Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
News will be here

jezyk10

Użytkownik
  • Content Count

    198
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

321 Entuzjasta zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Dolny Śląsk

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Cześć! A jakie masz trzy pozostałe? Czy musi to być zegarek zupełnie nowy, czy rozważasz też używane? Z tych dwóch podanych przez Ciebie, zdecydowanie uderzałbym w Festinę. Wygląd, choć oczywiście subiektywnie znacznie bardziej mi pasuje, ale dodatkowo ma WR na poziomie 50M, a nie 30 jak w przypadku Timexa. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale Festina ma 44mm szerokości, więc będzie to całkiem pokaźny sprzęt Z Timexów, myślę, że całkiem nieźle wypada Marlin https://www.olx.pl/d/oferta/zegarek-automat-timex-marlin-automatic-CID87-IDXZUY2.html - trochę inny styl, ale myślę, że warto zaproponować. Swego czasu był piękny Timex na forumowym bazarku, ale chyba już po ofercie. Patrząc jeszcze po zegarkach w tym budżecie, myślę, że można skierować swój wzrok na produkty od chińskich kolegów, tj. Tu ten sam model ale jeden dostępny w PL, prawie od ręki. Pokrótce, 40mm, automatyczny, dokładny mechanizm z rezerwą chodu i niezła jakość wykonania. Ogółem polecam zajrzeć na forum o chińskich zegarkach i przejrzeć Aliexpress/OLX, bo w cenach do 500-600 złotych często oferują dużo więcej niż konkurencja. https://www.olx.pl/d/oferta/zegarek-automatyczny-seagull-mewa-automat-st17-szafir-40mm-CID87-IDY8zU8.html https://pl.aliexpress.com/item/1005005133010623.html?spm=a2g0o.productlist.main.73.748f3c676YOk6j&algo_pvid=d6e8095e-9a48-4cb3-b00a-f5f60414a9ca&algo_exp_id=d6e8095e-9a48-4cb3-b00a-f5f60414a9ca-36&pdp_npi=4%40dis!PLN!367.49!308.36!!!639.33!536.47!%40211b80d117055750423456935e9113!12000031814580178!sea!PL!0!AB&curPageLogUid=AmVA74RTOirP&utparam-url=scene%3Asearch|query_from%3A
  2. Vratislavia to solidny kandydat, myślałeś o używce? Czasami w dobrych pieniądzach można trafić fajny egzemplarz. Z podobnych zegarków wpadła mi do głowy Yema, tutaj odnośnik do strony producenta, ale chyba sa też w polskiej dystrybucji: https://en.yema.com/collections/rallygraf?filter.p.m.filter.collection=Motorsports I jeszcze Geckota, inny styl, ale myślę, że ciekawa propozycja: https://www.geckota.com/collections/chronotimer-watches RALLYGRAFMECA-QUARTZREVERSEPANDABLACKDATELEATHER_SHOPIFY_f2c34140-0c50-4f8b-9b36-cb987d873ae9.webp
  3. Mega jestem ciekaw jak to jest wykonane i jak bardzo odbiega, albo jak bardzo nie odbiega od oryginalnego GS. Kiedyś trafiłem na jakąś grupę, gdzie były podrabiane głównie Tagi i Omegi, cena znacznie wyższa niż tych, które są tu (+/- 800$), ale podobno jakość wykonania absolutny top. Gdzieś na forum przewinęła mi się historia, że Tag od chińczyka trafił na autoryzowany serwis TH i wrócił stamtąd naprawiony z gwarancją na dokonaną naprawę, więc nawet tam musieli się nabrać. Nie wiem ile w tym prawdy, ale temat całkiem ciekawy
  4. Uuuuu, mocni kandydaci! W ogole nie pomyślałem o tym, a też jest świetny. Btw, ciekawy wątek, niech autor daje znać na bieżąco co i jak Z racji tego, że powinny wyjść trochę taniej niż zakładany budżet, to może pora na wycieczkę do DE? W samym Berlinie mają 6 punktów, gdzie można je dostać. Zdecydowanie, chociaż ja do Riviery nie jestem jakoś specjalnie przekonany. Pomimo tego, że ten styl mi pasuje, to chociażby ML Aikon wygląda według mnie dużo lepiej. Natomiast co do drugiej propozycji, absolutnie tak... Jakiś czas temu FC Highlife przkuł moją uwagę i muszę przyznać, że wygląda świetnie, a z elegantem od FC problemu być nie powinno
