Panowie, mam wrażenie że uderzyło we mnie moje „szczęście”. Miesiąc temu dostałem upragnionego Alpinista, radościom nie było końca, ach i och. Niestety niepokoi mnie jedna sprawa. Stety-niestety dni pracy są raczej nieruchawe i monotonne - 3 minuty spaceru, tramwaj, autobus, mocno nieruchawa praca przy komputerze, autobus, tramwaj, 3 minuty spaceru i zegar trafia do szuflady. W zeszłą niedzielę dostał 8 obrotów koronką na rozruch i był zakładany każdego dnia do pracy. Ze zdziwiem odkryłem w czwartek rano że zegarek stanął o 4 nad ranem. Pierwsza myśl, wina nieruchawego dnia pracy, automat nie ma kiedy się dokręcić. Niestety wczoraj, gdy założyłem go koło 10-11, był na nadgarstku do 17, towarzysząc w zakupach, wycieczce po paczkę, domowych obowiązkach (załadowanie - rozładowywanie zmywarki, gotowanie itp) więc zakładałem że rano założę żywą maszynę...niestety znów zatrzymał się koło 4 nad ranem. Co dziwne po dokręceniu koronką 8 razy nie ruszył. Dopiero gdy zrobiłem nim 1 ruch wahadłowy ruszył. Podejrzewam że jest z nim jakiś problem. Czy macie pomysł na bardziej dociekliwą weryfikację? Teoretyczna rezerwa chodu to 52h!!! Czy ktoś jest w stanie polecić Wrocławskiego speca od japońskich mechanizmów? Takiego który już przy okazji wyreguluje mechanizm i zapewni przy tym zachowanie szczelności. Spodziewam się że trzeba będzie oddać zegar na przegląd :/