jezyk10
Użytkownik-
Liczba zawartości
200 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez jezyk10
-
Tak jak wyżej, w przypadku Citizena nie będziesz miał potrzeby wymieniania baterii, chociaż zdarzają się sytuację, że pada akumulator i trzeba go wymienić. Wtedy koszty będą większe niż w przypadku wymiany baterii w Seiko. Co do samych zegarków, zdecydowanie Citizen, szafirowe szkiełko to według mnie konieczność. Do tego tytanowa koperta jest znacznie lżejsza od stalowej zastosowanej w Seiko, więc wygoda noszenia będzie większa. Swoją drogą, ładny ten sikor
-
Bardzo mi miło Blue również robi robotę, jeszcze muszę zobaczyć na żywo tego zawodnika:
-
Jakiś czas temu sprawiłem sobie zielonego i teraz patrząc na zdjęciach na Ice Blue, to gdybym teraz kupował, to miałbym dylemat który z nich wybrać. Na zdjęciach prezentuje się bardzo dobrze ten kolor, muszę zobaczyć na żywo. Najlepiej by było mieć oba Przyznaję, że modele udane. Ja się totalnie zakochałem w PRXach…
-
Świetnie siedzi, gratuluję!
-
Nowe nabytki microbrandy oraz inni producenci
jezyk10 odpowiedział kornel91 → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Czekam z niecierpliwością na recenzję i więcej zdjęć tego zegarka. Mocny retro vibe od niego bije, lubię to -
Uprzejmie dziękuję za komentarz! Bardzo ładnie prezentuje się Twój model, nie dziwie się, że tak Ci wpadł w oko! Również mam nadzieję, że to dopiero początek przygody z recenzjami! Już mam w dużej części napisaną następną, ale planuję ją w nieco innej formie, więc musi się zrobić trochę cieplej. Co do kwestii "taktowania" - bardzo dziękuję za tę uwagę i wyjaśnienie, będę o tym pamiętał!
-
Zupełnie poza moją orbitą Bardzo dziękuję za propozycję, tak jak napisałem w pierwszym poście, G-Shocki odpadają. Mam już jednego CasiOaka Tak, tak! Dziękuję bardzo, to jest to o czym myślałem. Widzę, że TimeTrend prowadzi ich dystrybucje, także następnym razem jak będę w centrum handlowym, to sprawdzę czy je mają wystawione. Swoją drogą, świetnie się prezentuje, rozmiar taki jakiego poszukiwałem, a i w końcu mógłbym sprawdzić jakiś mniejszy brand. Z tego co przejrzałem mają też inne, ciekawe modele. Co do odsprzedaży, faktycznie, z tym może być większy problem niż przykładowo z Seiko 5, ale być może tak się polubię z nowym zegarkiem, że zostanie w kolekcji
-
@Sierżant Julian Nie słyszałem nigdy o tej marce, ale styl tego zegarka wpada mocno w vintage i to mi się w nim podoba. Niestety, zupełnie poza budżetem. Co do OOO, niestety tutaj nie mój styl. Przeglądam sobie na spokojnie portale i grupy z ogłoszeniami, jeszcze do wyjazdu mam chwilę, więc jest jeszcze trochę czasu, aby coś ustrzelić Cały czas chodzi mi po głowie Seiko, być może Turtle. Po pozytywnych wrażeniach związanych z Samuraiem, mam nadzieję, że żółw też całkiem fajnie będzie siedział na nadgarstku. Rozglądałem się jeszcze za modelami innych marek, tylko w stylu Vintage, ale nic fajnego w założonym budżecie nie ma. Może Wy macie jakieś pomysły? Jako wizualny ideał wrzucam tego jegomościa blancpain_ttm_2019g_ch24pl-1260x1890.webp
-
Dzięki bardzo za polecenie! Pomysł z GMT ciekawy, ale ten Citizen do mnie nie przemawia, przynajmniej na zdjęciach. Ciekawym rozwiązaniem byłoby też coś z funkcją Radio Controlled Mając chwilę poszedłem przymierzyć Seiko Prospex SRPH11K1 i powiem szczerze, że fajnie mi siedział i całkiem nieźle wyglądał. Przymierzając go doszedłem do wniosku, że konieczna będzie guma, bądź pasek. Bransoleta na tę podróż odpada, oczywiście może być w zestawie, ale przed wylotem i tak wyląduje na którymś z rodzajów pasków. Co do Prospexa, to cena jednak zbyt wysoka i tarcza jakaś taka bez polotu. Natomiast to mnie trochę nakierowało, że być może coś z linii SRPD byłoby dobrym wyborem.
