Po kolei, najpierw zaczne od najfajniejszych, na pierwszy strzał Ingenieur Chrono Racer z szarą tarczą. Zegarek dosłownie kosmos! Powiedziałbym, że wygląda o niebo lepiej od całej rzeszy Hublotów i AP chrono (razem wziętych) z którymi to sobie porównywałem ten zegarek. IWC stworzył naprawde niesamowity czasomierz, ciężki, masywny, o wyjątkowo sportowm charakterze i przedewszystkim bardzo, ale to BARDZO dobrze wykonany ! Wszystkiego dopełnia jeszcze fantastyczny, metaliczno-antracytowy kolor tarczy. Jakość w tym Inge jest naprawde na najwyższym poziomie, ten zegar trzeba mieć w ręcę, żeby wiedzieć o czym mówie. Jeżeli ktoś się nad nim zastsnawia i ma kawał łapska, to nie ma o czym myśleć - jest wart każdej złotówki. W zasadzie, to moim zdaniem nie ma on konkurencji, jeżeli chodzi o sportowe chrono w tej cenie. I mówie to z czystym sumieniem. Szczerze Wam powiem, że narobił mi strasznego smaka, bo pomimo tego, że byłem już prawie zdecyduowany na Patka, to teraz mam od nowa kocioł w głowie, bo mógłbym mieć w tej cenie tego Inge i np. GO Diary (o którym pare słów wkrótce) i jeszcze by zostało na jakiegoś GSa Ale żeby nie było tak różowo, to muszę też wspomnieć o gabarytach Ingenieura, a te są ogromne! Jest sporo większy od AP Divera. Niewątpliwie trzeba mięć kawał łapy, żeby móc nosić taki zegar, na mniejsze nadgarstki niż 20cm. się nie nada, absolutnie nie. Ja osobiście mam mieszane uczucia, bo z jednej strony wyleczyłem się już dawno z tak dużych zegarków, tak z drugiej strony mierząc tego Inżyniera nie miałem większych problemów z jego rozmiarem, leżał na moim nadgarstku całkiem dobrze i do tego wydawał mi się dość wygodnym zegarkiem. Suma sumarum rozmiar mógłby być jednak troszke mniejszy, gdyby miał 43mm, to byłby idealny i wtedy pewnie bym się nawet nie zastanawiał. Proszę się zbytnio nie sugerować zdjęciami, bo te robione telefonem sporo przekłamują. W rzeczywistości zegarek na moim nadgarstku jest mimo wszystko mniejszy