Odkładając na bok ich wartość sentymentalną, to szału nie ma! innymi słowy zegarki dość pospolite 1) raketa - moim zdaniem jedyny warty uwagi, Piszesz, że chodzi więc dokup jakiś ładny pasek i już. Ewentualnie aby mieć pewność, że jeszcze długo będzie służył, daj go zegarmistrzowi do serwisowania (przemycie i smarowanie koszt 40-70zł) 2) sławka - piszesz, ze utopiona. Tutaj za niewielką kasę polowałbym na dawcę mechanizmu i wskazówek i zleciłbym zegarmistrzowi przeszczep (to b.popularny model więc pewnie każdy majster ma coś takiego w swoich klamotach) 3) poliot - drugi może warty uwagi (choć model dość popularny) ale niestety ze szramą na kopercie w zasadzie nic nie da się zrobić. Uruchomienie go i serwisowanie to jw 40-70zł. Jeżeli skóra paska jest ok, to nowa porządna klamerka kosztuje 8-9zł 4) poliot w srebrnej kopercie - jak w przypadku sławki, sugerowałbym co najwyżej kupno na grosze dawcy do przeszczepu, szkoda pakować się w koszty 5) spotykałem się z podobnymi okazami na aukcjach... nie mam pojęcia ile ta "cepelia" ma wspólnego z oryginalnością zegarka? Wydaje mi się, że to jest jakaś radosna twórczość jakiś chałupniczych producentów tarcz z lat 60-tych, wsadzanych do wostoków, poljotów, błonia ect... W przeważającej większości zegarki montowane w Polsce miały werki poljota z ruskimi oznaczeniami (jak tutaj), Osobiście to dałbym sobie spokój z tym egzotycznym zegarkiem, ale jeżeli już, to jak wyzej szedłbym w przeszczep (mechanizm+wałek+koronka+dekielek). Doliczyć musisz jeszcze koszt wprawienia szkielka.