Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

wocio19

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1235
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez wocio19

  1. Same nocne marki w tym klubie!!! Gratuluję świetnych zdjęć i doskonale wyczyszczonej tarczy - nie spodziewałem się, że aż tak dobrze Ci pójdzie. Jest tak jak napisał Jacek - musisz zdjąc tarcz i pomóc "śrubce" złapać gwint - ta śrubka jest bardzo krótka i po prostu za dalego ją wykręciłeś. Jeżeli po wepchnięciu wałka do oporu możesz jedynie przestawiać wskazówki to znaczy, że wodzik wyskoczył z "siodełka" beczółki. Niestety musisz to spowrotem poukładać - powinno wyglądać mniej więcej tak jak na tym zdjęciu (co prawda inny mechanizm, ale zasada ta sama): http://img129.imageshack.us/my.php?image=r...owanie13cx8.jpg Na te części widocznie na zdjęciu przychodzi jeszcze jedna "warstwa", która po zdjęciu tarczy troszką Ci to przysłoni, ale być może uda Ci się to naprawić bez odkręcania innych części. Zrobiłem dla Ciebie jeden rysunek - na zielono prawidłowe położenie wodzika - w zagłębieniu beczółki - niebieskie to sprężynująca blaszka, która bedzie Ci utrudniać zadanie podczas naprawy - o nią musi opierać się wodzik. - na czerwono zaznaczyłem, położenie wodzika po wyskoczeniu ze swojego miejsca - jest to rysunek w uproszczeniu. Przypuszczam, że, stosując kierunki takie jak na zdjęciu, beczułka przesunęła się po prostu w lewo, a wodzik wyskoczył i pozostał na miejscu oznaczonym na zielono.
  2. Słusznie piszecie - to ta "śrubka". Ten mechanizm wygląda jak jakaś poprawiona wersja 15-kamieniowego Zima 2608. Poszukajcie numeru pod balansem.
  3. Chodzi Ci o "1M43"? Kiedyś zadałem pytanie o taki werk i ktos mnie oświecił, że to nie 1M43, tylko napisany cyrylicą skrótowiec od Pierwsza Moskiewska Fabrka Zegarków Oczywiście nie jest to symbol wydoczny tylko na jednym rodzaju mechanizmu, więc musisz dokładniej sprecyzować. Co do wyjmowania wałka naciągu to sprawa może wyglądać dwojako i opisał to bardzo dokładnie Jacek. kilka postów wyżej. Do czyszczenia tarczy przede wszystkim zdejmij również wskazówki i najlepiej samą tarczę również. Już na pierwszy rzut okna mogę powiedzieć, że ciężko będzie ją "odratować". Jeżeli tarcza ma na sobie tłusty brud można ją wykąpać w benzynie ekstrakcyjnej i wytrzeć wacikiem - jest szansa, że będzie trochę lepiej. Poza tym wskazana kąpiel w wodzie z mydłem albo płynem do naczyń i lekkie czyszczenie ptayczkiem z watą na końcu. Jeżeli tarcza ma nadrukowane napisy i indeksy trzeba być bardzo ostrożnym przy pocieraniu wacikiem, bo napisy moga zacząć schodzić. Lepiej sytuacja wygląda w przypadku niektórych starych radzieckich tarcz, które miały napisy i indeksy jakby miedziowane (w kolorze miedzi) i reszta tarczy była pomalowana na kolor perłowy. W tych tarczach napisy się nie zmywają. Z doświadczenia moge powiedzieć, że większości tarcz nie da się ładnie wyczyścić nie wyrządając przy tym żadnych szkód. Wszystko zależy jednak od tego czym były wybrudzone i czy brud wżarł się w lakier czy nie.