  5. Myślę, że Tudor to dobra droga, a miałeś okazję przymierzyć tego 1926? Na żywo wersja z linka poniżej mi się całkiem spodobała https://www.tudorwatch.com/en/watches/1926/m91650-0010 Do tego BB58 i według mnie niezły komplet. Natomiast jeśli jednak w grę wchodziłby ten elegancki zegarek innej marki, to bym celował w: https://www.apart.pl/zegarki/baume-mercier/clifton/7251
  6. Racja, powinienem dodać, 600-700 PLN. Najlepiej automat, ale kwarc też mógłby być Dzięki, rzucę okiem. Świetny jest! Jaka jest średnica? 39mm?
  7. Zupełnie. Najpierw mechanizm zaczął spóźniać kilka minut na dobę, później wypadł wałek i nie dało się ustawić godziny. Trafił do zegarmistrza i po naprawie działał chwilę, a teraz znowu nie da się go ustawić. Do tego minerał nie wytrzymał próby czasu + część bezela jest potłuczona. Tato raczej zanadto nie dba o zegarki, ale z drugiej strony też nimi nie rzuca. Trochę się zawiodłem, stąd myślę o spróbowaniu chińczyka tym razem
  8. Dobry wybór. Na zapięciu jest mikroregulacja, która w "locie" pozwala trochę skrócić, bądź rozszerzyć bransoletę, jeśli to będzie za mało, to trzeba będzie skrócić o kilka ogniw. Można to zrobić w domu, ale nie polecałbym się bawić bez podstawowych narzędzi do tego. Na szczęście te nie są drogie i za parędziesiąt złotych dostaniesz zestaw "zegarmistrza". No chyba, że coś znajdziesz w domu Ewentualnie podejść do jakiegoś zegarmistrza na mieście i powinien zrobić to od ręki za parę złotych.
  9. Witam Panowie, korzystając z tego, że dosyć sporo zegarków się tu przewija, to postanowiłem zapytać. Czy ktoś ma jakiegoś divera na sprzedaż? 41-43mm, stylu klasyczny, sportowy, ale nie vintage. Koniecznie szafir i bransoleta Czerń/Granat/Ciemna zieleń, same zachowawcze kolory A jeśli nie, to w co byście uderzali? Jaka marka, jaki model? Nie musi być to żaden hommage, ale jak będzie, to też będzie ok. Szukam zegarka dla taty, Seiko 5 po 3 latach się dosłownie rozleciało i patrząc po opiniach na temat chińskich zegarków - może warto spróbować
  10. Nie zauważyłem wcześniej posta. Na górze strony masz - "newyear", dodajesz go w koszyku
  11. Dokładnie tak, pewnie kwestia budowy nadgarstka. Co do wymiarów, dokładnie - 1 mm nie powinien być zauważalny jeśli mówimy tylko o średnicy koperty, ale jeśli weźmiemy więcej aspektów pod uwagę - wtedy różnice potrafią być spore. Ja miałem tak po przymiarce Vratislavii Formmeister 39, niby mniejsza od Balla, a czułem się z nią na nadgarstku znacznie lepiej
  12. Jeśli nie "czujesz" tego tematu, ani nie pałasz swego rodzaju uczuciem do zegarków, to nie wiem czy to będzie najlepszy pomysł na inwestycję. Nikt tutaj nie ma szklanej kuli i tak jak w przypadku inwestycji na giełdzie tak samo jak przy zegarkach - nie da się przewidzieć bezbłędnie czego wartość będzie rosła z czasem. Ja bym szedł w klasykę, tak jak Daytona wyżej, to AP RO, PP Nautilus, bo te modele przetrwały już wiele lat będąc na topie i prawdopodobnie przez następne dekady nadal na nim będą. Można poszukać jakichś limitowanych edycji tych zegarków lub po prostu kupić standardową w dobrej cenie.