-
@jakubjj dziękuję za podzielenie się. Trzeba przyznać, że prezentują się wyśmienicie. Światło musi robić wspaniały spektakl na tarczy. Biorę się za obejrzenie recenzji
-
Im dłużej go noszę, tym bardziej wygodny jest. Nie spodziewałem się, że aż tak polubię się z bransoletą
-
W ogóle o nim nie pomyślałem. Świetny pomysł, dobrze wygląda, bardzo mu pasują różne paski. Dziękuję!
-
@Edmund Exley Raz jeszcze dziękuję Patrząc na sukces PRX, wcale bym się nie zdziwił jak kiedyś pojawią się automaty ze szlifem słonecznym. Muszę przymierzyć kiedyś kwarca, bo na żywo nie miałem okazji im się przyjrzeć z bliska, a na zdjęciach w tym wątku prezentują się wyśmienicie.
-
Tak zrobię, mieszkam we Wrocławiu, także nie będzie z tym problemu, a może jeszcze inne czasomierze wpadną w oko. Całkiem spodobał mi się Seiko Samurai, a dokładniej https://www.olx.pl/d/oferta/seiko-prospex-srpb55k1-samurai-wodoszczelny-200-m-stan-bardzo-dobry-CID87-IDPCRni.html?reason=observed_ad. Jednak stan tej konkretnej sztuki dosyć kiepski jak na zdjęcia. Nie spodziewałem się Twojej odpowiedzi! Dziękuję! Co prawda lubimy pospać na wakacjach, ale All-Inclusive to absolutnie nie nasza bajka. W planie mamy nocleg w 4-5 różnych miejscach w przeciągu kilkunastu dni, zatem myślę, że jeśli tylko uda mi się dowieźć dobry tekst, to będzie co poczytać Bardzo przyjemna ta relacja z St-Tropez. Co do osobnego wątku, tak, dobry pomysł. Myślałem, żeby to wrzucić w Forum Głównym, albo w Testach/Recenzjach. Jeszcze zobaczę. Przed planowanym wyjazdem mam jeszcze jeden tekst w głowie, jednak na to musi przyjść trochę słońca i nieco lepsza pogoda, natomiast forma będzie podobna. Triton - jak najbardziej, przymierzę, a i cena wydaje się być bardzo rozsądna. M-Force - niestety nie moja bajka, chociaż myślę, że byłby całkiem fotogeniczny EDIT: Głośno myślę jeszcze nad czymś w typie Pilot/Military. Podoba mi się wygląd: https://www.watchuseek.com/threads/review-sea-gull-d813-581-chinese-military-automatic-watch.3022618/ Tylko obawiam się o samą markę oraz o to czy chińczyk jako bohater przygody byłby w jakikolwiek sposób ciekawy, chociaż z drugiej strony - dobry test
-
Cześć wszystkim! Dzisiejszy post będzie trochę nietypowy, ponieważ nie tylko zapytam o wybór zegarka, choć ma on tutaj pierwszorzędne znaczenie, ale również o pewien pomysł, który urodził się w mojej głowie. Zacznę od końca, a do zegarków przejdę później. Po pierwsze, od zawsze lubiłem opisywać rzeczy, wyjazdy i inne wydarzenia. W wieku nastoletnim prowadziłem różne blogi z mniejszym, bądź większym sukcesem. Niestety późniejsze życie i związany z nim brak czasu, trochę mi tego zapału zabrało, a zdecydowanie chciałbym do tego wrócić. Od dłuższego czasu szukałem swojego konika, dzięki któremu mógłbym ponownie poczuć radość związaną z pisaniem i tworzeniem treści. Wydaje mi się, że znalazłem go tutaj, wśród zegarków i wśród forum, za co wszystkim