Ale jestem zły Ostatnio przeprowadziłem renowację komandira, ale zdjęcia mi przepadły(jednak i tak prawdziwy efekt zabiegu ciężko uchwycić) Szkoda, bo naprawdę chciałem dokładnie pokazać robotę. Mianowicie spękaną(bo chyba dawno temu lekko zalaną ) i z lekka wypłowiałą tarczę, własnoręcznie(myślę, że ze skutkiem dostatecznym) udało mi się polakierować Spękania nie są obecnie nachalne(w tym wypadku były drażniące, tarcza była jak rdzawa) Tarcza teraz wygląda jak ze skóry węża!!! Jej kolor odżył i niemalże wrócił do pierwotnego (ściemniała, doszła głębia koloru, ładne refleksy, znowuż widać jej lekko słoneczkową strukturę, spękania się "zalepiły i zatonęły") Tarczy ubył dotyk czasu, jest zakonserwowana, nie niszczeje dalej Wcześniej była bardzo matowa, kolor mdły, zupełnie inny niż należy(jak brązowa, blada kupka ), ogólnie "wyschła" i "sparszała" Po prostu jakoś mnie drażniła. Jak się spojrzało na ten sam zegarek ale w stanie nos, to normalnie wyglądał jak inny model. Dodatkowo odrobinę wyszlifowałem kopertę i szkło Uwielbiam tego komandira. Jest to już jego trzeci egzemplarz, który wpadł mi do kolekcji. Na koniec zamieszczam foty przed zabiegiem(cudem znalazłem) , w połowie zabiegu i po