Zegarmistrz, który wybrzydza w wyborze tego co będzie mu się chciało robić, a co nie, jakoś nie bardzo mnie przekonuje do siebie. Ja do takich nie chodzę. Brykałem po różnych zegarmistrzach, aż znalazłem tego jednego. Nie ma złotych klamek i salonów, a jedynie małą pakamerkę. Sam mówi, że każdy zegarmistrz ma swoje ceny, że on jest od roboty, a kolekcjoner od podziwiania i wnikania w szczegóły. Gościu nie wybrzydza na nic, szwajcar z górnej czy dolnej półki - robimy, giermaniec niech będzie giermaniec, rusek- robimy ruska, a różnice w cenie wynikają ewentualnie ze stopnia komplikacji zegarka. Kolega Maleno powiedział, że za konserwacje Poljota zegarmistrz z Ząbkowskiej krzyknął 150 do 200zł, ja u swojego stosunkowo niedaleko od Ząbkowskiej, za te same pieniądze zrobię konserwację 5/6 zegarków w cenach dla stałego klienta, a klient z ulicy zrobi co najmniej 3 do 4 zegarków. Dla przykładu na Złotej w W-wie za uruchomienia Cupilarda w automacie, naszemu koledze krzyknęli 350zł i to wybrzydzając, ja ten zegarek zaniosłem do swego zegarmistrza i za 50zł pamiątka rodzinna kolegi, znowu raźno chodzi dla jego rodziny. Próbowałem znaleźć jakiś konkurencyjny zakład, ale nic godnego uwagi i mojej kieszeni nie znalazłem w pobliżu. Korzystam z jego usług od 1,5 roku i zrobiłem u niego około 30/40 zegarków i każdy następny zanoszę do niego. Wielu znajomych korzysta z usług tego fachowca i są zadowoleni. Kilka razy polecałem też jego usługi na forum. Żadna tajemnica ma zakład, a może bardziej właściwe słowo zakładzik na ul. Dąbrowszczaków 12 w W-wie. Pozdrawiam