razem i każdemu z osobna jestem wdzięczny! Przechodząc do sedna. Inspirując się przygodą użytkownika @Hecke, postanowiłem, że stworzę podobny dziennik z kilkunastodniowego wyjazdu do jednego z europejskich krajów. Nie będę mówił dokąd, bo jeśli plan się ziści, to chociaż to będzie niespodzianką. W każdym bądź razie kraj ten leży nad Oceanem, a i nie brakuje w nim wielu pięknych, trekkingowych tras. Do tego odrobina ciekawostek kulturowych, szczypta doznań kulinarnych, niezawodny czasomierz i mam nadzieję na dosyć ciekawy materiał uzupełniony zdjęciami. Tutaj zaczyna się mój problem, ponieważ chciałbym wybrać drugoplanowego, a może i jak na tym forum by wypadało - pierwszoplanowego bohatera wycieczki i nie do końca wiem co począć. Zanim wrzucę modele, nad którymi się zastanawiałem to przedstawię swoje wymagania: Mechanizm: raczej automatyczny, choć ciekawego kwarca też rozważę Typ zegarka: raczej diver, zarówno na bransolecie, pasku skórzanym jak i NATO. Rozmiar: Obecnie mam PRX 40 mm i pasuje mi ten rozmiar, ale w swojej szkatułce mam też 42 mm oraz więcej. Na pewno nie chciałbym czegoś znacznie mniejszego niż PRX. Przymierzałem Balla Fireman Enteprise i niestety ten zegarek wydawał mi się zbyt mały, ale jeśli będzie jakaś mocna propozycja - podjadę do salonu i przymierzę, żeby samemu ocenić Cena: Chciałbym się zmieścić w 1 500 PLN. W grę wchodzą przede wszystkim modele używane, ponieważ po wyjeździe planuję go sprzedać dalej. Chyba, że się za bardzo przywiążę. Z tego co mi wpadło w oko: Seiko Alpinist, na zdjęciach piękny, nie widziałem go na żywo, więc nie wiem jakby ten rozmiar na mnie wyglądał. Niestety poza zasięgiem, ale może to pomoże mi Was nakierować: https://www.zegarek.net/zegarki-seiko/zegarek-spb211j1 Citizen Promaster Nie wiem zbyt wiele o tej serii, ale wydaje się być ciekawym wyborem: https://www.zegarek.net/zegarki-citizen/zegarek-ny0140-80ee VC Klingert, z racji tego, że jestem z Wrocławia, to w końcu musi nadejść czas zakupu VC, ale zastanawiam się czy to już teraz: https://timeandpassion.pl/produkt/zegarek-vratislavia-conceptum-klingert-1797-gr/ Seiko GMT. Samo GMT oczywiście nie jest wymogiem, ale na zdjęciach również widzę w nim kompana. Być może coś podobnego? https://www.zegarek.net/zegarki-seiko/zegarek-ssk001k1 Orient Mako, również co do tej marki mam pozytywne odczucia: https://zegarownia.pl/zegarek-meski-orient-big-mako-xl-diver-automatic-ra-aa0010b19b lub https://zegarownia.pl/zegarek-meski-orient-mako-iii-automatic-ra-aa0004e19b Tak jak widać, nie mam jasno określonych kryteriów co do konkretnego wyglądu zegarka, poza tym, że chciałbym nurka. Jestem jednak w stanie rozważyć każdą propozycję. Od razu mówię, że odpadają G-Shocki, mam jednego, więcej nie potrzebuję Na sam koniec chciałbym Was prosić nie tylko o pomoc z wyborem zegarka, ale również o opinię na temat wcześniej zaproponowanego pomysłu. Pozdrawiam!
