Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

hiob

Użytkownik
  • Content Count

    283
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

hiob last won the day on November 20 2017

hiob had the most liked content!

Community Reputation

67 Bywa pomocny

1 Follower

Kontakt

  • Strona WWW
    http://katolik.us

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Charlotte, NC
  • Hobby
    Apologetyka

Recent Profile Visitors

646 profile views
  1. Jasne, jak mamy taki majątek, który wymaga dywersyfikacji... Ja nie mam takiego problemu. Moja kolekcja samochodów do spełnianie marzeń dzieciaka, który się wychował w rodzinie bez samochodu i zazdrościł sąsiadowi Syrenki. A gdy na wakacjach po trzeciej klasie liceum, w 1975, które przepracowałem jako "mierniczy", pomagając projektować Drogę Junaków do Hotelu Kasprowego zarobiłem 4 tysiące złotych, kupiłem swoje pierwsze, własne auto, Mercedesa 170V z 1936 roku, takiego jak ten: Tylko, że nie bł, niestety, w tak dobrym stanie. Nie był w ogóle na chodzie, przypominał raczej kupę złomu na kołach z dziurawymi oponami. Ale i tak, gdy już był odmalowany i naprawiony, wychowawczyni w szkole poprosiła mnie, bym nim nie przyjeżdżał na lekcje, bo "nauczyciele komentują w pokoju nauczycielskim". Żaden z nich nie miał własnego auta, tylko WueFista miał Jawę... A mnie zostały tylko wspomnienia i jedno przypadkowe zdjęcie z podwórka, które zrobił sąsiad swojej rodzinie, ale w tle załapał się mój Mercedes... z rejestracją KS 22 38 Często słyszę radę: "Nie jeździj tymi swoimi samochodami, bo tracą na wartości". Super, niech tracą, ale mieć auto i nim nie jeździć? To po co je mieć? Zwłaszcza, gdy nie mamy majątku wymagającego dywersyfikacji? Auta do oglądania to są w muzeach - i dwa lata temu, w czasie naszej podróży po Stanach odwiedziliśmy kilkanaście wspaniałych - i mniej wspaniałych - muzeów samochodowych. Ale moje auta to nie eksponaty muzealne. Mnie jazda cieszy niemalże tak, jak wtedy, gdy pierwszy raz udało się odpalić naszego starego Mercedesa. A mówiąc serio o inwestycjach, to jest tu parę problemów. Auta, które już są drogie, mogą przestać być modne i zacząć tracić na wartości. Były tego przykłady w historii i dziś np. widać to wśród "woodies", aut z lat 30. i 40. z drewnianymi nadwoziami. Prenumeruję kilka periodyków zajmujących się klasykami, podających wyniki i analizę rezultatów aukcji i np. w Scottsdale, w Arizonie, na aukcji firmy Gooding & Company, sprzedano Mercedesa 300SL Cabrio z 61 roku za 775 tys, a średnia cena takiego auta to 1,2 miliona. Komentarz? "Are prices coming back to earth?" 1940 Ford DeLuxe "Woodie" poszedł za 54 tysiące. Średnia cena? 210 tysięcy. Z drugiej strony Mercedes 560 SEC z 87 został sprzedany za 37 tysięcy, przy średniej 18, a Mercedes 280 SE z 78 roku, w idealnym stanie, przebieg 33 tys mil, poszedł za 78 tysięcy, przy średniej 12000. Inaczej mówiąc, trzeba wiedzieć w co się inwestuje, mieć nosa, ale i wiedzę i przewidywać trendy. Poza tym... samochody bywają towarem trudno zbywalnym i nic nam nie da to, że auto "jest warte" milion, gdy żaden kupiec nie da nam za niego ani połowy tej sumy. Można dość pewnie przewidzieć, że inwestując w samochód 20-letni, marki premium, najlepiej coupe, cabrio, czy jakąś limitowaną wersję, w idealnym stanie, z małym przebiegiem, zarobimy na nim - ale dopiero za kolejne 20 lat, i to pewnie mniej, niż gdybyśmy taką samą sumę zainwestowali w jakiś pakiet akcji, które można zawsze szybko sprzedać. Trendy cenowe? Parę przykładów. Buick Riviera Convertible z lat 82-85: 2010: $9200 2012: $8600 2015: $7500 2017: $6700 2019: $6200 - ale ten samochód w przyszłości będzie drożał. Tylko nikt nie wie kiedy i o ile. Inny przykład. Facel Vega FV4 Typhoon z lat 56-58. Rok 2000, wartość auta 20 tys dolarów. 