  13. Po założeniu na nadgarstek - nie odwzajemnił mojej miłości. Niestety wydaje mi się za mały jako zegarek na EDC. Gdyby miał ten 1 mm więcej w średnicy i odrobinę wydłużony L2L, to byłby dla mnie idealnym rozwiązaniem, a przy obecnym rozmiarze - niestety nie siedzi mi tak jak powinien. Podkreślam, że to subiektywna opinia, bo wiele osób powie, że na nadgarstek jaki mam (17,5cm) - powinien on leżeć świetnie, ale w moim odczuciu tak nie jest. Nie skreślam go, bo może jeszcze kiedyś się do niego przekonam, ale konkluzja taka, że pojechałem po Balla, a wyszedłem z PRXem
  14. Prawie 8 miesięcy minęło od ostatniego wpisu, ależ ten czas szybko leci... Wszystkich, którzy śledzili - najmocniej przepraszam, wpadłem w wir innych obowiązków i nie miałem zacięcia, aby dokończyć ten dziennik z podróży, ale dziś postanowiłem to nadrobić. Mam nadzieję, że powoli snujecie wakacyjne plany i być może ten dziennik okaże się dla Was przydatny! Ostatni post z trochę zachmurzonego Porto i małe podsumowanie portugalskiej przygody. Porto to ostatni punkt na mapie naszej portugalskiej podróży, przylatujemy tu z samego rana i mamy dwa pełne dni na zwiedzenie najciekawszych atrakcji i spróbowanie lokalnych trunków i specjałów. Czas jak widać dość ograniczony, ale samo Porto do ogromnych miast nie należy, bo zamieszkuje je niecałe 250 tysięcy mieszkańców, natomiast warto pamiętać, że cała aglomeracja liczy około 1,5 miliona mieszkańców, zatem cały obszar jest dosyć gęsto zaludniony i ustępuje miejsca jedynie wcześniej wspomnianej Lizbonie. Podróż rozpoczynamy od oczekiwania na Ubera na lotnisku, sam port lotniczy ładny i schludny, ale w trakcie naszego przylotu była jakaś kumulacja, ponieważ czas oczekiwania na Ubera przekroczył 30 minut, a cena była dwukrotnie wyższa od normalnej, o ile mnie pamięć nie myli to taka przyjemność kosztowała nas ponad 30 euro. Na szczęście trafiamy na uprzejmego, portugalskiego kierowcę, który dwukrotnie był w Polsce i oprócz jazdy na taksówce organizuje również wyjazdy do portugalskich winnic - próbuje nas na to delikatnie namówić, ale z racji ograniczonego czasu w tym mieście - odpuszczamy i postanawiamy samodzielnie zwiedzić jak najwięcej się uda przez te dwa dni. Meldujemy się w hotelu, szybkie odświeżenie po porannym locie i jesteśmy gotowi do zwiedzania. Nocleg mamy niecałe 2 kilometry od ścisłego centrum i rzeki Duero, a więc najważniejsze atrakcje mamy w zasięgu spaceru. Pierwszy spacer krótko mówiąc nas nie porywa. Większość budynków po drodze do centrum jest w kiepskim stanie i wymaga odświeżenia. Łatwo odnieść wrażenie, że cofnęliśmy się kilkadziesiąt lat wstecz. Tak jak na zdjęciach powyżej, raczej takie widoki nie porywają, a takich budynków i uliczek są setki, jeśli nie tysiące. Im bliżej centrum, tym wygląda to lepiej i spodziewam się, że za kilka lat będzie to wyglądało jeszcze lepiej, ponieważ im dłużej chodzimy po tych uliczkach, tym więcej zauważamy remontów. Dziesiątki budynków są w trakcie renowacji i jak się dowiadujemy później od lokalnego przewodnika - do Porto w ostatnich latach wpłynęło dużo zagranicznego kapitału, który