  4. Traktuj moją odpowiedź jak odpowiedź amatora ze stażem zaledwie kilku (no może już ponad 10) przeczyszczonych zegarków. Moim zdaniem smar ten jest nieco zbyt gęsty do smarowania łozysk koła wychwytowego, kotwicy i balansu. Niestety niektóre zegarki, które smarowałem tym smarem mają chyba objawy "zaklejenia". Z drugiej strony niektóre ruskie mechanizmy - w tym o dziwo damskie Zarie, Wiosny i Sławy, chodzą rewelacyjnie, choć wydawałoby sie, że damskie mechanizmy wymagają nieco rzadszego smaru. Nie było też problemu przy męskiej Sławie 2427 i Pobiedzie. Mechanizm Łucz 2209 rodzi sobie już nieco gorzej - zatrzymuje się i ma małe wychylenie balansu. Podobnie jest w przypadku małej męskiej Delbany. Co ciekawe kompletnie nie mogę sobie poradzić ze starymi ruskimi Kirowami 2408 i 2409. Moebius 8040 dobrze sprawuje się przy smarowaniu mechanizmu nastawczego. Zastanawiam sie jednak czy nie dokupić sobie jeszcze jednego nieco rzadszego smaru.
  5. U mnie wszystkie zdjęcie się wyświetlają... jakoś oględnie napisałem o wyjmowaniu mechanizmu z koperty i zdejmowaniu wskazówek w moim opisie czyszczenia na pierwszej stronie tego tematu - jeżeli ten opis Ci nie pomoże to postaram się zrobić zdjęcia, na których bedzie to zaznaczone.
  6. Albatrose - Taki Poljot - rewelacja!!! :shock: może chciałbyć sprzedać ;-) Żartuje, bo wiem, że nie chcesz... Powiem szczerze, że już rzadko jakiś ruski zegarek tak mnie zachwyci, jak twój Poljot - piękny jest.
  7. Jasna sprawa, pan Antoni w swojej książce w charakterystyczny dla siebie sposób wyjaśnia, że jest to metoda, której nie należy nadużywać i dotyczy ona jedynie zegarków, które niedawno były w całości konserwowane. Oczywiście w pełni popieram perfekcyjne podejście brata Wawrzyńca, ale opisywane przeze mnie metody to tak jak w tytule tego tematu: Amatorskie czyszczenie.
  8. Albatrose> Niezły ten twój Zodiak - w tak ładnym stanie chyba jeszcze takiego nie widziałem -robi wrażenie :shock:
  9. Jan - fajny ten Łucz - z taką tarczą pierwsze widzę. Zmień tylko koronkę na białą bo ta żółta "wali po oczach" argos - Rakieta pierwsza klasa. Nie tak łatwo taką dostać - jesteś szczęściarzem :-)
  10. kibek - ja Bym brał pierwszego Poljota - wygląda super i jest napisane, że na dobrym chodzie, czyli nie powinno byc dodatkowych nakładów
  11. Fajny Poljocik z "wibratorem". Damska Sekonda to prawdziwy monster :twisted:
  12. Nie kumam tych literek, a szkoda bo ten ruski katalog chyba fajny. Ciekawie mnie o co chodzi w tych objaśnieniach oznaczeń liczbowych - m.in. na stronach Zarii i Sławy.
  13. Ravic, oba bardzo fajne, szczególnie Kirow mi się podoba
  14. Dzięki, ale jeszcze nie skończyłem - czekajcie na part three... Szczerze powiem, że w praktyce jest to prostrze niż mi się wydawało. Ryzyko niepowodzenia też finansowo niewielkie, bo już za 5 złotych można mieć materiał do treningu. Spróbujcie sami, skoro mi się udaje to i wam się uda.