2005- 25 tysięcy. 2010- 51,5 tys. 2015 - 105 tys. 2020 - 162,3 tys dolarów. Ten zatem byłby dobrą inwestycją, gdybyśmy przewidzieli.... Ale gdybyśmy umieli przewidywać, to każdy z nas kupiłby woreczek bitcoinów gdy były w cenie jednego centa. Jeszcze jeden przykład. 1955 Ford Thunderbird. W 1999 roku kosztował 24 tysiące dolarów, 10 lat później 20 tysięcy, a w 1919 46 tysięcy - czyli trzeba po prostu wiedzieć kiedy kupić, bo drogo kupić i tanio sprzedać to nawet ja potrafię. ?
  2. Formalności załatwiasz online, zajmuje to parę minut, ale opłatę $20 trzeba uiścić przy każdym transferze rejestracji. Tak, "za każdym razem", ale przecież jeśli regularnie jeździmy dwoma samochodami, to je obydwa mamy zarejestrowane i niczego nie musimy przenosić. Ja jeżdżę zwykle swoimi czterema autami, plus sporadycznie autami dzieci i żony i każdy z tych samochodów jest zarejestrowany. Opcja transferu rejestracji ma sens, gdy mamy, tak jak ta moja znajoma, np. kabriolet na lato i coupe na zimę i ten transfer robimy co 6 miesięcy.
  3. U nas można przenosić rejestrację z jednego samochodu na drugi, po uiszczeniu opłaty w wys. 20 dolarów. Mam tu znajomą, która ma dwa samochody Volvo C70, jeden coupe, na zimę, drugi cabrio, na lato i dwa razy w roku przenosi rejestrację między tymi samochodami. U nas obowiązuje tylko jedna tabliczka, więc nie ma problemu z tą przednią. Ja z przodu na większości aut mam polskie, na Cadillacu mam kalifornijską. Nawiasem mówiąc auto mające ponad 35 lat może mieć "YOM Licence Plate", tabliczkę z roku produkcji auta, nie tę swoją, prawdziwą. Prawdziwą się trzyma w bagażniku, a przykręcona jest jakaś inna, na dodatek nigdzie nie zarejestrowana. I jest to zupełnie legalne. Bardzo dobrze to działa na płatnych drogach, które pobierają opłaty wysyłając rachunek właścicielowi auta odszukanemu po odczytaniu rejestracji. Wracając do tematu, warunki. by móc przenieść rejestrację, to ważne ubezpieczenie OC, musimy być właścicielem obydwu samochodów i auto musi mieć ważny przegląd. Locha ma tylną rejestrację z kaszlaka, dlatego ten sam numer, ale to już nikomu nie przeszkadza. ?
  4. Oczywiście obrazek jaki tu naszkicowałem w praktyce ma kilka rys. Zarówno EPA, czyli Agencja Ochrony Środowiska, jak i IRS, Urząd Kontroli Dochodów Państwa sądzą się z Fitzgeraldem, zarzucając im zaległe podatki, jakieś grosze, 85 milionów dolarów, (bo sprzedają nowe pojazdy nie płacąc odpowiedniego podatku, uzasadniając to faktem, że wcale nie sprzedają nowych aut, tylko stare) i zatruwanie powietrza. Podobno glidery: glider trucks were to blame for about half of all commercial-truck air pollution, although they only make up a small percentage of sales. According to a California Air Resources Board (CARB) analysis, these trucks emit 50 to 450 times more diesel particulate matter, the sooty clouds that have been linked to cancer, respiratory issues, and cardiac events, than their brand-new equivalents. California points out that if