Zepsuty był. Tak przynajmniej wynikało z opisu. Ale zdjęcia mówiły - "nówka sztuka, nieśmigana i w dodatku z pudełkiem. Chciałeś mieć ten zegarek - zaryzykuj! Zaryzykowałem. Koronka wypadała, mechanizm przekrzywiony w kopercie a dojście do mechanizmu od strony szkła. A zegarmistrz w pracy dopiero jutro... Mały śrubokręt zegarmistrzowski, lupa, odrobina precyzji w ruchach (czułem się trochę jak ginekolog, co to regulował zawory przez rurę wydechową, bo robiłem to przez jedyny dostępny otworek, czyli przez tubus) i pięć minut później... Powitajcie w naszym szanownym gronie Omegę Seamaster Cosmic, cal 565, w stanie oryginalnym Pozdrawiam,