  15. Fantastyczny ten Leningrad :-) astrogator> fajna sprawa, ja na takie mówię "sztabka"
  16. OK, jazda z fotorelacją. Zaczęło sie tak - zegarek Pobieda niedziałający kupiony za 5zł (bez targowania) na targu: Part one Mój warsztat pracy: Werk wyjęty z koperty: Szkiełko do kosza, koperta i tarcza do mycia w wodzie z mydłem Wskazówki i tarcza "weg" (czy tylko Poznaniacy i Niemcy rozumieją to słowo, czy może reszta Polski też?) i werk trafia na podstawkę: Zdejmuję kolejne części z wierzchu mechanizmu i nadziewam wszystko na strunę: Ta strona mechanizmu już jest rozebrana - wszystkie części na strunie: Spuszczanie naciągu spreżyny: Tak chwytamy balans z półmostkiem: Balans oddzielony od półmostka - półmostek trafia na drugą strunę: Odkręcam kolejne części - ale syf! pełno zielonego czegoś : Kotwiczka przykleja się do pensety (zdjęcie artystyczne - dlatego wklejam duże) : Koniec rozbierania - części przygotowane do czyszczenia, a śrubki w podpisanych pojemniczkach: Mała przerwa od precyzyjnej roboty - pucowanie koperty: Part two: W celu wyczyszczenia części przeniosłem się do garażu: części ladują na parę minut w roztworze Gronala: Inne części też trzeba wypłukać: Benzyna ekstrakcyjna: Tarcze można tez przepłukać w benzynie ekstrakcyjnej, trzymając za nóżki, w celu wyczyszczenia z tłustych plam. Nie należy mocno trzeć lub szorować tego typu tarczy gdyż zmyją nam się napisy: Po wszystkich etapach płukania i odsączania wykładamy cześci na czysty papierowy ręczniczek: Umyte części zdejmujemy z drucika i suszymy: Długo oczekiwana: Part three: Oliwa Moebius 8040 i zestaw smarowaków Bregeon Smarowanie łożyska bębna Bęben i koło minutowe juz na swoim miejscu, przykryte mostkiem. Smarowanie łożyska koła minutowego. pozostałe kółka przekładni chodu też już umieszczne na podstawie mechanizmu W międzyczasie wrzuciłem balans z włosem do płukania w czystej benzynie ekstrakcyjnej, żeby na pewno nie sklejał sie włos Przed dociśnięciem i dokręceniem półmostka należy bardzo dokładnie umieścić osie w łożyskach - czasami jeden z trudniejszych elementów składania zegarka Smarowanie łożysk przekładni chodu i dolnego łożyska balansu Górne łożysko balansu smaruję przed zamocowaniem włosa do półmostka Po tej stronie mechanizmu już wszystko jest na swoim miejscu Druga strona - tutaj pójdzie już z górki. Smarowanie łożysk - można pominąć dolne łożysko kotwicy. Czyściutko: Sprężynująca blaszka już oparta o wodzik Gotowe!
  17. Dzięki za wszystkie opinie :-) Toran, no troche przesadziłeś, bo jakby dobry zegarmistrz zobaczył tą moją robotę to by się pewnie załamał. Fotki już przygotowałem - trochę obrobiłem, wykadrowałem, pomniejszyłem i skompresowałem. Trochę dużo tego wyszło (ok. 30szt) i teraz mam dylemat jak to wstawić. Chyba najlepiej by było jako miniaturki bo 30 fotek na jednej stronie może trochę być wkurzające. Z drugiej strony to otwieranie kolejych zdjęć w nowych oknach też będzie upierdliwe. Poradżcie coś! zastanawiam się tez czy powinienem dodać fotki w nowym poście czy "doedytować" je to tego opisu, który już spłodziłem - wtedy nie musiałbym się już wiele rozpisywać co na danej fotce chciałem pokazać. W ogóle to fotki wyszły chyba w miare OK, ale problem polegał na tym, że wszystko praktycznie robi się przy zegarku dwoma rękami, a ja musiałem w jednej trzymac aparat ;-)
  18. Thx :-) Genewa fajna, ale pewnie niestety mocno zniszczona, ale... nie licząc werku, który jest w super stanie. Chyba oddam ja do kompletnej renowacji i jeżeli się z tym do gwiazdki wyrobię będzie na prezent.
  19. No dobra, to ja też się pochwalę. Rezultat sobotniej wycieczki na giełdę - tym razem trochę staroci z lat 50-60. Może nie takie ładne i kolorowe, ale dość ciekawe kolekcjonersko. Najpierw fotka rodzinna w stanie soute, czyli tak jak je kupiłem - jeszcze brudasy: Atlas, Błonie, Wołna - ma ten niesamowity werk na 22 kamieniach, Mir, Pobieda, Ałmaz - taki sam piękny werk jak w Wołne, Anker i Genewa - dwa ostatnie nie są ruskie ale bardzo mi się podobały. Teraz zegarki są już po czyszczeniu i wymianie szkiełek i efekt jest dużo ładniejszy - może wkrótce bedzie indywidualna sesja zdjęciowa. Kupiona za 5 zł niedziałająca Pobieda stała się materiałem do opisania i fotorelacji z mojego amatorskiego czyszczenia werku. Stan w momencie zakupu (zegarek nie chodzi): Stan po oczyszczeniu koperty, wymianie szkiełka i dodaniu nowego paska (zegarek na prawidłowym chodzie)
  20. :shock: Sława. Uwielbiam takie. Do tego jeszcze ta wiśniowa tarcza. Rewelka!
