Do Andrzeja W. Sprowokowany przez "dziadka" , odzywam się mimo że w tych kwestiach zbyt dobrze się nie znam. W tych sprawach w których mogę wziąć odpowiedzialność za to co powiem -się wtrącę. Klej kazeinowy jako roztwór kazeiny kwasowej z dodatkiem materiałów alkalicznych, dawał spoinę twardą ,wodoodporną tworząc nierozpuszczalny żel. Stosowany był w meblarstwie,farbiarstwie, przemyśle papierniczym. Jego główna wadą jesr kruchość spoiny długie wiązanie do uzyskania pełnej wytrzymałości i jak niektórzy twierdzą nieodwracalność procesu klejenia (niektórzy uważają za zaletę). Wady klejenia okazywały się po dłuższym czasie, szczególnie w przypadkach gdy sklejane były dwa różne gatunki drewna, lub konfiguracja słojów drewna wzajemnie np pod kątem prostym, - powiedzmy poprzecznie. Brało się to stąd że różne gatunki drewna mają inną rozszerzalność pod wpływem temperatury czy zmieniającej się wilgotności.Nawet te samo drewno ma inną rozszerzalność wzdłuż słojów a inną w poprzek, Że klej kruchy , pękał w sobie lub wyrywał warstwę powierzchniową słabszego drewna. To co zobaczyłeś i zinterpretowałeś jako klej kazeinowy może pochodzić ,po rozpadnięciu połączenia, z klejenia ratunkowego obudowy a nie z orginalnego "fabrycznego" połączenia. Warto było jednak tą warstwę usunąć przed następnym klejeniem. Kleje glutynowe :- karuk z pęcherzy rybnych i innych elementów, skórne, kostne (k. stolarskie) po bardzo długim czasie wyzbywając się wody także stają się kruche i złącza stają się kruche. Przy naprężeniach samoistnych czy związanych z używalnością potrafią się rozpaść. Najlepiej stare cząstki kleju usunąć mechanicznie i kleić swieżym niekoniecznie najnowszym klejem którego spoina będzie wykazywać niezbędną elastyczność by "przełknęła" "chodzenie" drewna. Tą elastyczność zapewniają na pewien czas kleje glutynowe j/w , na bazie polioctanu winylu np.wikol, niektóre kleje poliuretanowe i parę innych. Nie przeżywałbym żadnych stresów z powodu że użyłem innych klejów. Zachowana jest wartość zabytku i przy zastosowaniu środków które tą wartość nie naruszają. Co do pęcherzy na fornirowaniu - są stosowane różne sposoby naprawienia tego. Podstawowa sprawa zmiękczyć klej pod fornirem jeśli to był klej "kostny". Bo doskonale wysuszony klej kostny predzej sie przypali niż mięknąc nabierze własności klejacych. Dokonują tego wdmuchując np parę wodną pod fornir. Fornir lekko mięknie a klej pod spodem gdy go próbujemy zarysować nie skrobie się na proszek. Nastepnie jak proponuje erzlot nagrzać goracym np żelazkiem i gdy fornir już siądzie przycisnąć czymś ciężkim a płaskim by miało czas na utwardzenie się kleju. Ubytki w fornirze , po dobraniu koloru i struktury łaty wygodnie się wkleja np w ten sposób:- należy kawałek kleju topliwego (taki z pistoletu do klejenia na gorąco) umieścić między dwa arkusiki papiery silikonowanego , prasować żelazkiem az uzyskamy folię grubości 0,2 , 0,3mm. Odpowiednio przycięty kawałek wkładamy na dno otworu pod fornir nakładamy łatę i przygrzewamy strefę roboczą aż wycisną się resztki kleju, następnie b\szybko przyciskamy czymś zimnym by wystygło i stężało. Sposób ten ma ta zaletę że można robić poprawki odtapiając łatę, nie namaczamy podłoża klejąc klejami na wodzie. Przy klejach wodnych fornir pęcznieje i zmienia wymiary. Gdy go wpasujemy w otwór po wyschnięciu kurczy się i często przy większych powierzchniach widać powstające szczeliny. Czyszczenie powierzchni. Zależy czy się chce zachować oryginalną politurę czy nie . By zachować politurę natrafimy na poważne kłopoty. najgorzej gdy zegar wisiał w kuchni i został pokryty warstwą odparywającego oleju jadalnego zmieszanego z brudem. Skrobanie mechaniczne nie gwarantuje w żadnym stopniu tego że nie naruszymy warstwy politury. Są na to różne czemiczne sposoby, skomplikowane, niezdrowe,z trudno osiagalnymi odczynnikami. Obecnie stosuje się w muzeach m.in. odparowywanie cieńkich warstw powierzchniowych przez strzelanie określoną mocą wiązką laserową specjalnie do tego sposobu przygotowaną. Tą metodą pięknie usuwa się stare werniksy z obrazów. Ty ,jak mniemam , takich możliwości nie masz więc pozostaje w takich przypadkach zmycie warstwy brudu z resztkami politury aż do "żywego" drewna , wyrównanie barw szlachetną ,koniecznie spirytusową, bejcą i położenie szlachetnej politury wg. opisywanych już przepisów. Odchlorkowanie skrzynki! Można jak doradza "kinol" użyć wodorowęglanu sodu -czyli tzw sody oczyszczonej ( nie każdy proszek do pieczenia się do tego nada) w postaci kompresów na powierzchnie potraktowane kwasem solnym. Kłopotem jest że w wyniku reakcji powstają cząsteczki soli kuchennej które po wyschnięciu będą sie pojawiać w postaci białawych wykwitów. Trzeba je usuwać do skutku wilgotną szmatką, a dopiero gdy już nie będą się pojawiać, można kryć czym sie chce. Inna metodą jest umieszczenie w jednym naczyniu, szczelnym worku np plastikowym obiektu wraz z naczyniem zawierajacym wodę amoniakalną (woda + NH3) - w wyniku reakcji powstaną w przestrzeni ale już głównie poza drewnem cząsteczek chlorku amonu czyli salmiaku w postaci osiadającego pyłu. Wadą jest że przez pewien czas skrzynka będzie zajeżdżać amoniakiem. Przy wartościowych obiektach które należy chronić np przy chorobie chlorkowej brązów stosuje się kompresy ze zwilzonym tlenkiem srebra ktory reagując z chlorem zamienia się w trwały chlorek srebra wiążąc chlor i nie wprowadzając do obiektu obcych substancji. Co do zawieszki pordzewiałej najprościej oczyścić szczotką drucianą podgrzać do czerwoności aż rdza zamieni się w tlenek żelaza nasączyć najlepiej olejem lnianym i czekać aż wyschnie (dni!). Palec którym piszę drętwieje więc kończę. Karol