Dzięki za dobre słowo. Strasznie cieszę się z tej Pobiedy bo w zeszłą niedziele odpuściłem sobie, a dziś jednak udało się. Musiała te wszystkie lata leżeć w szufladzie Moje nabytki nie umywają się do kolekcji Slawnego Hansa ale staram się Mam dużo czasu, fiu bździu w głowie, a od jakiegoś czasu jak oczy zamykam to widzę zegarki to tak jak w sezonie grzybowym Co niedziela brykam po giełdzie na Kole w W-wie, Olimpia i bazarek na Namysłowskiej, w tygodniu Gumtree (tu bryndza, a czasami wariaci), dwa zaoferował zegarmistrz i tak się kręci za miesiąc emigruję z miasta i do jesieni będę miał lekką posuchę zegarkową to spieszę się teraz na ile się da Mażonka puka się tylko z politowaniem w czoło, ale oczy przymyka na moje wariactwo Teraz łapię wszystko co jest okazją i na co mnie stać, ale już widzę, że za chwilę trzeba będzie robić wietrzenie szuflady tylko tak się trudno rozstać ........... Na działce za to pewnie przystąpię do produkcji prototypu gabloty od podstaw przystosowanej do estetycznej ekspozycji +/- 50/60 sztuk. Teraz na wierzchu mam tylko 12 Sorki, że odbiegłem od tematu Pozdrawiam