Pozytywne,nareszcie Spielbergowi utarto nosa... ^_^na siłe chce byc "amerykanski"ale Olivera Stona nie dogoni ,Choc Daniela Day Lewisa podziwiam od czasu jego roli w filmie "W imie ojca",swietny aktor....[byłem wtedy w GB,jak ja znienawidzilem wtedy Angoli ],no i Adele-za piosenke do Bonda,uwazam zasłuzenie,podobnie Ben Affleck.......No i Foster nareszcie sie przyznała do tego o czym wszyscy wiedzieli...dobra gala