these glider-kit trucks were to make up as little as 7 percent of the medium- and heavy-duty truck fleet, they would offset all of the state’s efforts to clean up diesel trucks and buses. According to a statement from the Sierra Club, a continuation of 10,000 glider sales per year—the number sold in 2015—could result in as many as 1600 premature deaths per year over the lifetime of the trucks. ( https://www.caranddriver.com/news/a22520046/court-makes-epa-consider-pleas-from-environmental-groups-against-loophole-for-dirty-big-rigs/ ) Tu jednak mówimy o nowej produkcji, która omija pewne obostrzenia i prawa podatkowe. Natomiast wracając do oryginalnego pytania, nikt się nie czepia i nie utrudnia działalności komuś, kto eksploatuje od dawna starą ciężarówkę. Co więcej, jeśli w naszym trucku mamy silnik wyprodukowany w 1999 roku lub dawniej, nie obowiązuje nas nawet elektroniczna karta drogowa, "grandfather clause" zezwala na używanie tej z papieru, wypełnianej ręcznie, co bardzo sobie chwali pewna grupa kierowców.
  5. U nas może się to różnić w poszczególnych stanach, bo te lewe są dużo bardziej "lewe", niż tak zwane "fly over country", czyli stany centralne, południowe, czy południowo-wschodnie. Generalnie jednak w USA obowiązuje "grandfather clause", czyli praktyka prawna mówiąca, że jak coś było legalne, pozostaje legalne, nawet, gdy dla nowych produktów zmieniają się wymagania i regulacje. Ja mam samochód z 51 roku i z 72 i z 88 i każdym z nich mogę wszędzie jechać - nie ma żadnych restrykcji. Żaden z nich nie spełnia żadnych dzisiejszych norm, nie ma katalizatora, najstarszy nie ma pasów bezpieczeństwa, żaden nie ma poduszek powietrznych, ale z powodu tego "grandfather clause" są ciągle wszędzie legalne. Dobrym przykładem ilustrującym różne podejście do prawa o ochronie środowiska w USA i Europie jest transport samochodowy. O ile wiem, w Europie tiry nie spełniające norm Euro-ileśtam albo w ogóle nie są dopuszczane do ruchu, albo opodatkowane tak, że się nie opłaca ich eksploatować, tymczasem w USA są ciągle produkowane nowe-stare trucki, nie mające absolutnie żadnych urządzeń kontrolujących emisję spalin, bo jest wykorzystywana pewna luka w przepisach, o której wszyscy wiedzą, ale nic nie mogą z tym zrobić. To znaczy Greta i jej amerykańscy przyjaciele nic nie mogą zrobić. Chodzi tu konkretnie o to, że jeśli mamy stary samochód, to możemy go sobie remontować, wymieniać różne części itp i ciągle mamy stary samochód, prawda? Dlaczego by więc nie wymienić wszystkiego na nowe? I tak funkcjonuje parę firm, z których najbardziej znaną jest Fitzgerald z Tennessee. Produkują ciężarówki, które wyglądają jak nowe, pachną jak nowe, bo praktycznie są nowe, ale są legalnie rejestrowane, jako auta z 1999 roku, czy coś koło tego. Jak to możliwe? Mają silnik, skrzynię biegów i tylne mosty remanufakturowane, czyli fabrycznie odnawiane, ale oryginalnie dopuszczone do ruchu 20 lat temu, więc ta nowa ciężarówka to jest ta stara, z której został silnik, skrzynia biegów i mosty, a resztę dodano nową. Oczywiście to nie znaczy, że te elementy są z tej samej ciężarówki, przypuszczam, że jako rok produkcji podaje się rok produkcji silnika, reszta nie ma znaczenia. Zalety? Cena niższa o ok. 25% od nowego trucka, brak Zaworu EGR i AddBlue, więc nic się nie psuje, doskonała gwarancja (na silnik 3 lata 300 tys mil, na mosty do 750 tys mil, na