-
Obie propozycje według mnie świetne, ale czy nie będą one zbyt małe dla męża autorki? Na podstawie tego, celowałbym w co najmniej 42mm. Co prawda z Nomosa można by uderzać w Neomatki Extra Large, ale to już nie ta półka cenowa. Od siebie dodam jeszcze: https://dolinski.pl/u-boat-darkmoon-elegant-brown-ipb-8699/ Co prawda guma w zestawie, to kwestia gustu, ale w razie czego można go przerzucić na pasek Tylko w porównaniu z wieloma wcześniejszymi propozycjami, mamy tu do czynienia z mechanizmem kwarcowym.
-
Dziękuję. Słuszna uwaga!
-
… oops
-
Zastanawiałem się co może wypełnić tło, ale przeglądając wiele fotografii zegarkowych zauważyłem, że aparaty i zegarki lubią się na zdjęciach. Ta konkretna Minolta odgrywa dużą rolę w moim życiu! Za dzieciaka dziadek robił mi nią zdjęcia, a niedawno przekazał mi ją w prezencie. Teraz bardzo często towarzyszy mi podczas różnych podróży. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam
-
@Edmund Exley Bardzo Ci dziękuje za obszerną opinię i niezmiernie się cieszę, że recenzja się spodobała
-
Bardzo dziękuję!
-
Witam Tissotowicze! Jeśli macie chwilę czasu, to zapraszam do czytania i komentowania:
-
Tissot PRX 80 - Miłość od pierwszego przymierzenia! Początek Historii Styczniowy wtorek, godzina 16:30, ostatni e-mail do Klienta i koniec pracy. Nie mam żadnych planów na wieczór, więc korzystając z wolnego popołudnia mam zamiar udać się do salonu z zegarkami. Trochę zaspokoić swoją ciekawość, bo od paru tygodni chodzi za mną zakup czasomierza, a trochę, żeby się oderwać od smutnej zimy. Plan jest taki, żeby przymierzyć kilka modeli, które wpadły mi w oko i zdecydować się na pierwszy czasomierz z nieco wyższej półki, niż zegarki obecnie posiadane. Taki mój mały debiut w świecie przemyślanych, zegarkowych zakupów. Krótki telefon do żony, że będę trochę później, ponieważ jadę zobaczyć na żywo kilka zegarków. Standardowo, żona mocno wyrozumiała do moich pomysłów. Chyba po kolekcjonowaniu przeze mnie LEGO już niewiele jest w stanie ją zaskoczyć. Wsiadam w samochód, korki jak na Wrocław dosyć małe, parkuję niedaleko Dolińskiego, szybka opłata w niezwykle topornym parkomacie i mam jakieś 45 minut, żeby zobaczyć to i owo. Samego salonu nie będę opisywał, jest ładny, czysty, schludny, a obsługa pomocna. Nic więcej nie potrzebuję, robię kolejne kroki pomiędzy ekspozytorami, szukając inspiracji, chociaż i tak w głowie mam jeden model. Przyjechałem przymierzyć Firemana Enteprise, który na zdjęciach był dokładnie tym czego szukałem, ale na żywo przekonałem się, że to zegarek nie dla mnie. Jest piękny, świetnie wykonany, ale zamiast poczuć zachwyt przy założeniu go na nadgarstek, poczułem obawy i to był znak, przez który odpuściłem ten zegarek. Przymierzyłem jeszcze kilka innych modeli, odłożyłem je na stół, po czym zrobiłem kilka kroków w prawo i rzucił mi się w oczy PRX. Z racji tego, że miałem jeszcze opłacony bilet parkingowy, a obsługa była miła poprosiłem o wyciągnięcie jednego z modeli. Nie miało znaczenia, który, ponieważ do tego momentu nawet się nad tym modelem nie zastanawiałem, chciałem go po prostu zobaczyć. Zupełnie nie był w kręgu moich zainteresowań, zatem kolor nie miał znaczenia. Pan z obsługi podał mi PRX-a w kolorze zielonym w wersji automatycznej i jak się można domyślić po temacie recenzji - przepadłem. Zastanawiam się czy gdyby nie był to zielony, a inna z oferowanych wersji kolorystycznych, to czy efekt byłby taki sam. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale chyba tak miało być. Nie rozważałem modelu PRX, ba, nawet nie zastanawiałem się nad zieloną tarczą zegarka. Tym modelem wyszedłem zupełnie poza sferę zegarków, o których myślałem i to był strzał w dziesiątkę. Wniosek? Warto próbować nowych rzeczy! Poniżej pierwsze zdjęcie PRX jakie wykonałem: Od tego momentu już wiedziałem, że zdecyduję się na zakup tego modelu, śledziłem oferty i w końcu trafiła się ciekawa promocja. Zapłaciłem za niego równo 2999 złotych, czy to była dobra cena? Trudno powiedzieć, na pewno lepsza niż wyjściowa, ale wiem, że możliwe było dostanie go w innych miejscach bliżej 2800 złotych. Nie przejmuję się tym za bardzo, ponieważ kupiłem go w miejscu, gdzie go przymierzyłem i to takie moje małe podziękowanie za wcześniejszą obsługę i „zarażenie” tym zegarkiem! Chociaż o Tissocie PRX zostało napisane i powiedziane prawdopodobnie wszystko, to i tak postanowiłem napisać subiektywne zdanie na temat tego modelu. Jak się wzorować, to na najlepszych. PRX to czasomierz, który jest inspirowany zaprezentowanym w 1978 roku modelem Seastar i bardzo mocno czerpie ze spadkobiercy, a Seastar jak to w tym świecie bywa czerpał z innych modeli. Dużo ludzi uważa, że oryginał mocno przypomina Rolexa Oyster Quartz i pewnie jest w tym trochę prawdy, ale uważam, że inspirowanie się najlepszymi do złych praktyk nie należy. Z uwagi na szlif słoneczny zdecydowanie bardziej do protoplasty podobny jest model kwarcowy, natomiast automatyczna wersja posiada tarczę inspirowaną AP Royal Oak czy też GP Lauretao. Ponownie powiem, że inspirowanie się najlepszymi w mojej ocenie złe nie jest, zwłaszcza, że nijak ma się porównywanie zegarka za 3 tysiące złotych z kilkudziesięciokrotnie droższymi modelami. Nie są one bezpośrednią konkurencją i nigdy nie będą, ale patrząc na cenę tytułowego bohatera uważam, że jest on niezwykle przyjemnym zegarkiem z wyglądu i gdybym nie znał ceny tego modelu, to strzelałbym, że to półka cenowa bliżej pięciu niż trzech tysięcy złotych. źr: watch-wiki.net Odtworzenie modelu Seastar poprzez serię PRX, to nie tylko powrót do korzeni, ale także głębsza historia. Nowy CEO firmy Tissot mocno postawił na tę linię i okazało się to bardzo dobrym ruchem. Wysokie uznanie wśród zegarkowej społeczności pozwoliło wyjść tej firmie z wieloletniej stagnacji i przywrócić jej chociaż odrobinę dawnego blasku. Z informacji, które znalazłem, okazuje się, że nie tylko zbiera świetne recenzje, ale również świetnie się sprzedaje na całym świecie. Myślę, że to dopiero początek linii PRX, która zagości w portfolio Tissota na dłużej. Czekam z niecierpliwością na kolejne wersje kolorystyczne, dedykowane paski i być może kolejne rozmiary. Obecnie PRX oferowany jest w wersji mechanicznej jak i kwarcowej, we wielu wersjach kolorystycznych i w dwóch rozmiarach, 35 oraz 40 mm. Mniejszy świetnie sprawdza się na krótsze w obwodzie oraz damskie nadgarstki, natomiast wersja 40 mm ładnie prezentuje się nawet na nadgarstkach powyżej 18 cm. Taka kolej rzeczy spowodowana jest zintegrowaną bransoletą, która optycznie powiększa zegarek i daje mu solidny klimat retro, który chyba najbardziej mnie oczarował w całościowym spojrzeniu na zegarek. Krótka dygresja - mam nadzieję, że Tissot wróci na dobre tory i pokażą odświeżenia kolejnych modeli, bądź zupełnie nowe