Chyba należę do klubu stetryczałych paralityków Z zaciekawieniem czytam o hobby stojącym na ostrzu brzytwy i w pełni rozumiem piękno ukryte w ich ostrzach i nie tylko ale ni czorta nie rozumiem hobby polegającego na codziennych czynnościach związanych z dbałości o higienę osobistą, a w tym golenia zarostu Nie rozumiem, ale nie potępiam i życzę samych sukcesów na tym polu Inna sprawa to może ktoś wyjaśni dlaczego: - chodzicie do Barbera, a nie do fryzjera czy golibrody ? - co to za frajda z posiadania pięknej brzytwy i bieganie z nią do golibrody, aby ten operował cudzym narzędziem ? to tak jakby każdy posiadacz zegarka biegał z nim do zegarmistrza aby ten odczytał na nim godzinę Pełen SZACUN dla wszystkich tych, którzy dbają o swoje brzytwy i samodzielnie operują tymi pięknymi narzędziami po własnej twarzy Ja bym się raczej na to nie odważył