To ten sam. Zdziwiłbym się bardzo gdybym po 3 latach szukania choć jednej sztuki nagle pewnego wrześniowego dnia znalazł na tym samym bazarze 2 egzemplarze. A cena, jak to na bazarze, była tylko wstępną propozycją. Coś tam się udało utargować. Ale mając na uwadze, że jestem w stanie w ciągu jednego dnia sprzedać go na jebaju za minimum 150 dolarów, i za 200 zł bym go wziął. Wszak to model, z którym Gagarin poleciał na orbitę. Taki ruski "spidmastier".