serie. Ponieważ patrząc na obecne portfolio, w tej marce zrobił się spory mętlik i wydaje mi się, że chcieli dogodzić absolutnie każdemu konsumentowi. Brak skupienia na najważniejszych liniach i dokładnie coraz to nowych wymyślnych modeli (T-Touch, PRC 200, Chrono XL) nie wpływa pozytywnie na odbiór marki. Mam nadzieję, że to początek nowej drogi i jeszcze niejeden zegarek z Le Locle wyląduje w mojej kolekcji. Szwajcarska precyzja i retro wygląd, czyli Powermatic 80 i lata 80-te. Wracając do modelu PRX i kilku technikaliów. Sercem modelu, znajdującym się pod przeszklonym deklem jest mechanizm Powermatic 80 z taktowaniem 21600 bph i jak można się domyślić, 80 godzinową rezerwą chodu. Uzyskanie takiego wyniku rezerwy, to między innymi efekt obniżenia taktowania z 28 800 bph, przez co zegarek jest w stanie dłużej wytrzymać bez wprawiania w ruch wachnika. Obniżenie taktowania trochę zabiera elegancji temu zegarkowi, ponieważ w mojej ocenie bardziej płynnie poruszająca się wskazówka wyglądałaby znacznie lepiej. Za to korzystanie z Powermatica 80 od strony praktycznej jest dla mnie wspaniałe. Mogę go zostawić w domu na weekendowy wypad w góry, a PRX w poniedziałek jest zdecydowanie bardziej gotowy do pracy niż ja. Gdyby jednak wypad w góry się przedłużył, to można go szybko nakręcić za pomocą koronki, do której wrócę przy opisie koperty. Nie jest to urodziwe zegarmistrzostwo, ale miło mieć przeszklony dekiel! Przed zakupem zegarka automatycznego obawiałem się, że będę musiał go zbyt często regulować, natomiast w tym przypadku nic takiego nie ma miejsca. Nie miałem okazji dokładnie sprawdzić odchylenia w swoim modelu, ale z recenzji i opisów użytkowników można wywnioskować, że modele na tym mechanizmie mają odchył od 0 do 5 sekund w ciągu doby. Nawet sama firma Tissot twierdzi, że precyzja chodu zbliżona jest do standardów COSC. W tym roku mija 10 lat od prezentacji Powermatica 80, więc pierwsza dekada testów już za nim i co tu dużo mówić - wygląda na to, że grupie Swatch udało się stworzyć wytrzymałe, dokładne i mało awaryjne rozwiązanie. Po spojrzeniu na model PRX ujrzymy konstrukcję ze zintegrowaną bransoletą, z której dosłownie wylewa się styl lat 80. Całość jest wykonana ze stali 316L, która jest odporna na korozję i bardzo ładnie się mieni w różnych warunkach oświetleniowych. Tarczę otacza koperta ze szczotkowanej stali, która zdecydowanie wpisuje się w retro styl tego modelu i powiększa go zarówno fizycznie jak i optycznie. Przy pierwszym kontakcie z zegarkiem miałem wrażenie, że ta tarcza ma większą średnicę niż opisane przez producenta 40 mm. Na prawo od godziny trzeciej widać logowaną koronkę, która jest wygodna w użyciu i daje przyjemny opór przy nakręcaniu. Jest również łatwo wyciągalna i bez większego trudu można wyczuć dwa poziomy wyciągnięcia, które odpowiadają kolejno za ustawienie czasu i daty. Producent zapewnia, że PRX posiada wodoszczelność 10 bar, zatem jeśli latem zapragniecie skorzystać z basenu - nie będzie potrzeby ściągać czasomierza. Ponownie kierując wzrok w kierunku bohatera tej recenzji nie sposób pominąć tarczę, która prezentuje się wyśmienicie. Trójwymiarowe kwadraty, którymi pokryta jest cała tarcza tworzą piękny spektakl w zależności od światła, które na nie pada. Pod pewnymi kątami tarcza przechodzi z czerni, w ciemną zieleń, aby zaraz zmienić się w kolor znany z boisk Premier League. Ba, ostatnio jak