopu, czy szkiełka, bo się jest wygodnym albo leniwym, to trzeba niestety płacić tym, którzy to robią za nas. Co do czyszczenia zegarka, to muszę wyjaśnić, że samo wyczyszczenie jeszcze żadnego zegarka nie naprawiło. Jak się zostawi wyrobione czopy, albo krzywy włos, czy np. źle zamocuje ćwiertnik, albo po prostu nie nasmaruje się zegarka we właściwych miejscach właściwą oliwą lub tawotem, to oczywiście taki zegarek długo nie pochodzi. Nie mówiąc już o dokładnych oględzinach KAŻDEJ części pod silną lupą w poszukiwaniu zatarć, zadziorów i innych usterek. Dlatego termin "czyszczenie" jest terminem umownym, bo żaden zegarmistrz nie może ograniczyć się do samego "czyszczenia" zegarka. ZAWSZE wiąże się to z dodatkowymi pracami i dlatego naprawa zegarka nie jest taka prosta jak się wydaje laikom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mariosob69

Super sa te wypowiedzi koledzy-fachowcow trzeba cenic i to bardzo ,nie dostanie pracy na zachodzie jak piszecie /bateryjkarz/nawet jak ma papiery mistrza swiata w w tym zawodzie -musi pokazac co umie dadza mu kilka chronografow ,stoper,jakis repetier i wtedy widza co jest wart a jak jest do kitu powiedza ze moze isc do domu ze zadzwonia do niego ---ale telefonu juz nigdy nie bedzie ,tak macie racje prawdziwych fachowcow juz jest bardzo malo----moze tez przyjada z chin jak tanie zegarki badziewie,ale nie martwcie sie sa ludzie ktorzy nigdy nie zaloza zegarka z chin czy tajwanu -pozdrowienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam i w zupełności zgadzam się z wami szanowni przedmówcy. Zegarmistrz to fachowiec , a za fachową wiedzę i umiejętności trzeba płacić. Jestem kompletnym amatorem jeżel chodzi o naprawę zegarków choć zegarki "mnie kręcą" :) i kiedy idę do zegarmistrza to liczę się z tym , że jego praca coś kosztuje i biorę to pod uwagę w swoim budżecie.

Raz byłem u zegarmistrza ,który po obejrzeniu starej Delbany dosłownie rzucił ją na blat i z dużą dozą "dekadencji" powiedział,że to się nie opłaca a po moim pytaniu dlaczego i jaka to miałaby być kwota wręcz ryknął ,że NIE OPŁACA SIĘ ! ! ! Poszedłem do innego przyznam się ,że lekko niepewny a tu jaka miła różnica: profasjonalna odpowiedź(że drogo bo 300zł) i jakie podejście bezstresowe(głównie ze strony klienta). Teraz już chodzę do niego i nie krzywię się kiedy słyszę cenę , bo wiem ,że zrobi zegarek dobrze i odpowie na każde moje amatorskie pytanie. Jutro odbieram moją starą Raketę i mimo ,że cena naprawy przekroczy jej wartość to zapłacę ,bo ja po prostu kocham zegarki i opłacalność nie ma dla mnie większego znaczenia, więc kończąc wystosuję apel do zegarmistrzów : NIE TRAKTUJ KLIENTA JAK IDIOTĘ NAWET JEŻELI TAKIM CI SIĘ WYDAJE , BO BYĆ MOŻE WŁAŚNIE TRACISZ DOBREGO KLIENTA! ! !

 

Pozdrawiam


Czas nie ma początku ani końca, ma tylko środek, w którym wypadło nam żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paul_78

Panowie, to dotyka nie tylko Waszej branży. Klient zawsze się będzie dziwił, że drogo, za co płaci i w ogóle. Najlepiej nie płaciłby wcale.

U mnie np. niektórzy są niepomiernie zdziwieni, że obowiązek zapłaty honorarium nie zależy od wygrania sprawy :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

Rozmowa ze znanym w regionie biznesmenem (dotyczy zegarka w cenie ~20000zł):

Biznesmen "jaki będzie koszt"

Zegarmistrz "400zł"

Biznesmen "TO CO TAM TELA BEDZIE KOSZTOWAŁO"

Reszta jest milczeniem...

