W związku z waszymi POSTAMI oraz z pytaniami dotyczącymi czyszczenia w warunkach AMATORSKICH i po raz pierwszy zegarka lub zegaru chciałbym się z wami podzielić swoimi skromnymi doświadczeniami czysto AMATORSKIEGO czyszczenia zakończonego SUKCESEM! Chciałbym też aby ZAWODOWI Koledzy Mistrzowie poprawiali i dodawali fachowe porady do tego tekstu który ma być bazą do następnych tego typu opisów. Z niektórych informacji czy opisów proszę się ni śmiać bo wynikają z czystej AMATORKI. Zaczęło się od tego że w ręce wpadł mi zegarek marki WOSTOK ale dość stary z bardzo ładną tarczą w stylu czysto szwajcarskim. Zegarek posiadał sekundnik osobny nad godziną 6-tą i był (a właściwie jest, bo jest schowany w pudełku!) to kaliber 2602. Zegarek spodobał mi się odrazu ze względu na tarczę oraz mechanizm. Dziwny to zegarek bo uznałem go w końcu jako DUŻY-DAMSKI ale może to MAŁY-MĘSKI? Nie wiem i nie to jest istotne. Zegarek zatrzymywał się i aby łaskawie ruszył trzeba było go potrząsnąć a wtedy leniwie wskazówka zaczynała się ruszać i stawała. Po oględzinach wstępnych stwierdziłem że przekładnie, naciąg i mechanizm ustawiania są dobre i nic się złego tam nie stało. Po otwarciu koperty pooglądałem koło balansu i włos. Włos był nieuszkodzony, w poziomie, niesklejony i w zamku zaś koło balansu obracało się lekko. Gdy poruszałem zegarkiem patrząc na mechanizm balans przerzutnikiem atakował wychwyt a ten poprzez palety zgrabnie przerzucał koło wychwytu. Doszedłem do wniosku że ...brudny. Popatrzyłem też na to jak ustawiony jest języczek mechanizmu zamontowanego na mostku koła balansowego i włosa a mianowicie mechanizm regulowania długości włosa czyli szybkości chodu zegarka. Ten był na środku podziałki czyli teoretycznie jest na czym pracować. Tu wyjaśnienie i być moze jakaś cenna uwaga ze strony ZAWODOWCÓW! O co chodzi z tym elementem regulującym szybkość chodu - długość włosa. Chodzi o to że mam taki sposób i nie wiem do końca czy dobry ale kieruję się tym przy kupowaniu używanych zegarków. Chodzi o to że gdy oglądam zegarek np. na ALLEGRO lub gdy oglądam na giełdzie a ten chodzi i nie wykazuje żadnych oznak defektowych, patrzę na REGULATOR długości włosa - chodu. Mam taką teorię że jeżeli regulator jest ustawiony w skrajnej pozycji na (+) czyli przyspiesza zegarek w pracy to biorę go bo trzeba go czyścić i smarować... jest brudny przy założeniu stałym że inne elementy działają. Jeśli położenie jest w skrajnym na (-) to patrzę na włos (jak macie dobry wzrok to zauważycie!) czy nie jest sklejony czy w złym położeniu co przy sklejeniu często radykalnie przyspiesza pracę i to jest do zrobienia. Można brać. Jednak jeśli włos wygląda dobrze i niby jest O.K., to może to oznaczać spory defekt zegarka, wymieniony włos ale nie obliczony na długości i nie można ustawić odpowiednich parametrów pracy. Oznacza to że nie warto się w to wbijać bo wszelkie prace na włosie wymagają sprzęty, materiałów i są bardzo DELIKATNE i TRUDNE!!! Ot moja teoria... Wracamy do Naszego WOSTOKA kal.2602. Po oględzinach a i brakowało w zegarku też wskazówki minutowej ...na marginesie to do dziś jej brakuje i jest zastępcza na sztukę jednak nie taka jak trzeba. Tej co trzeba szukam nadal :-). Stwierdziłem że ...raz KOZIE ŚMIERĆ... rozbieram zegarek! Pracowałem wtedy na NARZĘDZIOWNI więc ze stempli wykrojnikowych różnych średnic zrobiłem sobie pierwsze wkrętaki zegarmistrzowskie które naostrzyłem tak że nie przeskoczyły na żadnej śrubce! W domu miałem więc stemple-wkrętaki o różnych śrenicach, 2 rozaje pęsety długą cienką i krutką grubszą na końcach, szkło powiększające, lampkę małą stołową, podkładkę z arkusza kredowego kartonu, pojemniki na części po tabletkach zakręcane i z plastiku - czyściutkie. Do tego pędzelek , latarka malutka, takie pianki i styropianowe kawałki na których mogłem położyć większe części i elementy. Najpierw zluzowałem sprężynę podnosząc zapadkę a następnie