przyglądałem się tarczy, to aż musiałem się zastanowić czy na pewno mam kolor zielony, ponieważ zdecydowanie bliżej mu było do granatu. Zatem tak jak widać, kolor zielony może Was wielokrotnie zaskoczyć, chociaż domyślam się, że z innymi wariantami jest podobnie. Niestety obecne warunki słoneczne nie pozwalają na sprawdzenie wyglądu w pełnym słońcu, ale przecież do wiosny coraz bliżej! Kontynuując opis tarczy. Znajdziemy na niej nakładane indeksy, których większa część jest pokryta warstwą lumy. Na 12-tej delikatne, malowane logo Tissot z datą założenia firmy, a na godzinie 6-tej napis PRX w nieco oldschoolowej czcionce i informacja w jaki mechanizm został wyposażony ten model. Pod wskazówkami znajduje się jeszcze datownik na godzinie trzeciej, który jest ładnie wpasowany w indeks. Indeks na godzinie trzeciej z racji tego, że jest krótszy jest cały pokryty warstwą luminescencyjną. Patrząc na chłodno na tę tarczę wolałbym, aby datownik był w kolorze tarczy lub nie było go w ogóle, myślę, że wtedy PRX prezentowałby się jeszcze lepiej. Wskazówka minutowa jest długa i niewiele cieńsza od godzinowej, uważam, że wskazówki dobrze dopełniają tarczę, a dzięki dosyć sporym obszarem pokrytym lumą, są w stanie pomóc, gdy zrobi się ciemno. Całość przykryta jest płaskim, odpornym na zarysowania szafirowym szkłem. Ostatni element, który został do opisania, to zintegrowana bransoleta. Klasyczna, panelowa, pięknie się mieniąca i zwężana ku zapięciu. Tak wyprofilowana bransoleta nadaje lekkości całej konstrukcji, przez co świetnie wygląda zarówno do casualowych jak i bardziej eleganckich stylizacji. Zapięcie konstrukcji jest motylkowe, a co za tym idzie, szybkie i bardzo wygodne w codziennym użytkowaniu. Nie mam również zastrzeżeń co do samego zapinania jak i rozpinania bransolety, wszystko działa z dużą precyzją i odpowiednim oporem. O samej wygodzie noszenia zegarka napiszę w dalszej części, a ja jeszcze się skupię na jednym elemencie. Tissot zastosował tutaj system quick-release, dzięki któremu w bardzo łatwy sposób możemy zmienić bransoletę na pasek. Oficjalnie dostępnych jest kilka różnych pasków, ale widząc sukces modelu PRX spodziewam się, że w niedalekiej przyszłości pojawią się następne modele. Na rynku dostępne są również zamienniki firm trzecich, a jedną z najbardziej znanych jest Delugs, natomiast ceny ich produktów są według mnie dość wysokie. Czekam z niecierpliwością na następne modele oficjalnych pasków, ponieważ obecnie żaden nie przekonuje mnie do połączenia ich z zieloną tarczą. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest brak mikroregulacji. W jakiś sposób możemy to obejść dzięki półogniwom, które możemy wyciągać, ale zdecydowanie miło by było, gdyby znalazła się tutaj możliwość dopasowania długości bransolety za pomocą wcześniej wspomnianej mikroregulacji. Pora na pierwszą przymiarkę i na jeden zarzut. Dzięki uprzejmości Panom z salonu, przy odbiorze zegarka udało się wyregulować długość panelowej bransolety, tak aby była możliwie idealna na mój nadgarstek. Dotychczas nosiłem tylko zegarki z paskiem, zatem dopasowanie zegarka pod mój nadgarstek było dla mnie niezwykle ważne, ponieważ nie wiedziałem jak odnajdę się z innym rozwiązaniem na nadgarstku. Wszystko ustawione, pora zatrzasnąć motylkowe zapięcie i opowiedzieć nieco o samym noszeniu PRX. Mam płaski nadgarstek o obwodzie niecałych 18 centymetrów, zatem ani specjalnie