 

Czy mogę prosić o zdjęcie tej Delbany. Jeszcze nigdy nie wziąłem za naprawę Delbany więcej jak 100zł. :oops:

 

Pozdrawiam!

Adam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrobię zdjęcia za czas jakiś ,bo kiedy nie ma aparatu :cry: A zdjęcia robione telefonem pozostawiają wiele do życzenia.

Ogólnie w delbanie jest złamany mostek, brak wskazówek, i oprócz tego ,że nadaje się cała do renowacji to jest ok :D .

Trzymam ją, bo od niej się wszystko zaczęło i kiedy fudusze pozwolą(i kobieta też) to ją zrobię.Nawet za te 300zł.Zdjęcia jak tylko będzie aparat.


Czas nie ma początku ani końca, ma tylko środek, w którym wypadło nam żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proszę mi odpowiedzieć, za co mam szanować "fachowca", który na pytanie o cenę czyszczenia zegarka pyta o markę.

Konstrukcyjnie zegarki bez kalendarza są podobne, niezależnie od tego czy to Wostok , czy Atlantic.

Jeśli cena usługi zależy od wyglądu klienta i tego co ma on na ręce, to chyba nie jest normalne?

 

Pozdrawiam


Staszek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koszt szlifowania diamentu jest pewnie zbliżony do kosztu szlifu np. cyrkoni.

Myślisz, że kosztuje tyle samo?

Konstrukcja jest faktycznie zbliżona. Istnieje coś takiego jak ryzyko zawodowe. Przykładowo: łamię czop kotwicy w Poliocie, wyciągam z szuflady drugą, łamię czop w Patku, jestem w plecy o kilka pensji...

Dostrzegasz różnicę?

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ilekroć jestem z "jakąś sprawą" u mojego zegarmistrza i słyszę cenę za usługę, to zawsze mam nieodparte wrażenie, że go okradam. Nie pomaga zastrzeżenie, że to cena specjalna dla stałych klientów. U innych zegarmistrzów nie bywam, więc nie wiem jakie mają stawki.

I co ja mam począć z tym, że wyżej cenię pracę mojego zegarmistrza niż on sam?


Ja, niżej podpisany oświadczam, że będę zabierał głos na forum KMZiZ tylko w dyskusjach związanych z zegarmistrzostwem, lub dotyczących sposobu funkcjonowania tegoż forum.

13-08-2010

 

Mirek Kornaszewski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość andree

Chciałem ostatnio zapłacic za czyszczenie i regulacje bardzo starego zegara wojskowego a zegarmistrz nie chciał kasy a jak sie upierałem to sie prawie obraził i wolałem juz nie naciskac. w nagrode dałem mu do naprawy stary budzik FMS i jak on teraz nie bedzie chcial kasy to sie wkurze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Serwis autoryzowany - dzień dobry bardzo bym porsił o konserwację tego zegarka ( eta 2892-2 COSC) plu wymianę uszczelki dekla i teleskopów na grubsze ( 1,8 )

Zegarmistrz- konserwacja całkowita :D - Jego słowa tego werki gdyż jest to bardzo skomplikowany mechanizm będzie kosztować 150 zł

-a ile za teleskopy i uszczelkę

- to drobiazg przy całkowitej konserwacji ( tak jakby mogła być niecałkowita )

- jedynie bardzo prosze aby pochodził kilka dni w rotomacie w celu ustawienia dokładności chodu i proszę o oczyszczenie szkła od środka

Przy odbiorze :

- jak wygląda dokładność chodu po czyszczeniu i smarowaniu

- na początku było cos w granicach 12 sek/24godz. na plus a teraz już jest dobrze

W domu :

zegarek spieszy się o 1minutę - czyli mniej więcej 5 dni po 12 sekund - szafir brudny od środka , teleskopy nie wymienione

Powrót do serwisu :

-Prosiłem aby ustawić dokładność chodu , wyczyścić szkłoi zmienić teleskopy - żadna z tych czynności nie została zrobiona