skrzynię biegów trzy lata bez ograniczenia przebiegu itp) Źródło: https://www.fitzgeraldgliderkits.com/ Podobno w Kaliforni ciężko pracują nad tym, by zdelegalizować cały przemysł "gliderów", bo to są tysiące trucków rocznie, ale na razie nic nie wskazuje na to, by się coś miało zmienić w najbliższym czasie. Ironią losu jest fakt, że firma Nikola, planująca budowę wodorowo-elektrycznych trucków-hybryd w Arizonie podpisała umowę z Fitzgeraldem na produkcję pierwszych 5 tysięcy pojazdów w Tennessee, zanim ich fabryka będzie ukończona. ( https://www.trucks.com/2019/09/23/funding-hydrogen-truck-builder-nikola-motor/ )
  6. Wiesz... Ja cały czas mam rotację. Maluszek, co prawda z silnikiem Abartha 50 KM, ale to ciągle robi z niego zaledwie samochód, który przestał być zawalidrogą i którym nie strach wjechać na autostradę, Cadillac mający teoretycznie ze 160 KM, a ważący tyle, co Locha, plus archaiczna skrzynia biegów i Cougar mający 270 KM, ale też 3-biegowy automat z innej epoki. Nie wspominam o służbowym aucie - 430 KM, ale ta waga... w najlepszym przypadku 15 ton, a czasem 36. Więc Locha ze swoimi 9 sekundami do setki w zupełności wystarcza. Jest jeszcze 328i, całkiem żwawy samochodzik i Melexy, zwane inaczej LEAFami, co prawda mające jedynie po 107 KM, o ile pamiętam, ale elektryczne konie to zupełnie inna bajka - totalnie inne doświadczenie zza kierownicy, jakby ten qń był dwa razy mocniejszy. A tak poza tym, to ja wszystkim lubię jeździć. To jak z zegarkami... Fajnie czasem ubrać na rękę TAGa, Rolexa, czy Omegę, ale dziś mam na ręce Worldmastera po teściu, a tydzień temu chodziłem z chińskim dziurbilonem. Bo co? Kto mi zabroni? ? Nawiasem mówiąc w tym tygodniu opublikuję film o Vacheronie Constantin Overseas z arabskimi cyferkami - będzie ciekawie, i to w dość negatywnym sensie, ale to dopiero w środę - czwartek. Niemiła niespodzianka, gdy sprawdziłem, jak ten zegarek chodzi. Czeka go pilny wyjazd do Szwajcarii, jakieś sanatorium konieczne, bo inaczej padnie.
  7. No właśnie...co tu się dzieje? Nie byłem tu hohoho, albo jeszcze dłużej. A międzyczasie drobna zmiana w moim parku maszynowym. eM Trójeczka w opcji atomowej, 600 qni, poszła do ludzi, bo po raz trzeci wyleciałem z drogi i dotarło do mnie, że jestem już starym gamoniem i potrzebuję auta odpowiedniego dla starego gamonia. I tak trochę przypadkowo, pod wpływem chwili, podłączyłem się do licytacji na Bring-A-Trailer i kupiłem lochę. Locha ma 22 lata, ale tylko 70 tys km. Wersja raczej uboga, silnik mały, jeśli za mały uznamy ponad trzylitrową szóstkę, ale to jest właśnie to, czego mi było potrzeba. Teraz średnia wieku moich "personalnych" samochodów, to prawie 43 lata. BTW to "dla Zachara" nie oznacza, że mu chcę ją sprezentować, to film był dla niego, do zamieszczenia na kanale Zachar Off. ?
  8. E tam, i tak mnie nie pobijecie. Moje Ś+P M3 na torze spaliło 60 l/100 km, a cadillac pali 30-35 l/100km w czasie spokojnej jazdy po mieście. Ale, mówiąc o promocjach, za benzynę płacę w granicach 1,50 PLN za litr, więc jakoś to przeżyję.
  9. Mówiąc o dwulitrowych silnikach, nasze 328i benzyna spaliło w wakacje 6,8l/100 km na 12 000 km trasie. Na autostradach jechałem podobnie, zwykle tempomat na 75 mph/120 km/h, poza tym głównie zwiedzanie parków narodowych, więc jazda wolna, czasem korki, częste zatrzymywanie się. Diesla nie pobije, ale i tak zdumiewająco mało, zwlaszcza, że to przecież dość wysilony, 250-konny silnik. Na autostradowych odcinkach drogi schodził czasem poniżej 6 l/100km.
