"Mam nadzieję, że nie robię tutaj spamu, ale tak siedzę i siedzę, i muszę to opowiedzieć :] Kiedyś popełniłem podobny błąd. Sprzedałem komandira, od którego to się wszystko zaczęło, gdyby nie on, to może i nigdy NIE NOSIŁBYM zegarka. Komandir był kupiony przez mojego świętej pamięci dziadka(krótko po sprzedaży zmarł ), później nosiła go maja mama, gdy to była w moim wieku. Widziałem go nawet na starych zdjęciach. Zawsze podobał mi się ten zegarek, gdy miałem 4 lata, to porwałem go, zamknąłem się z nim w toalecie, po czym krzyczałem "nie oddam" Trochę go nosiłem, taki brzdąc musiał wyglądać pocieszenie, a na dzisiejsze realia, to i hipstersko Ledwie to chodziłem, a już moje oczy przykówała charakterystyczna, czerwona gwiazdka:D Wspomnienia wracają dzisiaj mocno. Później był noszony tylko sporadycznie, aż do początku gimnazjum, kiedy to mój kolega wspomniał coś o zegarkach RAKIETA, a ja odpowiedziałem mu , że mam w domu rakiety i do tego "jeszcze jakiś, inny radziecki" Był nim właśnie opisywany komandir. Założyłem go następnego dnia do szkoły i się zaczęło! W końcu chciałem się dowiedzieć czegoś więcej o nim, z trudem rozszyfrowywałem napis "KOMANDIRSKIE" (ze względu na ozdobną czciąkę) i wpisałem go w wyszukiwarkę allegro. Moje oczy wyszły z orbit gdy zobaczyłem mnogość modeli, dodatkowo byłem zafascynowany, że wiele jest podobnych do mojego okazu. Zacząłem oglądać zdjęcia radzieckich zegarków i się zakochałem: ) Rozpoczęło się coś, co trwa do dziś. Sprzedałem go, bo potrzebowałem zastrzyku gotówki, a samego komandira przestałem nosić, bo przestał mi się podobać, gdyż miał hahah malutką pajęczynkę na szkle, a wszyscy ówcześni "zegarmistrzowie" których to wtedy znałem, uznali, że szkło jest niemożliwe do wymiany. To przez tych pseudomajstrów go nie mam,no i oczywiście przez swoją głupotę. Później osoba (z forum, zegarek sprzedałem na naszym bazarku) po moich pożalsię lamentach, postanowiła, że nawet może mi go odsprzedać, a była to nawet rozsądną propozycja, jednak nie miałem akurat wtedy pieniędzy(musiałbym odkupić dwa sprzedane wtedy razem zegarki) Kto wie, może jeszcze kiedyś wrócę jak koszmar senny i ponownie poproszę Żal mogę mieć tyko do siebie. Kupujący to i tak zbyt dobry człowiek Jego sprzedaż wyszła mi w sumie na dobre, bo już nigdy nie popelnię podobnego błędu. Teraz namyslam się 10000 razy, aż oczy mnie bolą od patrzenia na sprzedawany zegarek. Oto i jego zdjęcie (swoją drogą zastanawia mnie jego fejm, prawie 800 wyświetleń) Wyszedł tutaj bardzo źle! Do dnia dzisiejszego, zdążyłem nawet zanabyć takiego komandira(i to NAWET DWA EGZEMPLARZE ) Jeden z nich jest unikalną, niedostępną wersją ZAKAZ MO CCCP, drugi jest zwyczajny, ale NOS :)"