Odpowiem krótko i zwięźle , cały tekst dosyć długi oprócz kilku faktów których nie da się podważyć zawiera sporo opowieści z cyklu bajki z mchu i paproci.
Przejdźmy zatem do meritum, dwa fakty są bezsporne klient kupił od G.Gerlach zegarek, nie spodobał się mu i odesłał. I na tym mniej więcej kończą się fakty. Dodam tylko że niegdy ze mną nie rozmawiał chociaż się na taką rozmowę powołuje, ale być może napisał o tym dlatego że sam zegarek odsyłał na mój adres więc miał moje dane. Faktycznie korespondował z Krzyśkiem. Zegarek odesłał w zasadzie bez uzgodnienia. Po otworzeniu przesyłki z zegarkiem ukazał się taki widok jak na fotce, ucho porysowane w wyniku nieumiejętnej próby zamiany paska. Niby nic ale naprawa takiej koperty w specjalizującym się w takich naprawach zakładzie to koszt kilkuset złotych, kolejny sprawa to sposób w jaki klient odesłał ten zegarek efekt widać na drugiej fotce ( zamazałem dane wrażliwe, nazwiska i adresy) koszt opłat celnych jakie zostały na nas nałożone to 600 zl. Myślę że te dwa zdjęcie wyjaśniają wszystkie wątpliwości i " brak" z naszej strony szacunku dla klienta. Ponad tysiąc złotych straty ma jednej wysyłce do klienta który uważa że jak jest obywatelem USA to mu wszystko wolne przekracza nieco poziom naszej wyrozumiałości.