  10. W ogóle powinno się być rozsądnym i nie robić głupot, zwłaszcza w moim wieku. Ale wtedy życie byłoby strasznie nudne... Na razie chyba pozostanę przy klasykach. Może zdobędę się na szaleństwo i wsadzę do 126p 50-konny silnik abartha. A co do poważnych dzwonów, to co prawda jeździłem często na granicy przyczepności, a czasem poza nią, ale ciągle nie było to bezmózgowe szaleństwo. U mnie instynkt samozachowawczy jest silnie rozwinięty i jakieś wyprzedzanie na trzeciego przed niewidocznym zakrętem, czy inne fanaberie tego typu nigdy mnie nie pociągały. Mój maluszek, gdy go kupowałem, miał 25 lat i oryginalne D124 z Dębicy. Wyglądały jak nowe, ale poszły na śmietnik. Natomiast w Cougarze i Cadillacu mam Bóg jeden wie jakie opony. Zapasowa w Cougarze to chyba oryginał, ma niemal 70 lat, W cougarze jedna mi się rozleciała, pewnie ze starości, więc na jednej osi wymieniłem. Na drugiej wymienię, jak się wybiorę w jakąś dłuższą podroż po autostradach. Sprawa z tymi explorerami nie jest taka prosta. Zbyt wiele ich widziałem kołami do gory, by nie uznać, że problem istniał, ale też nie da się zignorować systemu sądowniczego w USA, gdzie ławy przysięgłych przyznają bezsensowne, milionowe odszkodowania za nie dokładnie wiadomo co - np. za oparzenie się gorącą kawą w McD. Jednak testy wykonywane przez dziennikarzy, czy urzędników organizacji państwowych zajmujących się sprawami bezpieczenstwa na drogach nie wykazały jednoznacznie, by to auto było bardziej niebezpieczne, niż inne SUVy z tamtego okresu. Byłem naocznym świadkiem dachowania Explorera - jadący przede mną samochód zjechał z autostrady i na łagodnym łuku, wcale nie jadąc szczególnie szybko, przekoziołkował przez dach. W aucie było sporo "złomu", jakieś części, śmieci, opony wcale nie firmy Firestone, ale nie wiem jak było z ciśnieniem. Definitywnie nieudana konstrukcja podwozia/zawieszenia tej generacji explorera, ale na pewno nie ma to nic wspólnego z wiekiem opon. I warto pamiętać, że dzisiejszy explorer to zupełnie inna konstrukcja, daleki krewny Volvo XC 90 z przełomu wieków, a od tego roku mamy zupełnie nowy model. Kontrowersja dotyczyła pierwszej generacji aut, sprzed 1995 roku i w mniejszym stopniu drugiej, z lat 95-2000. Już się do mnie odzywają rożne osoby, pytając o szczegóły. Znany jest numer VIN, więc pewnie nie będzie problemów z ustaleniem kolejnego właściciela tego auta, albo przynajmniej regionu świata, gdzie on trafi. Duże szanse, że będzie to Polska, albo "byłe kraje Związku Radzieckiego".
  11. Łyse opony, ulewa i za dużo gazu przy ruszaniu ze świateł. Samochód był zarejestrowany w USA. dlaczego miał polską tablicę rejestracyjną z przodu, wyjaśniłem na tym filmie: https://www.youtube.com/watch?v=DoVbyFWvt6Q
  12. Czy ja się już "pochwaliłem", że rozbiłem swoją piękną, 600-konną eMeczkę? To już trzeci raz, od kiedy go posiadam, więc w końcu dotarło do mnie - i już jej po raz kolejny nie naprawiam. Nie wykupiłem jej z ubezpieczalni, choć wszystko wskazuje na to, że można ją było naprawić relatywnie niewielkim kosztem, czyli, inaczej mówiąc, nawet na wypadku zarobić. Nawet myślałem, by ją wysłać do Polski i tam naprawić, bo "Polak potrafi". Jednak po przemyśleniu wszystkich "za" i "przeciw" stwierdzam, że to już nie jest auto dla mnie. Ja byłem uzależniony od tej mocy, potrzebuję odwykówki. Będę jeździł Cadillakiem. PS. Jak ktoś chce nabyć drogą kupna ten samochód, to będzie on sprzedany tutaj: https://www.iaai.com/Vehicle?itemID=32888024&RowNumber=11&loadRecent=True&fbclid=IwAR1-oVyOtdHqvQ0uUi4L2_0Zy357FiIi2MCcRumDGUaIWoGTESMSarsj8MU To nie jest kryptoreklama, to już nie jest moje auto. to nie ja je sprzedaję, tylko dom aukcyjny, który je odkupił od mojego ubezpieczyciela.