  21. Nie wiem czy ktoś w ogóle przeczytał te moje wypociny, ale kupiłem dziś starą Pobiedę i przygotowuję relację foto. Niestety nie bedzie taka jak bym sobie wymarzył, bo fotki musiałem robić jedną ręką, a druga ewentualnie staram się pokazać o co chodzi... Swoją droga tak zasyfionego zegarka to jeszcze chyba nie wiedziałem - ktoś chyba użył na niej smaru do łańcucha rowerowego :-)
  22. OK, teraz moja kolej. Jestem już po 5 przeczyszczonych zegarkachi rezultat to 4,5pkt / 5!!! Przy następnym zegarku postaram sie o relację fotograficzną. Zgromadzony sprzęt i narzędzia: - wkrętaki kilka sztuk - zwykłe małe śrubokręciki zaostrzone na osełce. - szkło powiększające x2 zintegrowane z lampką + plus szkło powiększajace x7 "dooczne" - zaostrzona penseta - stojaczek na mechanizm - szczypczyki do zdejmowania wskazówek (nie sa niezbędne, ale mile widzane) - małe miseczki (mam dwie gliniane z Ikei) oraz mieszczki plastikowe jednorazówki - struna gitarowa E1 0.09 mm - benzyna ekstrakcyjna - płyn GRONAL - woda destylowana - oliwa Moebius 8040 - oliwiarki w 4 rozmiarach -ruskie (i nie tylko) zegarki wymagające czyszczenia(symbole z pamięci, więc mogą być błędy): Zaria 1609, Sława 2414, Sława 1601, Wars/Poljot/Kirow 2408, Delbana F 465 (?) Pierwsze moje czyszczenie przeprowadziłem na damskiej Zarii 1609 i męskiej Sławie z kalendarzem 2414. Oba zegarki nie chodziły, ale wyglądały na kompletne i nieuszkodzone. Zacząłem standardowo: otwarcie koperty, wyciągnięcie wałka z koronką (w obu przypadkach poprzez naciśnięcie stosownego przycisku zaostrzonym przedmiotem). Póżniej należało odkrecić po dwa wkręty mocujące werk w kopercie (zaria) lub w podtrzymującym pierścieniu. Zaria dodatkowo wymagała zdjęcia przedniego pierścienia koperty (to się chyba luneta nazywa). Teraz miałem już wyjęte oba mechanizmy i standardowo można kopertę i dekielek wyczyścić w wodzie z mydłem lub płynem do naczyń. Ściąganie wskazowek za pomocą specjalnych szczypczyków lub dwóch wkrętaków podpartych na tarczy, na czymś miękkim np. kawałku grubej tektury, po dwóch stronach tarczy. Zdjęcie tarczy wymaga bardzo wąskiego śrubokręcika i polega na odkreceniu małych śrubek po bokach werku. Po odjeciu tarczy zaczyna się prawdziwa część zadania. mała zmiana do mojego opisu - najpierw rozbieram werk od wierzchniej strony, czyli od tego co mieści się bezpośrednio pod tarczą! Ułożyłem werk spodnią stroną do góry, na podstawce. Za pomoca pensety "spuściłem" naciąg sprężyny, czyli pociągnałem za zęby zapadki tak, aby zluzowała koło. Rozbieranie werku zacząłem od półmostków balansu. Wykrecane śrubki układałem do kolejnych pojemniczków (które można sobie np. podpisać aby nie pomylić wkrętów przy ponownym składaniu), a pozostałe części nawlekałem na kilkunastocentymetrowej długości kawałek struny gitarowej. Ale po kolei: Półmostek balansu należy odkręcić i wyciągnąć go z werku chwytając pensetą razem z kołem balansu. To ważna czynność i trzeba półmostek i koło chwycić pewnie, bo upadek którejś z części może skończyć się pogięciem włosa, a czym to pachnie wiedzą Ci, którzy próbowali już kiedyś własnorecznie włos wyprostować. Prostowanie włosa to nieraz godzina męczącej roboty bez gwarancji sukcesu (przynajmniej dla mnie, bo nie mam wprawy). Zdjęty półmostek balansu z balansem układam "na plecach" czyli kołem do góry. Dzięki temu mogę terez przekręcić zabezpieczenie "zamka" służącego do regulacji długości włosa (czyli regulacji tempa chodu zegarka). Nie we wszystkich zegarkach trzeba wykonać