zdemontowałem koronkę i tu uwaga... to jest trudne przy braku narzędzi jednak można to zrobić. Ważne aby zablokować kwadrat ośki ale UWAGA! NIE ZA ZA ZĘBNIK BĘBNOWY i JEGO ZĘBATKĘ SPRZĘGNIKOWĄ!!! Można wcześniej na kwadracie blokując odpowienim narzędziem. Jenak nie SIŁUJCIE SIĘ! NIE WOLNO! To nie IMADŁO! Jeśli nie izie należy się zastanowić! Po tym wyjąłem ośkę wraz ze sprzęgnikami oraz mechanizmem zapadkowym, sprężynką i umieściłem w pudełku. Następnie zdemontowałem półmostek balansu z włosem. UWAGA! Nie WOLNO SIĘ SZARPAĆ!!! Tu delikatność OBOWIĄZKOWA i czasu tyle ile trzeba! Całość umieściłem w osobnym pojemniku bez innych elementów... tylko ten jeden element! Kotwica wychwytu oraz koło ...UWAGA DELIKATNIE! Mostek bębnowy i resztę kół zemontowanych umieściłem w innym pudełku a bęben z największymi elementami mechanizmu. Oczywiście koperta już dawno była poza mechanizmem jednak przed wszystkimi demontażami elementów w/w delikatnie krutkim nożykiem zdjąłem wskazówki, odblokowałem czopy tarczy odkręcając śrubki i zdjąłem tarczę wraz z ...ćwiertnikiem?? Teraz blok mechanizmu położyłem na miękkiej piance (jak gąbka ale twarsze!) i mogłem śmiało odkręcać resztę elementów które były z drugiej strony czyli to co już pisałem wcześniej! Miękka podkładka o odpowiedniej grubości zabezpiecza końcówki wystających czopów i osiek przed przypadkowym złamaniem i naciskiem na podłoże bo to jest NIEDOPUSZCZALNE! Zegarek a właściwie części zaniosłem do pracy w której przygotowałem parę kuwet malutkich pojemników na moczenie części! PRZYZNAM SZCZERZE! Po rozparcelowaniu odpowiednim części w pojemnikach zalałem je czystą naftą (BEZ TARCZY OCZYWIŚCIE!) i zostawiłem na rozpuszczenie starych smarów na 3 dni. Wszystko się moczyło a ja pojechałem po smary. Cóż? Powinno się mieć conajmien 3 rozaje smarów o różnych gęstościach do różnych elementów. Ja niestety dostałem tylko dwa i były to: MOEBIUS 8030 i rugi gęsty do przekładni naciągu, sprzęgników itd. MOEBIUS do wszystkich czopów i łożysk kamiennych, osiek itd. Dni minęły więć wziąłem pędzelek i zabrałem się za czyszczenie poszczególnych elementów w tej nafcie pęzelkiem. Po tym zabiegu wylałem naftę i zamieniłem czystą EXTRA benzyną która całość odtłuściła! MIAŁEM GOTOWE ELEMENTY! Zabrałem się za składanie. Powoli i analogicznie do rozkładania. Smar nanosiłem ostrym cieniutkim szpikulcem zakończonym haczykiem delikatnie do łozysk. Najtrudniejsze aby nie nalać smaru za dużo bo może polepić ale nalać bo o to chodzi... często kropla to za dużo! Można delikatnie usuwać resztki wacikiem twarym i nasączonym benzyną. Najgorzej jest z nasmarowaniem palet wychwytu oraz górnego łożyska w półmostku balansu jak i samo wstawienie balansu - umiejscowienie i zamknięcie półmostkiem. UWAGA - OSTROŻNIE!!! ( JAK ROBIĄ TO ZAWODOWCY??!?!?) Reszta idzie sprawnie i dobrze i po dość w sumie długim czasie miałem przed sobą zmontowany mechanizm bez tarczy i wskazówek z zamontowaną ośką nakręcania/ustawiania i całym mechanizmem. Jakie było moje zaskoczenie kiedy po nakręceniu sprężyny zegarek ruszył bez galopów, sprawnie i elegancko :-) Wiecie jak to pozytywnie NASTRAJA CZŁOWIEKA?! Wstawiłem tarczę i delikatnie nałożyłem wskazówki na ośki... sekundowa ruszyła :-) (kolejność nie ta ale...) Całość zamontowałem do koperty i przyłapałem wkrętami do boku, nakręciłem koronkę i zakręciłem dekielek. Zegarek testowałem jakiś czas. Ruszał zawsze po pierwszych 2 - 3 pokręceniach koronką. UWAGA! Chodzi bardzo dobrze i nawet chyba (nie pamiętam) nic nie regulowałem!? Brakującą wskazówkę minut wstawiłem z jakiś części rosyjskiego zegarka... pasowała akurat ta więc jest. Teraz właśnie mam go przed sobą i nakręcam i gęba mi się śmieje a on chodzi i jest w pudełki na paseczku. ...jak coś jeszcze przypomnę to napiszę... PISZCIE I WY A ZAWODOWCÓW PROSZĘ O KOREKTĘ I WSKAZÓWKI! Pozrawiam p.s. ew BYKI postaram się poprawić i przepraszam za nie!