został przeznaczony na zakup nieruchomości. Jeszcze dziesięć lat temu zakup kamienicy jak na zdjęciu powyżej wiązał się z niskimi kosztami, bo turystyka w Portugalii była na raczkującym poziomie względem tego co jest teraz. Inwestorzy wyczuli okazję i szansę i kupowali całe kamienice, które są przerabiane na wynajem krótkoterminowy dla turystów. Myślę, że jeśli kurs zostanie utrzymany, to za kilka lat Porto mocno wyładnieje. Teraz pora trochę wyprostować powyższe akapity, bo wyjdę na straszną marudę. Porto nie jest brzydkim miastem i daleko mu do tego. Malowniczo położone z ciekawą architekturą i milionami pieczołowicie ułożonych płytek na elewacjach budynków, tylko... Tylko to wszystko się przeplata z zaniedbanymi budynkami, które dosłownie proszą o remont. Wystarczy skręcić w mniej uczęszczaną uliczkę blisko centrum i mamy wrażenie jakbyśmy się znaleźli w zupełnie innym mieście. W trakcie naszego pobytu zdecydowaliśmy się na Free Walking Tour, tak jak w Lizbonie i pozwolił nam on odkryć trochę magii tego miasta. Magia jest dobrym określeniem, ponieważ właśnie to miasto w dużej mierze zainspirowało J.K Rowling do napisania Harrego Pottera, gdy przechodzimy obok Uniwersytetu w Porto - uczniowie dumnie przechadzają się w swoich mundurkach, które na pierwszy rzut oka wyglądają dokładnie jak te noszone przez uczniów Hogwartu. Kilka kroków dalej i jesteśmy w parku, w którym drzewa wyglądają jak mandragory! A to wcale nie koniec, kilkuminutowy spacer w stronę centrum zaprowadzi nas do najstarszej księgarni w Porto o wdzięcznej nazwie Lello, która również była inspiracją do stworzenia magicznego uniwersum. Niestety nie udało nam się wejść do środka, bo kolejki były horrendalne. Spojrzeliśmy tylko przez okno i popędziliśmy dalej, zdjęcie zapożyczone z internetu Spacer z przewodnikiem trochę odczarował nam to miasto i pokazał je z innej perspektywy, opowiedział też kilka ciekawych historii i pokazał nam kilka ciekawych miejsc, w tym dworzec głównym wewnątrz którego znajdują się ogromne obrazy wykonane na płytkach opowiadające o historii Portugalii. Następnego dnia przeszliśmy na drugą stronę rzeki Douro, mostem, który jest ikoną tego miasta. Położony prawie 50 metrów ponad rzeką robi ogromne wrażenie, zarówno jak patrzycie na niego z dołu jak i podczas przechadzki jego szczytem. Powiem szczerze, że przechodząc przez niego i patrząc w dół - czułem lekkie zakłopotanie I tutaj mała ciekawostka, po przejściu przez most znajdujemy się w miejscowości Villa Nova de Gaia, zatem opuszczamy Porto i postanawiamy bezspiesznie przejść po historycznych uliczkach. Ta część aglomeracji zyskała w ostatnich lat spory rozgłos, to właśnie tutaj znajdują się słynne winnice, w których powstaje Porto. Ogrom restauracji, knajp, knajpek i możliwości zwiedzania wcześniej wspomnianych winnic, a do tego sporo galerii sztuki i małych sklepów, w których można zaopatrzyć się w lokalne pamiątki. My po krótkim spacerze postanawiamy spróbować różnych odmian tego wina, bo Porto to nie tylko słodkie, mocne czerwone wino jak utarło się w naszym kraju, ale różne jego odmiany. Moja żona decyduje