no dobra ..doszedł pierwszy, lata '60, perłowa tarcza ze szlifem słonecznym....srebrne nakladane indeksy...35mm, wąska ramka sprawia że wygląda optycznie na większy, minimalistyczny i elegancki. najciekawsze ukazało się po otwarciu piękny niklowany 120t - zegar był tak zapieczony ze zegarmistrz stwierdził że "nigdy nie otwierany i nie grzebany"
Odpadłem - mam już takiego to nie było sensu wAlczyc do ostatniej kropli krwi (pewnie koło 3000pln trzeba by było wyłożyć )..odpoczywam po EL primero. ( ale chyba mało skutecznie bo wpadła lemania z dolna sekunda i Zenith garniturowy )
Szkło zrobiłem na pełen mat plus pęknięcie , ale koperta sie uratowała Cat Co do noszenia - to idealny zegarek do tyrania na codzień z dobowymi odchylkami okolo 2-3 sekund, dobrze wykonany. Moj nie jest z dystrybucji na Polskę - szukałem czegoś mniejszego od proponowanych przez QV. http://zegarkiclub.pl/forum/topic/92940-squale-professional-diver-watches-klub/page-3?do=findComment&comment=1108639
dwa dni temu siedząc w foteliku w pracy zapragnąłem się przeciągnąć, założyć rączki za głowę w geście relaksu, zapominając że za mną jest ściana .....dzięki Bogu miałem prostego stalowego Zenitha na ręce a i tak wygląda jak po przetarciu gruboziarnistym papierem ściernym.. Jak bym miał El Primero albo Speediego na ręcę to bym sie chyba załamał A w Squale piszę @ i bezelik nowy za tydzień pod drzwiami
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.