Z calym szacunkiem dla Man'na nie moge przebrnac przez jego ksiazki, podobnie zreszta mam z Proust'em, do Czarodziejskiej Gory zabieralem sie z 5x i za kazdym razem poleglem, zas W poszukiwaniu straconego zniechecilo mnie w polowie 2 tomu:), zato Dostojewski nalezy do moich ulubionych lektur zas numer 1 to Gracz:) Obecnie wracam do Kosinskiego - kiedys bardzo lubilem jego tworczosc, ale potem zaczal mnie nudzic - zbyt duzo powtorzen scen miedzy ksiazkami (cos jak Irving), teraz na tapecie ponownie kroki - wzialem sie za oryginaly bo dla autora tez byl to jezyk obcy i genaralnie bardzo fajnie sie dzieki temu czyta, w przypadku malowanego ptaka ma to dotakowa zaleta iz jezyk i to chyba nie zamierzenie odpowiada poziomem jezykowi chlopca - to tylko poteguje przekaz, ehh ciekawe czy kiedykolwiek bede wstanie rownie lekko strawic Conrada w oryginale (najciekawsze jest to iz nigdy nie mowil po angielsku tak dobrze jak pisal)....