  13. Thx. Ale to tylko PR, zapytaj mojej żony... ona Cię szybko wyprowadzi z błędu. Mam w Charlotte znajomego, lekarz, wielki fan samochodów Volvo. ma ich chyba z 10. Dwa 240, pozostałe, to 850. V70, S70 i C70. Jeździ nimi na co dzień, jego żona też ( w zimie coupe, w lecie cabrio - u nas łatwo przenieść rejestrację z jednego samochodu na drugi, więc to właśnie robią ). On uważa, że nie ma lepszego auta. Jedna rada - poszukać zadbanego egzemplarza. Naprawy są drogie. Mówiąc o Zacharze, niedawno pokazywał on sympatycznego faceta, który ma W123 coupe i W115 kupiony w Austrii, chyba od pierwszego właściciela. Tu ciekawie opowiada jak go znalazł: https://youtu.be/9ZmPf1Vt7FQ?t=1163 Zresztą warto zobaczyć film od początku, dużo informacji o klasycznych Mercach.
  14. Sam jestem ciekaw jak taki mały SUV, czy crossover będzie się zachowywał/ Mam plany przejechania przez całą Polskę - myślałem, że zrobię to w pożyczonym od rodziny Focusie, ktory już swe najlepsze lata ma za sobą, ale dzięki uprzejmości Zachara trafiła mi się taka perełka. Zaraz Ci odpowiem na wszystkie Twoje obawy. Plus jest dla Zachara, bo mi bezinteresownie pomógł. Żeby takie coś załatwić, trzeba jednak popytać, zadzwonić, wyjaśnić dla kogo i dlaczego można mu dać itp. To nie jest tak, że on ma szafkę z kluczykami do kilkunastu aut i rozdaje komu chce. A przecież znamy się z nim dość pobieżnie - kiedyś na swoim kanale pokazał kilka moich aut ( https://www.youtube.com/results?search_query=zachar+off+trucker+hiob ) i raz spotkaliśmy się osobiście, na gokartach. Nawiasem mówiąc jeździ doskonale, nie dałem mu rady, ale ja byłem tam pierwszy raz, on chyba regularnie tam bywa. Jeszcze mu kiedyś "dołożę" Co do "zapłaty" i "biznesu" to pozwól, że i to Ci wytłumaczę. Ja zarabiam na chleb jako kierowca. Pracuję cztery dni w tygodniu, po ok. 12 godzin, zarabiając średnio, ze wszystkimi bonusami i nagrodami, te 400 dolarów dziennie. Nad filmami na YT pracuję w pozostałe trzy dni w tygodniu, często także po 12 godzin dziennie, zarabiając średnio pięć dolarów dziennie. Nie, to nie jest pomyłka - zarobiłem za cały ubiegły rok na YT 780 dolarów brutto, 65 dolarów miesięcznie - tyle, ile w pracy zarobię za dwie godziny. Zatem mówienie o "biznesie" w moim przypadku jest jakimś nieporozumieniem - więcej wydaję na kamery i inny sprzęt, niż zarobię. Gdybym pracował ekstra jeden dzień w tygodniu w mojej firmie, zarobiłbym 20 tys dolarów więcej. Na YT "pracuję" trzy dni w tygodniu, 50 tygodni w roku - za 780 "zielonych" - więc naprawdę nie ma czego zazdrościć. Dlaczego tak mało? Inni youtuberzy pewnie mają więcej? Pewnie tak, ale oni nie mają zwykłego "partnerstwa". Mają swoje kontrakty, swoich reklamodawców, większą oglądalność, działają jak firmy. Dla mnie jest to zabawa. Pokażę Wam dwa screeny: Pierwszy, to "sprawozdanie" z YT za cały ubiegły rok, drugi, to analiza zysków z mojego jedynego "milionera", filmu