Ło matko, przez 8 lat to setki sztormów. Takich poza skalą też mnóstwo, 40-42 m/s, po jakims czasie człowiek się już oswaja i nie denerwuje. Przeżyłem jednak kilka takich piździeli, że autentycznie byłem PRZERAŻONY, można rzec z duszą na ramieniu, pewnie nie raz to przeżyje bo z pewnymi warunkami nie da się oswoić. Dla przykładu powiem, taka chłodnia 200 kg wagi, na grubych, stalowych nitach - wyrwana z podłogi jak kwiatek z ziemi Sezon sztormowy za pasem w sumie, od jesieni do końca zimy woda czarna i zmącona.