tą czynność, bo czasami włos jest po prostu wciśnięty między dwa pręciki tego "zamka". Jeżeli jednak takie zabezpieczenie istnieje należy po prostu za pomocą śrubokręcika obrócić ten element o jakiś niewielki kąt, tak aby było możliwe wysunięcie włosa. Następnie należy poluzować wkręt mocujący wałeczek przytwierdzony do końca włosa i za pomocą pensety lub jakiejś ostrej końcówki wypchnąć ów wałeczek. Kółko balansu i mostek mozna juz rozdzielić. Półmostek nadziewam na kawałek struny gitarowej, a balans wraz z włosem ostrożnie odkładam do miseczki. Później w kolejności odkręcam mostki kół przekładni chodu i wychwytu, odkładając śrubki do odpowiednich pojemniczków, mostki nadziewając na strunę gitarową i kółka nadziwając na osobną strunę gitarową. Ogólnie dla jednego zegarka używam dwóch kawałków struny gitarowej - jednego dla elementów delikatniejszych a drugiego dla mostkóe i półmostków. W zależności od konstrukcji mechanizmu może zajść od razu potrzeba odkrecenia mostku bębna. Tak czy owak trzeba to zrobić i znów: śrubki do pojemniczków, kółka zębate na jedną strunę a mostek na drugą. Do czyszczenia nie zdejmowałem zapadki blokującej spreżynę podczas nakręcania, bo uważam, że raczej nie ma takiej potrzeby, a ponowne zakładanie wraz ze sprężynką może być niekiedy kłopotliwe. Bębna nie da się nadziać na strunę więc odkładam go osobno. Tu mała dygresja: Bęben powinno się do czyszczenia otworzyć i wyciągnąc z niego sprężynę, a póżniej go ponownie złożyć i nasmarować. Ja tego nie robiłem, bo obawiam się, że jak sprężyna mi wyleci to już nie będę jej w stanie spowrotem nawinąć. Niemniej płukałem cały bęben w płynie czyszczącym i bęzynie ekstrakcyjnej, a później kapałem do niego oliwę. Nie jestem jednak pewien, czy w takiej sytuacji jest to dobre działanie: może warto zostawić go po prostu w spokoju. Po wykonaniu opisanych czynności po tej stronie werku powinny pozostać do zdjęcia tylko dwie rzeczy: pręcik do luzowania blokady wałka z koronką i kotwiczka wraz z półmostkiem. Ów pręcik po prostu wyciągamy pensetą i wrzucamy do śrubek, a półmostek kotwiczki odkręcamy odkładając odpowiednie części tam gdzie trzeba, a samą kotwiczkę wkłdamy do osobnego pojemniczka. Werk na podstawce odwracamy na drugą stronę. Po tej stronie pojawia się kilka charakterystycznych elementów, które należy po prostu po kolei zdejmować i nadziewać na strunę, ale uwaga! Jeżeli robicie to po raz pierwszy można się wspomóc aparatem cyfrowym i robić zdjęcia w kolejnych etapach odejmowania elementów, tak aby składając wszystko spowrotem wiedzieć co do czego i w jakiej kolejności. Przy zegarkach z kalendarzem należy też uważać, aby nie przeoczyć żadnej ze sprężystych zapadek, które mogą mieć tendencję do wystrzeliwania podczas rozbierania. Ogólnie na pierwszy ogień nie barałbym zegarków z kalendarzem. W moim wypadku było to możliwe, bo już znałem ten werk Sławy wcześniej i kilkakrotnie naprawiałem już w nim kalendarz. Werk jest juz rozebrany i części są ponadziewane na kawałki struny gitarowej E1 o grubości 0,09mm (luzem pozostają tylko śrubki, których nie myję oraz: kotwiczka, beben i balans) można przystąpić do właściwego czyszczenia, które w moim wypadku wygląda następująco: 1. Zanużam struny z częściami zegarka w słoiku z roztworem "Gronala" w stosunku 1:9 z wodą destylowaną i trzymam tam przez parę minut. W międzyczasie chwytając kolejno beben, kotwicę i balans z włosem w szczypczyki zanużam je w tym samym słoju i przez kilkadziesiąt sekund poruszam nimi, po czym odkładam na talerzyk-jednorazówkę przykryty kawałkiem papierowego ręcznika, żeby odsączyć. W przypadku balansu i kotwiczki ważne jest aby nie trzymać ich zbyt długo w "Gronalu" gdyż może on rozpuścić klej, którym są przyklejone palety kotwiczki i kamień przerzutowy. Póżniej jeszcze przez kilkadziesiąt sekund poruszam "sznurami" części w płynie i równiez odkładam na chwilę do odsączenia. 