o maluszku, który ma już 1,15 mln widzów. Jak widzicie, Maluszek zarobił całkiem ładną sumkę, 345 dolarów. Gdyby tak każdy film... Ale zarobił to w sześć lat, a większość moich filmów nie przekroczyła nawet jednego procenta takiej popularności. Gdyby moje YouTuberskie działanie było biznesem, dawno bym już umarł z głodu. I jeszcze coś... Oczywiście wszystkie moje filmy na temat wiary są wyłączone z partnerstwa, inaczej mówiąc na nich nie zarabiam nic. Zachar jest dziennikarzem motoryzacyjnym, ma swoją firmę, żyje z tego. Auto Centrum PL to prawdziwy, profesjonalny portal motoryzacyjny - jaką ja miałbym być dla niego konkurencją? Konkurencja, bo pokażę samochody w swoim garażu? Chyba żart. Ale plus za to, że potraktował mnie życzliwie i po przyjacielsku. Dokładnie. Fajny, przyjacielski gest. Pankracy111, coś Ty taki spięty? Może w ogóle nie wymieniajmy tu żadnych nazw i marek - ani aut, ani zegarków, ani nazwisk zegarmistrzów, ani swoich imion, bo możemy niechcący "budować zasięg osobom lub firmom" Dla jednych biznes, dla innych hobby, a tu, mam wrażenie, wszyscy wiedzą kim Zachar jest, więc raczej mu nowych widzów nie przysporzymy. Sam bym lepiej tego nie ujął.
  15. Spokojnie, panowie, nie wszyscy kierowcy ciężarówek są tacy. Ja mogę jedynie mówić w swoim imieniu - nie zwalniam, by oglądać Rumunki (także dlatego, że ich nigdy nie widuję przy drodze ;-) ), a gdy mnie ktoś wyprzedza jadący niewiele szybciej, wyłączam tempomat i zwalniam o 5 mph. Manewr wyprzedzania trwa sekundy i ja także nie tracę więcej, niż parę sekund czasu. W PL przepisy określają gdzie i kiedy i jak można wyprzedzać i np. wyprzedzanie z prawej na autostradzie jest legalne.Mały cytat z jednego z wielu artykułów znalezionych w Necie: "Wyprzedzanie z prawej strony Można wyprzedzać z prawej strony na jezdni jednokierunkowej z wyznaczonymi pasami ruchu. Dla przypomnienia pas ruchu to każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi. Należy mieć na uwadze, że tam, gdzie pasy nie są wyznaczone, wyprzedzać z prawej strony nie wolno. Kierowca może wyprzedzać z prawej strony na jezdniach kierunkowych z wyznaczonymi pasami ruchu. Dotyczy to zarówno tradycyjnej jezdni jednokierunkowej, jak i drogi dwujezdniowej, złożonej z dwóch jezdni jednokierunkowych, każdej dla przeciwnego kierunku ruchu. W tej kategorii znajdziemy m.in. autostrady, które zgodnie z definicją są drogami dwujezdniowymi, odcinki dróg ekspresowych, gdzie mamy do czynienia z dwoma rozdzielonymi jezdniami oraz inne drogi, gdzie jezdnie są rozdzielone. W tych przypadkach nie ma znaczenia, czy droga znajduje się w obszarze zabudowanym, czy poza nim. Wyprzedanie z prawej strony jest również dozwolone na jezdni dwukierunkowej, ale pod pewnymi warunkami. Na obszarze zabudowanym jezdnia dwukierunkowa musi mieć co najmniej dwa wyznaczone pasy ruchu do jazdy w tym samym kierunku. Poza obszarem zabudowanym jezdnia dwukierunkowa musi mieć co najmniej trzy wyznaczone pasy ruchu do jazdy w tym samym kierunku." https://www.motofakty.pl/artykul/wyprzedzanie-z-prawej-strony-kiedy-jest-dozwolone.html PS. Wszystko wskazuje na to, że w czasie wakacji w Polsce będę miał przez tydzień do dyspozycji prasowy samochód Skoda Karoq Scout i objadę nim pół Polski. Samochód załatwi mi Zachar z kanału YT Zachar Off Na pewno podzielę się wrażeniami z jazdy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.