się na zestaw degustacyjny składający się z 5 lampek po około 80 mililitrów i rozpoczyna degustacje. Ja niestety z powodów zdrowotnych nie mogę należycie spróbować tych smaków, natomiast zdając się na jej opinię - pyszne. I to pomimo tego, że nigdy nie pije słodkiego, ani półsłodkiego wina. Po degustacji przyszła pora na lokalny przysmak - Franchesinę. Wszyscy się tym zachwycają, więc uznaliśmy, że my również musimy spróbować. Nawet wypytaliśmy wcześniej wspomnianego taksówkarza i kelnera w restauracji gdzie jej najlepiej spróbować i oboje wskazali jedno miejsce. Niestety nie pamiętam jego nazwy, ale przejdę do sedna. Franchesina to kanapka, w której szynka przełożona jest boczkiem, kiełbasa i stekiem wołowym. Całość zapieczona jest z żółtym serem i na koniec zanurzone w pomidorowo-piwnym sosie. I powiem Wam, że... Sam nie wiem skąd te zachwyty. Zwykła, zapychająca, tłusta kanapka, w której żaden smak nie wybija się ponad resztę. Daleko jej do jakiejś dobrej bruschetty, którą znamy z włoskich wakacji Wieczór spędzamy w dzielnicy Vitoria, która słynie z imprezowego nastawienia. Od 22.00 wyłączany jest tam ruch samochodowy, a wszystkie restauracje, bary i kluby zaczynają tętnić życiem. Świetnie miejsce, jeśli będziecie mieli ochotę na przedłużenie dnia i wypicie kilku następnych lampek Porto. My część wieczoru spędzamy w Galeria de Paris, które uchodzi za jedno z bardziej klimatycznych miejsc właśnie w tej dzielnicy. Następnego ranka pakujemy się i wracamy do Berlina, aby zakończyć naszą portugalską przygodę. Podsumowując Porto, miasto nas nie zachwyciło i raczej nie czuję potrzeby powrotu w tamto miejsce, ale myślę, że na to wpływ mogły mieć dwie rzeczy. Po pierwsze już byliśmy trochę przeładowani wrażeniami, bo były to intensywne dwa tygodnie i po Azorach ciężko nas było zaskoczyć, a po drugie, chyba zbyt mocno staraliśmy się porównać Porto do Lizbony, która jak wiecie z wcześniejszych postów - kupiła nas swoim urokiem Jeszcze wracając do samej Portugalii - absolutnie wspaniały kraj, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Miasta, plaże, wyspy, trekkingi, dobre wino i niezła kuchnia. Ja się absolutnie zakochałem i zamierzam jeszcze kiedyś tam wrócić. A co z Citizenem? Mój egzemplarz przedwczoraj znalazł nowego właściciela i myślę, że właśnie to mnie tknęło do dokończenia tego tematu. Natomiast jeśli szukacie uniwersalnego zegarka, który będzie dzielnym towarzyszem w podróży, to... Osobiście celowałbym w wersję Eco-Drive z szafirowym szkłem, bo właśnie tego elementu najbardziej mi brakowało w tym modelu. IMG_8925.HEIC
  15. @andrzejp1242 Sam mam i w ogóle o nim nie pomyślałem, ale jak już wrzuciłeś zdjęcie, to ja podrzucę link do swojej recenzji. Na bransolecie idealny na EDC, czasami można dorwać ofertę bransoleta + pasek. Dodatkowo Delugs robi do niego dużo różnych pasków, tylko, że dosyć drogie. Na szczęście na Ali też widziałem jakieś, wypadałoby w końcu coś zamówić, chociaż problem mam taki, że do zielonej tarczy mało pasków mi leży... Paski: https://delugs.com/collections/tissot-prx
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.