duży, ani mały. Jednak trochę się obawiałem, że zegarek okaże się zbyt mały podczas codziennego użytkowania, a to dlatego, że wszystkie poprzednie zegarki miałem od 42 mm wzwyż. Rozumiem, że dla wielu nadgarstek w moim rozmiarze byłby odpowiedni nawet dla zegarków 36-38 mm, jednakże mam prawie dwa metry wzrostu i jeśli zegarek od ucha do ucha ma zbyt małą długość, to mam wrażenie, że wygląda na mnie jak zabawka. Jest to zupełnie subiektywne odczucie, ale wychodzę z założenia, że w zegarku powinienem czuć się komfortowo i chciałem, żeby tak było z PRX i wiecie co? Udało się! Nosząc zegarek już od kilku dni nie miałem ani chwili, w której stwierdziłbym, że ten zegarek jest zbyt mały. Jest idealny, świetnie leży, budowa mojego nadgarstka wydaje się być dopasowana pod modele ze zintegrowaną bransoletą, a skoro przy niej jesteśmy, to tutaj miałem małe zdziwienie. W pierwszy dzień wydawała się idealna, w drugi zaś zbyt ciasna, po czym na trzeci znowu było bardzo dobrze. Delikatne puchnięcie nadgarstka w ciągu dnia potrafi spowodować, że PRX leży nieco zbyt ciasno i to jest tak na prawdę mój jedyny, ale poważny zarzut co do wygody noszenia tego zegarka. Niestety brak możliwości szybkiej mikroregulacji uniemożliwia mi dopasowanie długości bransolety w ciągu dnia. Chociaż po kilku dniach uważam, że obecna jej długość jest dobrze do mnie dopasowana, ponieważ zegarek z reguły przemieszcza się te kilka centymetrów w dół i górę nadgarstka, to zdecydowanie wyobrażam sobie sytuację, że znalezienie idealnej długości bransolety dla niektórych będzie graniczyło z cudem. Zobaczę jak będzie z wygodą noszenia na przestrzeni kilku miesięcy, być może zdecyduje się dołożyć jedno półogniwo, bądź zamienić obecnie założone półogniwo na całe, aby nieco wydłużyć bransoletę. Tak jak wspomniałem wyżej, brak mikroregulacji to mój jedyny zarzut względem PRX. Jego wymiary, waga i rozmiar są według mnie idealnie dobrane. Sprawia wrażenie zegarka bardzo uniwersalnego, który z przyjemnością będę nosił zarówno na dłuższy spacer z psem jak i na wyjście do restauracji. Nadal nie mogę się napatrzeć na mieniącą się tarczę i na szczotkowaną kopertę, jeśli jeszcze zastanawiacie się nad tym czy PRX jest dobrym wyborem, to nie ma co zbyt dużo myśleć, idźcie do salonu i sprawdźcie sami. Gwarantuję wam, że nawet jak nie będzie to zegarek dla Was, to nie powinniście się zawieść jakością, którą oferuje ten model w tej półce cenowej. Szczerze mówiąc, zakup tego zegarka to był sprawdzian czy ten świat zegarków jest w ogóle dla mnie i czy rozszerzanie kolekcji zegarków ma sens - i choć portfel trochę się zasmuci, to stwierdzam, że jest, a ja w zegarkach znalazłem swoją małą odskocznię od codziennego biegu. P.S To moja pierwsza recenzja, zatem przyjmuję każdą krytykę i zapraszam do komentowania! A i na koniec krótki wrist-roll oraz zdjęcie na ręce IMG_6224.mp4
-
Zdecydowanie, ale autorka wspomniała w poście, że raczej Xicorr odpada z powodu nawiązań do FSO, Chociaz faktycznie, tak jak zauważył @petruss mają również inne modele. Według informacji, którą znalazłem na stronie Glycine, to są 3 punkty w Warszawie, w których możecie sprawdzić Glycinkę. a wracając do samego modelu, ode mnie również +. Kawał fajnego sprzętu
-
Ja również zapisów nie prowadziłem, ale nie widzę potrzeby regulowania go po kilku dniach użytkowania. Według różnych recenzji odchył jest bliżej 0 niż 5 sekund.