- brak reakcji - po chwili - prosze zostawić na dwa dni to zostanie to poprawione

Po dwóch dniach :

- zegarek chodzi już dobrze , teleskopy wymienione

- a szkło , czy zostało oczyszczone

- nie wiem - kolega to robił

- (widzę że jest nadal brudne ) pokazuję ( brak reakcji i oglądanie przez szkło powiekszające - gdzie to jest brudne - choć widać gołym okiem - a na koniec - może go pan jeszcze zostawić ) odchodzę ponieważ nie wydaje mi się aby coś więcej udało się zdziałać

W domu :

- zegarek spieszy o 6 sek/dobę po 7 dniach ( czekałem aby troszkę się rozchodził) - nadal spieszy 6 sek. - przypominam cosc i serwis autoryzowany :!:

- cztery razy regulowałem na zasadzie minimalnego podkręcania śruby mimośrodowej regulatora i teraz spieszy się o 1 sek. na dobę

Mogę powiedzieć że teleskopy które w hurtowni kosztują 24 grosze - są do kupienia za 5zł za sztukę ( 2000 % marży )

Jak ja lubię zegarmistrzów - oczywiście nie generalizuję - ale to już drugi punkt gdzie nawet buty bałbym się zostawić :roll: zazdroszczę Tym którzy mają zaufanego i dobrego mistrza w swoim fachu :!:


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo ,że w każdym fachu znajdzie się partaczy- nawet w tym precyzyjnym jakim jest zegarmistrzostwo. Człowiek uczy się na błędach i boli tylko ,że nie ma innej możliwości jak rezygnacja z usług. Dziwi mnie tylko fakt, że ktoś pozwala sobie na stratę klienta , bo jeden niezadowolony to 10 innych straconych. Być może niektórym wystarczy taki zakład gdzie wymieni się baterię, pasek lub kupi Perfecta za 23zł.Szkoda takich...ograniczonych. Barzdo podobał mi się zegarmistrz opisany przez andree- tak właśnie sobie wyobrażam zegarMISTRZA i jego podejście do pracy(nie chodzi mi rzecz jasna o pracę za darmo ,ale o postawę).


Czas nie ma początku ani końca, ma tylko środek, w którym wypadło nam żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dot. szlifowania diamentów i cyrkonii

1.Diamenty są znacznie twardsze, więc ich szlifowanie to nie to samo co szlifowanie cyrkonii.

2. Zegarek daję do ZEGARMISTRZA, a nie do ŚLUSARZA.

3. Jeśli ktoś jest słaby psychicznie, boi się demontażu zegarka (bo może coś zepsuć) , niech zostanie politykiem. Tam jest już sporo takich nieudaczników.

 

 

Pozdrawiam


Staszek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cyrkonie i spółka.

Kolega po fachu posiada czyszczarkę automatycznie zmieniającą słoiki.

Coś jej odbiło i koszyk posiał swoją zawartość po wszystkich zakamarkach zakładu. Nie znalazł właśnie kotwicy... Zegarek w środku to był Blancpain.

Kolega pozbył się paru złotych. O takich przypadkach myślałem, a przykład miał to tylko zobrazować.

ŚLUSARZ! To mnie dopiero ubodło! :evil: :wink:

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro zgadzasz się ze Staszkiem, to z niecierpliwością oczekuję Twoich wrażeń z wizyty np. w ASO jakiejś japońskiej firmy motoryzacyjnej.

Czy boczny migacz do np. Toyoty jest z diamentów skoro jest droższy od migacza z Fiata?

Albo przejdź się do okulisty. Soczewki kontaktowe są "plastikowe", centymetr kw. za taką kasę?

Nadal będę się upierał, że jest coś takiego jak ryzyko zawodowe i niestety trzeba je wliczyć w cenę naprawy.

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dlaczego ktoś za czyszczenie np. Atlantica liczy 50-60zł a za Poljota 20 zł ja tu nie widze większej różnicy mechanizmy konstrukcyjnie takie same i robota do zrobienia też. I co ty na to ??????????????????????????????


Liszewski Daniel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.