2. W podobny sposób postępuję w kolejnym słoju napełnionym wodą destylowaną - spłukuję resztki gronala ze wszystkich części, po czym znów odkładam na chwilkę do odsączenia. 3. Jeszcze raz to samo, tym razem w benzynie ekstrakcyjniej. Odkładam znów do odsączenia i wszystkie cześci oprócz bębna i balansu wracają do słoja z wodą destylowaną. 4. Na koniec wsystko należy odsączyć i za pomocą pensety zdjąć wszystkie części ze struny i porozkładać na świerzym ręczniku papierowym. Najlepiej zostawić do wyschnięcia na noc. Balans z włosem można dodatkowo przepłukać w ekstra-oczyszczonej benzynie ekstrakcyjnej, aby całkowicie odtłuścić włos (żeby się nie sklejał). potem oczywiście należy go odstawić do wyschnięcia. Po upewnieniu się, że części już są suche i nie pozostały na nich resztki benzyny ekstrakcyjnej (która rozpuszcza olej) można przystąpić do składania i smarowania werku. Ogólna zasada smarowania: smaruję wszystkie powierzchnie, na których występuje tarcie oprócz zębów kół zębatych i łożysk kotwicy. Należy również minimalnie smarować palety kotwicy, które rozprowadzą olej na zęby koła wychwytowego. Zasada, o której pisał już Jarek: nie smarowac za dużo. Ja wyznaję regułę, że lepiej za mało smaru niż za dużo. Zegarek nienasmarowany też ruszy, ale może wkrótne się zatrzeć, natomiast "przesmarowany" po prostu się zaklei. Smarowanie nastepuje więc w trakcie składania. Smar należy nakładać czystym narzędziem i świetnie sprawdzają się tutaj malutkie smarowaczki (oliwiacze, oliwiarki) mające kształt miniaturowych szpatułek o różnych rozmiarach. Składanie zegarka zaczynam od spodniej strony, czyli tam gdzie mieszczą się wszystkie kółka przekładni chodu i balans. Najpierw układa się beben i wszystko co wokół niego, półniej koła przekładni chodu i koło wychwytowe. Ostrożnie nalezy to przykryć mostkami. Uwaga - nic na siłę, należy poświęcić trochę czasu by precyzyjnie ułożyć wszyskie kółka i dopiero wtedy gdy czopy wskoczą do otworów w kamieniach można mostek docisnąć i przykręcić. Większość łożysk smaruje się dopiero po przykręceniu mostków od spodniej strony, ale kamienie nakrywkowe moga być smarowane tylko od wewnątrz, czyli przed założeniem mostka. Następnie nalezy ułożyć kotwicę z posmarowanymi uprzednio paletami w łożysku i przykryć mostkiem. Łożyska kotwicy moga, ale nie musza być posmarowane. Nalezy bardzo uważać by na zabrudzić kotwicy, tak aby np. nie przylejała się do słupków ograniczających. Kolejną czynnością będzie nasmarowanie kamieni nakrywkowych osi balansu i ponowne zamocowanie włosa do półmostka balansu. Należy to zrobic cierpliwie i poświęcić trochę czasu, aby przypadkiem nie pogiąć włosa. Potem należy ułożyć włos w zamku i powrotnie przekręcić zabezpieczenie. Teraz po raz kolejny należy chwycić balans wraz z półmostkiem i ostrożnie umieścić w werku. Należy mieć na uwadze to, aby kamień przerzutowy trafił w widełki. Zwykle nie jest to trudne i nie trzeba się na tym specjalnie skupiać jedynie w razie czego wiedziec o co chodzi i spróbować ponownie. W przeciwnym razie kamień ten bedzie wykotwiczony i balans będzie się mógł wychylać tylko w jedną stronę. Jeżeli włos nie jest mocowany bezpośrednio w "wypustce" półmostka balansu lecz w specjalnym nałożonym od góry obrotowym elemencie powinno się ten element tak odwrócić, aby balans w pozycji nieruchomej (neutralnej) miał kamień przerzutowy umieszczony w widełkach kotwicy - zapewni to równy chód zegarka i równe wychylenia w obie strony. Po właciwym umieszczeniu balansu można dościsnąć półmostek i go dokręcić. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na prawidłowy luz osi balansu. Jeżeli balans obraca się lżej przy nie do końca dociśniętym półmostku (tj. przy dociśniętym obraca się z oporem) należy zastosować odpowiednią podkładkę pod połmostek z supercienkiej blaszki lub wykonać czymś ostrym zadzior pod powierzchnią docisku połmostka. Gdy po tej stronie mechanizmu wszystko jest juz na swoim miejscu składamy werk od drugiej strony, gdzie sprawa jest w sumie o wiele prostsza i można już mniej oszczędzać oliwę, bo precyzja nie jest tu aż tak istotnia. Oczywiście w razie wątpliwości co gdzie należy umieścić mozna posłużyć się zdjęciami wykonanymi podczas rozbierania werku. Ważną rzeczą będzie właściwe umieszczenie tiretu w zagłębieniu beczułki - czyli tych elementów, które decydują o tym czy w danej pozycji koronki przestawiamy wskazówki, czy może nakręcamy sprężynę. Tiret oczywiście podpiera się na sprężystym druciku, który też powinno się odpowiednio umieścić (uwaga na strzelanie sprężystych elementów!). Teraz kulminacja: zwykle przed założeniem tarczy sprawdzam czy zegarek chodzi - umieszczam wałek naciągu , nakręcam i... w 4 na 5 przypadków zegarek ruszył idealnie z pełnym wychyleniem balansu. Tylko w przypadku Delbany zegarek ruszył, ale równie niemrawo jak przed czyszczeniem, więc może co innego było przyczyną słabego chodu, albo zastosowany przeze mnie smar jest np. zbyt gęsty jak na szwajcara. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, rózne części zegarka należy smarować smarami o różnych gęstościach. Tych niuansów nie bedę jednak tu wykładał, bo sam dysponuję tylko jednym smarem, bo to wszystko co robię to czysta amatorszczyzna. Gdy już sprawdziliśmy, że wszystko "gra i buczy" zakładamy tarczę, dokręcamy boczne wkręty mocujące i zakładamy wskaówkę godzinową na godzinie 12. Uwaga dla zegarków z kalendarzem: należy kręcąc koronką w pozycji do przestawiania wskazówek wychwycić moment przeskakiwania daty i wtedy dopiero zamontować wskazówkę godzinową na 12. oczywiście potem mocujemy wskazówkę minutową też na 12 i sekundowa jak bądź. Teraz ponownie musimy wyjąć wałek z koronką i wszytko umieścić elegancko w kopercie. założyć spowrotem wałek i dokręcić werk wkrętami. Ważna uwaga: po złożeniu i nasmarowaniu werku staramy sie nie ciapać go paluchami, bo zostają brzydkie ślady linie papilarnych na płytkach i terczy, a poza tym wycieramy misternie nałożony na łożyska olej. Mam nadzieję, że moje doświadczenie zachęci kogoś z was do spróbowania własnych sił w czyszczeniu mechanizmów. Jak widać można to zrobic dysponując zaledwie podstawowym "warsztatem" i praktycznie zerowym doświadczeniem z niezłymi efektami. Co ciekawe, zdecydowanie najlepsze efekty uzyskałem przy małych damskich werkach, które z pozoru wydają się najtrudniejsze. Jeśli chcecie to przy pracy nad następnym zegarkiem postaram się o dokumentację zdjęciową. Ach i jeszcze jedno: NIE WĄCHAJCIE GRONALA! PODRAŻNIA DROGI ODDECHOWE I OCZY, NIESTETY ZAPOMNIELI O TYM NAPISAĆ NA ETYKIECIE!!!!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.